Bass Sekolah składa się z producenta Cee oraz multiinstrumentalisty Darrena Ashely’a. W ich muzyce odnaleźć można elektronikę połączoną z domieszką soulu. Mieliśmy okazję zadać kilka pytań chłopakom. Zachęcamy do lektury.

Doszły nas słuchy, że macie sporo fanów w Polsce – zaskoczeni?

Cee: To wszystko dzięki Night Marks Electric Trio. Oni ogarnęli remiks naszego pierwszego singla „Lighthouse”, i ta ich wersja się całkiem nieźle przyjęła w Polsce. Po wypuszczeniu klipu sprawdzaliśmy statystyki na Youtube i byliśmy zaskoczeni, że największa oglądalność była właśnie w Polsce.
Darren: No ja jestem zaskoczony.

Cee, dorastałeś w DDRze, prawda? To chyba wiesz trochę o polskiej muzyce?

Cee: W latach 90-tych grałem w składzie zespołu Al Haca Soundsystem i sporo jeździliśmy po Polsce. Świetne wspomnienia! Świetny klimat, ludzie potrafią tam imprezować, dobre jedzenie i oczywiście piwo. To, że sporo wiem o polskiej muzie, to trochę przesada. Mój kumpel Maciek miał wytwórnie, która wydawała polską muzykę na kasetach. Dobrze pamiętam brzmienia Armii.

A ty Darren?

Darren: Wstyd mi, ale naprawdę niewiele wiem o Polsce. Cieszę sie bardzo, że nasza muzyka tam się przyjela. Internet rządzi!

Odkryliście ostatnio jakieś ciekawe polskie projekty?

Cee: Muszę się przyznać, że niestety nie. Mamy kontakt z ludźmi z NMET, i nasz przyjaciel RQM, niegdyś członek Al Haca i gość, z którym spędziłem mnóstwo czasu, nagrał parę kawałków z nami pod nazwą EWOTCO. On jest z Polski – to chyba się też liczy?

Opowiedzcie nam trochę o waszej nowej płycie „Dusun Session” – na niej występuje?

Cee: „Dusun Sessions” to dla nas bardzo ważny projekt. To kompilacja utworów, które nagrywaliśmy przez ostatnie dwa lata. W nagraniach brali udział nasi znajomi muzycy, którzy akurat mięli trasę po Azji. Na krążku znajdują się nasze sesje z Daedelus, Phon.o, Perera Elsewhere, Housemeister, RQM / EWOTCO i Skinnerbox. Niektóre nagraliśmy improwizując, do inny zabraliśmy się tradycyjnie, od solidnego aranżu i planu. Stylistycznie ogarnęliśmy cała gamę elektroniki, i ta różnorodność pozwoliła nam na stworzenie czegoś w rodzaju muzycznej powieści.

Macie jakieś konkretne plany na przyszłość?

Darren: W przyszłości chciałbym żebyśmy nagrywali więcej lokalnie, z wokalistami z Malezji. Wiem, że tym dzieciakom te sesje w dżungli by się mega spodobały, z reszta tak jak i mnie. Z sesjami w Dusun jest tak, że o ile masz w sobie gram muzyka, i spędzisz z nami trochę czasu w dżungli, to prawdopodobieństwo jest naprawdę wysokie, że coś, w którymś momencie trafi na nagranie. Ja zawsze jestem czujny i uwielbiam te sesje.