30 maja 2014 o godzinie 20:00 w Muzycznym Studio Polskiego Radia im. Agnieszki Osieckiej w Warszawie odbędzie się koncert skrzypka Adama Bałdycha w duecie z izraelskim pianistą Yaronem Hermanem. Właśnie tego dnia swoją europejską premierę będzie miał najnowszy album Bałdycha „The New Tradition” nagrany wraz z Hermanem dla jednej z najbardziej prestiżowych wytwórni fonograficznych – ACT MUSIC. Z tej okazji udało nam się porozmawiać z Adamem oraz Yaronem. Panowie opowiedzieli o płycie, o współpracy oraz o planach na przyszłość.

Przy pierwszym wywiadzie rozmawialiśmy, że muzycy jazzowi raczej singli nie wydają. A Wy jednak wydaliście. Skąd taka zmiana?

Adam Bałdych: Nawet muzyka jazzowa otwiera się na dzisiejsze trendy i na to w jaki sposób generalnie promuje się dzisiaj muzykę i ja również staram się za tym podą-żać. Myślenie o koncepcie całego albumu, co będzie zawierał, w jakim kierunku bę-dzie szedł oraz jak będę go promował zajmuje mi dużo czasu jeszcze przed wejściem do studia. Później zaczynamy zastanawiać się na tym, w miarę tworzenia płyty, które utwory mogłyby pokazać brzmienie tego albumu. A ponieważ album jest bardzo zróżnicowany, to chcieliśmy pokazać dwa jego oblicza.
Pierwszy singiel – „Quo Vadis”, jest bardzo dynamiczny i pokazuje wręcz lekko „roc-kowy temperament” tej kompozycji, bo skrzypce grają tam coś w rodzaju riffu gita-rowego i myślę, że jest to bardzo wyczuwalne. Sam tytuł zadaje też bardzo ważne pytanie, które nawiązuje do tytułu płyty. A drugi singiel czyli „June”, to już bardzo delikatna kompozycja, bardzo melodyjna, grana na skrzypcach techniką „piccicatto”, czyli techniką, która traktowana jest tro-chę drugorzędnie, ale dla mnie jest ona bardzo ważna, i coraz częściej ją stosuje. Myślę, że te dwa utwory mogą zainteresować słuchacza do sięgnięcia po całą płytę. Ale żeby odczuć całe jej brzmienie, żeby odkryć kompozycje średniowieczne, które grają bardzo ważną rolę na tym albumie – trzeba posłuchać już całej płyty.

Mamy pytanie odnośnie koncertu premierowego, który odbędzie się 30 maja w Warszawie. Szykujecie jakieś niespodzianki?

Yaron: Tak, ja założę czarny t-shirt ☺

A Ty Adam?

Adam Bałdych: Hmmm… O tym, co pokażemy podczas koncertu, zdecydujemy tuż przed, ponieważ dajemy sobie prawo, aby odnieść się do tego jak czujemy się w da-nym dniu, jaki mamy na siebie pomysł. Często zdarza się tak, że zmieniamy kolej-ność utworów albo dodajemy jakąś kompozycję, albo jakąś odejmujemy, zależy od naszego nastawienia. Kto wie, co się wydarzy :) Zapraszamy wszystkich na warszaw-ski koncert, a biorąc pod uwagę, że jest to premiera, to postaramy się przygotować coś specjalnego. Na pewno damy z siebie wszystko. Nie możemy się tego doczekać, tym bardziej, że miejsce koncertu jest dla mnie wyjątkowe.

A jak doszło do współpracy między Wami?

Yaron: Pamiętam, że Adam kilka lat temu do mnie podszedł i powiedział, że miło mu mnie poznać – co było bardzo miłe. Kilka lat później spotkaliśmy się znowu i narodził się pomysł nagrania wspólnej płyty. Dodatkowym plusem tej współpracy było to, że razem nagrywamy dla wytwórni ACT.

Adam Bałdych: To jest fajna historia, więc powiem o niej więcej. Poznaliśmy się z Yaronem wiele lat temu przez kompletny przypadek mając wspólną znajomą w Pary-żu, która nas ze sobą zetknęła. Parę lat później spotkaliśmy się we Wrocławiu na Jazzie Nad Odrą. Yaron grał tam z Larsem Danielssonem, a ja grałem ze swoim ze-społem Up to Date, z którym wygraliśmy wtedy Grand Prix Jazzu Nad Odrą.
Parę lat później zaczęliśmy nagrywać dla tej samej wytwórni ACT MUSIC i spotkali-śmy się w końcu w Filharmonii Berlińskiej, gdzie zagraliśmy pierwsze wspólne dźwię-ki. I tak naprawdę od tego momentu zrozumieliśmy, że nasze drogi gdzieś się krzy-żowały, aby teraz dać początek czemuś nowemu. Teraz przed nami wydanie naszej wspólnej płyty, na którą zaprosiłem Yarona.

Premiera 30 maja, a czy są już plany na następny krążek?

Adam Bałdych: Chodzi o mój album ☺

Tak, tak…

Adama Bałdych: Na razie o tym nie myślę, ponieważ, zawsze po wydaniu płyty, okre-sie jej promocji, daje sobie czas na eksperymentowanie, próbuję zupełnie nowych rzeczy, których nie próbowałem nigdy wcześniej i wyciągam z tego wszystkiego wnioski, zaczynam myśleć na temat tego, co mnie interesuje. W taki sposób zaczy-nam dochodzić do tego, gdzie chciałbym pójść, co chciałbym pokazać ludziom i jaki będzie mój następny krok. Staram się obecnie wyczyścić głowę ze wszystkiego i zapi-sywać nowymi, świeżymi kompozycjami, wytoczyć nową drogę, zaskoczyć siebie i swoją publiczność nowymi pomysłami.
Dodatkowo, przede mną mnóstwo wspaniałych projektów z pogranicza wielu ga-tunków. Jeszcze w tym roku wiele się wydarzy, być może znów jakiś przełomowy dla mnie krok, tak więc warto śledzić co u mnie : )!

Yaron, a jakie są Twoje plany wydawnicze?

Yaron: Pracuje nad swoją nową płytą. W zasadzie nad dwiema, pierwsza będzie z trio, druga z kwartetem. Mogę zdradzić, że producentem będzie ten sam człowiek, który odpowiedzialny jest za albumy, m.in. Bjork. Można się na nich spodziewać trochę elektroniki.