Indila to bez wątpienia jedna z najgorętszych postaci na francuskim rynku muzycznym ostatnich miesięcy. Za sprawą swojego debiutanckiego singla „Dernière danse” wokalistka szybko podbiła europejskie listy przebojów, a po przesłuchaniu jej pierwszego w karierze albumu studyjnego pt. „Mini World” można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z kolejną – po Alizée czy Zaz – godną reprezentantką kultury francuskiej w Europie.

Płyta ukazała się w Polsce 20 maja (pod szyldem wytwórni Universal), znalazło się na niej dziesięć poruszających lirycznie oraz muzycznie kawałków. Każda z nich wprowadza w zupełnie inny, tytułowy „mały świat” artystki, której wokal okazał się jednym z najmocniejszych elementów składowych całości. Oprócz niekwestionowanego „przeboju lata”, wydawnictwo promuje także niesamowicie emocjonalny, a zarazem jeden z najciekawszych numerów, czyli utwór „Tourner dans le vide” oraz mocny lirycznie „S.O.S.„, którym wokalistka chciała uświadomić odbiorcom „poczucie samotności w ogromie nicości”.

Pozostałe propozycje z albumu równie szybko wpadają w ucho oraz urzekają niezwykle przemyślanymi rozwiązaniami aranżacyjnymi, o co zadbał mąż Indili, Skalp. Niegdyś producent odkrył talent żony, prezentując ją niegdyś podczas pierwszej hip-hopowej audycji radiowej pt. „Planète Rap” i pracował nad kawałkami raperów, z którymi gościnnie śpiewała (m.in. z Nessbealem czy Soprano). Teraz współtworzył z nią wszystkie piosenki z debiutanckiej płyty, dodając jej jeszcze większej tajemnicy oraz magii. Słychać to zarówno w kompozycji „Love Story” (urzekającej brzmieniami pozytywki), jak i w „Ego„, zawierającej linię melodyjną jednego z największych przebojów Michaela Jacksona – ‚They Don’t Care About Us„. Jak wyznała w wywiadzie wokalistka, specjalnie sięgnęła po twórczość „Króla Popu”, aby „podkreślić, że naszym wrogiem nie jest inna osoba, tylko jesteśmy nim my sami oraz to, co w nas drzemie”.

Na płycie pojawiło się także kilka pozycji dla wielbicieli francuskojęzycznych „wyciskaczy łez”. Zarówno niesamowicie wzruszający utwór „Comme un bateau„, jak i spokojny „Boite en argent” dają chwilę na złapanie oddechu oraz refleksję w coraz bardziej rozpędzonym świecie, o sprowokowaniu wypłakania się w kilkanaście chusteczek higienicznych nie wspominając. Wśród wszystkich propozycji nie mogło zabraknąć także chociaż jednego akustycznego numeru, którym w tym przypadku został piękny „Tu ne m’entends pas„. Dla zachowania równowagi wokalistka umieściła na krążku także niezwykle rytmiczny numer „Run Run„, mający świetne predyspozycje do stania się jej kolejnym radiowym przebojem.

Krążek zamyka tytułowy utwór, czyli „Mini World„. Podobnie jak wszystkie pozostałe piosenki, jego brzmienie dość szybko znajduje swoje miejsce w głowie słuchacza, jednak po kilku przesłuchaniach staje się jednym z najmniej ciekawych utworów zaproponowanych przez Indilę. Z drugiej strony jednak pozostawia u odbiorcy pewien niesmak, dzięki czemu oczekiwania związane z drugim albumem rosną. A ta już powstaje, więc pozostaje nam tylko czekać na szczegóły oraz oczekiwać kolejnych łapiących za serca piosenek.

Zachęcamy także do przeczytania wywiadu, którego Indila udzieliła naszej redakcji kilka tygodni temu.