Jeśli szukacie nowych muzycznych doznań, czegoś nieprzeciętnego, oryginalnego, nietuzinkowego a do tego na bardzo wysokim poziomie i zwyczajnie przyjemnego koniecznie sięgnijcie po najnowszą płytę Anny Gadt „Breathing”. Nagrana ze wspaniałymi muzykami z RGG Trio, w skład którego wchodzą: Łukasz Ojdana – fortepian, Maciej Garbowski – kontrabas, Krzysztof Gradziuk – perkusja. Cała czwórka artystów zapewnia słuchaczowi naprawdę kapitalne doznania, prowadzi w odległe od naszej rzeczywistości przestrzenie, które z całą pewnością mają coś wspólnego z magią. Gdybym miała opisać tę muzykę za pomocą kolorów, wymieniłabym niebieski z wszystkimi jego odcieniami. Chwilami byłby to błękit nieba, chwilami natomiast morska toń. W takich też kolorach, z pewnością nieprzypadkowo, utrzymana jest okładka albumu.

Płyta „Breathing” ukazała się nakładem wytwórni Universal Music Polska. Złożyło się na nią 11 utworów, z czego 10 to autorskie kompozycje Anny Gadt. Jedną z nich zaś skomponował kontrabasista Maciej Garbowski. Wydawałoby się, że to wokalistka powinna wieść prym w muzycznym przedsięwzięciu, którego jest autorką. Tymczasem na tej płycie mamy do czynienia z doskonałą symbiozą artystów, w której nie ma podziału na solistkę i towarzyszący jej zespół. Tutaj każdy, na równi tworzy muzykę, na którą składają się przede wszystkim solowe improwizacje. Głos chwilami tak doskonale współbrzmi z instrumentarium, że wręcz sam zaczyna przypominać brzmienie instrumentu. Artystka nie tylko śpiewa, ale przede wszystkim wydaje dźwięki, szepty, świsty, szelesty i… oddycha. Całość daje wrażenie przestrzenności, świeżości i obcowania z czymś tak delikatnym, ulotnym, a jednocześnie tak wyrazistym. Słuchając płyty, możemy doświadczyć czegoś na miarę zachłyśnięcia się krystalicznie czystym, lekko mroźnym powietrzem, które przenika całe nasze ciało, oczyszcza i odżywia organizm. Jednocześnie muszę zaznaczyć, że muzyka ta nie jest lekka i łatwa w odbiorze. Wręcz przeciwnie, wymaga od nas wsłuchania się, koncentracji, skupienia swojej uwagi tylko i wyłącznie na niej. Wymaga także przeżywania emocji i stanów, jakie oferują nam muzycy a także uruchomienia wyobraźni. Gdy uważnie wsłuchamy się w kompozycje Anny Gadt, zrozumiemy, że najpiękniejsza muzyka wybrzmiewa tak naprawdę pomiędzy dźwiękami. Dla artystki jednym ze środków wyrazu, prócz dźwięków, jest ich wybrzmiewanie w kreowanej przestrzeni a także cisza, którą artystka umiejętnie wykorzystuje. Słuchając płyty, miałam wrażenie, że w tej wybrzmiewającej ciszy słyszę najwięcej. I choć były to tylko momenty, to jednak bardzo wymowne i przykuwające uwagę. Artystka chwilami uwodzi swoim krystalicznym, gładkim i głębokim głosem, chwilami zaskakuje nieoczywistym rozwiązaniem melodycznym czy artykulacyjnym. W jej głosie jest ekspresja, siła wyrazu, delikatność, melancholia, wrażliwość, tajemniczość, jednym słowem cała paleta emocji. Jej głos pięknie współbrzmi z dźwiękami, jakie wydobywają ze swoich instrumentów pozostali muzycy. Ci ostatni doskonale rozumieją i czują zamysł artystki. Słuchając przekonujemy się, że muzyka ta jest ich wspólną wizją. Kiedy wokalistka nie „śpiewa”, muzycy z pasją oddają się solowym popisom oraz wspólnej improwizacji. Każdy z nich jest w tym świetny, każdy zwraca na siebie uwagę, ale w sposób dyskretny, nie chcąc zachłannie porwać dla siebie słuchacza. Pięknie wybrzmiewa fortepian, uwodzi kontrabas a wszystkiemu towarzyszy chyba perfekcyjna perkusja. Anna Gadt i RGG Trio wydają się dla siebie stworzeni na tej płycie. Jestem przekonana, że gdyby nie ci muzycy, ta płyta nie byłaby tak wyśmienita.

Nie sposób nie zwrócić uwagi na niektóre utwory znajdujące się na płycie „Breathing”. Wprawdzie jest to trudne, gdyż każdy z nich jest na swój sposób nietypowy, oryginalny, zaskakujący. Wszystkie zaś tworzą piękną całość, która pozbawiona któregoś z elementów, lśni słabiej. Jednak warto zwrócić uwagę na utwór „Liryka śpiącego”, który został skomponowany przez kontrabasistę Macieja Garbowskiego. Jest on interpretacją wiersza Mirona Białoszewskiego, którą rozpoczyna przejmujący głos wokalistki, z czasem przybierający na mocy by w końcu zapaść się w kaskadzie dźwięków dających początek free-jazzowej improwizacji. Prym w niej wiedzie pianista, jednak pozostali muzycy dotrzymują mu kroku i konsekwentnie włączają się w pozornie chaotyczny taniec dźwięków. Z kolei w tytułowym „Breathing” artystka nie tylko śpiewa, ale także oddycha i to w taki sposób, że nie tylko to słyszymy, ale także czujemy. Ciekawy jest początek utworu w którym uwagę przykuwają nie tylko odgłosy jakie wydaje wokalistka, ale także elementy sonoryzmu, które stosują muzycy. Nie będę więcej rozpisywać się na temat pozostałych utworów, gdyż o każdym z nich można by napisać bardzo dużo. Ich interpretację pozostawiam Wam, drodzy czytelnicy.

Jeśli jesteście gotowi na muzyczne wyzwanie i chcecie posłuchać czegoś naprawdę dobrego, sięgnijcie po tę płytę. Dajcie sobie czas, niech w Was wybrzmi każdy jej dźwięk. Być może tak jak ja, oczujecie się tak wspaniale dotlenieni.