Ile razy byliście przekonani, że muzyka, którą słuchacie po raz pierwszy jest produkcji zagranicznej? Dzisiaj prawie każdy śpiewa w języku angielskim a trendy muzyczne się upowszechniają. W związku z tą tendencją, masę polskich artystów próbuje nadążyć za najnowszymi trendami. Trudno jednoznacznie ocenić, czy ta idea jest słuszna, jednakże daleko od tej idei są niepożądane, a zarazem tak częste na polskim rynku muzycznym, przypadki bezmyślnego naśladownictwa. W przypadku najnowszego albumu polskiego bandu Daddy’s Cash pt. „Body Blues” nie uświadczymy kopiowania brzmień np. tak charakterystycznych dla produkcji amerykańskich. Muzycy bez żadnych kompleksów, z odwagą i pewnością stworzyli kompozycje na bardzo wysokim, światowym poziomie.

Współpraca 10 osobowego zespołu z 2 osobowym backup’em, 9 osobowym chórem gospel oraz solistką Pam Hawkins zaowocowała euforyczną, ale zarazem harmonijną fuzją dźwięków. Nie są to rewolucyjne brzmienia, ale trzeba przyznać, że muzykom z Daddy’s Cash udało się w znakomity sposób zaprezentować tradycyjne brzmienia bluesowe wzbogacone o soulowe, jazzowe, funkowe, rockowe oraz gospelowe inspiracje. Pikanterii dodają rozbudowane partie sekcji dętej uzupełniane niejednokrotnie brzmieniem elektrycznego pianina lub organów. Swoistym urozmaiceniem są solówki na harmonijce w wykonaniu Marcina Dyjaka. Album przykładnie posiada wstęp, rozwinięcie oraz zakończenie. Rozpoczyna się tytułową kompozycją „Body Blues”, która swoją energią zachęca, aby wsłuchać się w następne utwory. Usłyszymy piosenki równie energetyzujące co pierwszy utwór, mowa m.in. o „Mr BB King”, a także rytmiczne ballady, jak „I Cried”, „The Fillmore”. Zwieńczeniem albumu jest instrumentalna kompozycja „Daddy’s Groove”. Muzycy swój debiutancki album „That’s what the blues is all about” nagrali z John Lee Hooker Jr., a „Body Blues” w pełnej krasie potwierdza kunszt dotychczasowych dokonań.

Jestem przekonany, że każdy kto poświęci choć chwilę uwagi na muzykę Daddy’s Cash otrzyma w zamian paletę artystycznych doznań. Z własnego doświadczenia podpowiem, że materiał z „Body Blues” idealnie sprawdza się jako muzyczne tło do towarzyskich spotkań w gronie przyjaciół i rodziny. Przekonajcie się sami!

Z dumą należy podkreślać, że Daddy’s Cash to polski zespół. Pod tym względem jest to zasadne wyodrębnienie, jednakże w ich przypadku jakiekolwiek podziały muzyki na polską a zagraniczną nie są konieczne. Bo i po co, skoro „Body Blues” posiada klasę i poziom, których nie jeden zagraniczny zespół może im tylko pozazdrościć.