Chociaż Ariana Grande zaczynała niezbyt ambitnie, bo w serialu dla młodzieży, to skoncentrowanie się na karierze wokalnej okazało się być strzałem w dziesiątkę. Rok po premierze debiutanckiego albumu pt. „Yours Truly” wokalistka wydała swoją drugą płytę, zatytułowaną „My Everything„.

Już przy materiale z pierwszego krążka Grande pokazała, że porównania z Mariah Carey nie są przypadkowe. Ciekawy, niedrażniący inspirowaniem się legendarną „koleżanką z branży” głos nastolatki bardzo dobrze komponował się ze świetnie wyprodukowanymi kawałkami, takimi jak „The Way” czy „Right There„. Prace nad kolejną płytą rozpoczęły się nieco ponad miesiąc od premiery „Yours Truly”, a sama wokalistka nie zwolniła tempa, czego dowodem jest dwanaście nowych kawałków.

Na nowym albumie nie mogło zabraknąć, obowiązkowego już, „intro”, wprowadzającego w klimat całego wydawnictwa. Ponadminutowy wstęp stopniowo pobudza napięcie, prezentując soulowe wokalizy w wykonaniu Grande. Jednak zamiast kolejnych ballad w stylu Carey, już od pierwszego utworu, singla „Problem„, mamy do czynienia z dynamiczną, radiową melodią. Trzeba przyznać, że kawałka słucha się przyjemnie, głównie dzięki popularnym ostatnio wstawkom saksofonu oraz szepczącego w tle Big Seana. Gościnnie w piosence pojawiła się także Iggy Azalea, o której twórczości z miesiąca na miesiąc jest również coraz głośniej. Raperka dodała numerowi nieco chuligańskiej nuty, którą słyszeć także w kolejnych kompozycjach.

Oprócz Azalei, na nowej płycie Grande usłyszeć można także wiele innych „featuringów”, ze wspomnianym Big Seanem na czele. Raper wystąpił we wzruszającym utworze „Best Mistake„, w którym nie zabrakło hip-hopowych elementów oraz liryczności w głosie młodej wokalistki. Warstwa tekstowa także nie zawiodła, podobnie jak w innych piosenkach nagranych z innymi artystami, np. w świetnym „Love Me Harder” z gościnnym udziałem The Weeknd’a czy żywiołowym, dyskotekowym „Break Free„, na którym swoje trzy grosze dorzucił Zedd. Wśród wszystkich piosenek znaleźć można także akcent w postaci Childisha Gambino (w banalnym „Break Your Heart Right Back„), Cashmere Cata (w tajemniczym „Be My Baby„) i A$AP-a Ferga (w zalatującym Beyoncé „Hands on Me„), a każdy z twórców dodał materiałowi cząstkę swojego świata, co dało zadowalający ucho efekt.

Chociaż cała płyta nie została zachowana w jednym, jednolitym klimacie, a szybkie, radiowe kawałki zostały pomieszane ze wzruszającymi, wolniejszymi numerami z rapowymi bonusami, albumu słucha się zaskakująco przyjemnie.Idealnym podsumowaniem całego materiału jest piękny, tytułowy utwór „My Everything”, w którym wokalistka zaprezentowała „jej wszystko”, co miała do zaoferowania – ciekawy wokal, produkcje na wysokim poziomie (na czym czuwał m.in, menedżer Grande – Scott „Scooter” Braun) oraz niegłupie teksty. I chociaż momentami czuć powiew „nieświeżości” (np. pod postacią wszechobecnego saksofonu czy popowych beatów), nam nie pozostaje nic innego, jak czekać na kolejne doniesienia z sali nagraniowej Grande.