W dniu dzisiejszym prezentujemy Wam sylwetki artystów, którzy wystąpią 8 listopada na scenie klubu Żak, w ramach tegorocznej edycji Festiwalu Jazz Jantar! Piątkowego wieczoru na scenie wystąpią trzy znakomite projekty! Jako pierwszy Fabien Mary Quartet, następnie Fang Akompaniament i Chrisitan Scott & Christian Atunde Adjuah.

FABIEN MARY QUARTET | PO RAZ PIERWSZY W POLSCE | France.NOW
8.11.2013 | G. 19:00 | Klub Żak
BILETY:
70 zł | KUP KARNET

SKŁAD:
• Fabien Mary | trumpet
• Hugo Lippi | guitare
• Fabien Marcoz | bass
• Mourad Benhammou | drums

Fabien Mary – młody francuski trębacz, zdobywca nagrody Django d’Or Young Talent za swój debiutancki album Twilight (2002) oraz Jazz à Juan Revelation Prize (2004) wystąpi w Polsce pierwszy raz. Ma na swoim koncie współpracę z tak wspaniałymi muzykami jak: Wynton Marsalis, Diana Krall, Johnny Griffin, Harold Mabern, Steve Turre, Michel Legrand, Dave Liebman, Archie Shepp i inni.

W 2007 roku powstało Four and Four – kwartet Fabiena uzupełniony o Pierricka Pedron na saksofonie altowym, Davida Sauzay (saksofon altowy i flet), Thomasa Savy (saksofon barytonowy i klarnet) oraz Jerry’ego Edwards na puzonie. Rok później wydali płytę w nowojorskim Elabeth Records, a zespół zaczął podróżować, dając koncerty między innymi na: Jazz en Tourraine Festival, TanJazz (Maroko), Jazz à Beaune, the Olympia in Paris (Nuit TSF Jazz), Jazzin’Cheverny, National Theater of Bayonne… Nowa płyta wykazała klasę i inspirację: Fabien Mary jest obecnie jednym z najbardziej cenionych muzyków francuskiej sceny jazzowej. Błyskotliwa technika, uzasadniona, a nie na pokaz, ciągła muzykalność, doskonale opanowany język. pisze „Jazz Magazine”.

W 2008 roku Fabien przeniósł się do Nowego Jorku, gdzie grał w Smoke Jazz club i Smalls Jazz Club, z takimi muzykami jak David Hazeltine, Steve Ash, Randy Napoleon, Frank Basile, Mike Karn… W październiku 2010 roku Elabeth Records wydało czwarty album Fabiena Quartet + One. Do tego projektu muzyk zaprosił Franka Basile, jednego z najbardziej utalentowanych i docenianych saksofonistów barytonowych Nowego Jorku (Vanguard Jazz Orchestra, Dizzy Gillespie All-Star Big Band, the Jimmy Heath Big Band, the Joe Lovano Nonet, the Dave Holland Big Band i Michael Bublé). We wrześniu 2011 roku Fabien powrócił do Paryża, utrzymując jednak mocne kontakty ze środowiskiem nowojorskim. Współpracując ze znakomitą sekcją rytmiczną: Stevem Ashem na perkusji, Davidem Wong na basie i Petem Van Nostrandem na bębnach, oraz gościnnym udziałem saksofonisty Franka Basile, nagrał album Conception. W latach 2008 – 2011, Fabien był czterokrotnie nominowany do Django Reinhardt Prize dla Francuskiego muzyka roku przez Academy of Jazz.

FANG AKOMPANIAMENT | PREMIERA
8.11.2013 | G. 20:30 | Kawiarnia Klubu Żak
BILETY:
70 zł | KUP KARNET

SKŁAD:
• Michał Chełminacki | sampler
• Jędrek Wróblewski | saksofon tenorowy
• Marek Albinski | gitara
• Wojtek Chroboczyński | bas

Fang Akompaniament na Festiwalu Jazz Jantar zaprezentuje nowy materiał, specjalnie przygotowany na festiwal.

O ich ostatnim projekcie Jakub Knera pisze: FA wykorzystuje narzędzia dostępne już kilkanaście lat temu, rewolucji nie czyni – w końcu w 2013 roku tworzy muzykę, metodologicznie podobną do tej którą wrocławski Skalpel przygotował w 2004 roku.

Wtedy materiał ten był czymś wyjątkowym i osobliwym, teraz „ACIDtoJAZZ” wydaje się być jego echem, powtórką z rozrywki (tym bardziej, że pod względem formy znacząco nie różni się od wydanego jesienią „Sofa Trip Backgrounds” pod tym samym szyldem), a jednak, wciąga. Pięć nagrań przygotowanych w trochę roboczej wersji, chociaż brzmiącej nie najgorzej, ciekawie akcentuje wątki między acid jazzem, downtempo i subtelną elektroniką. Bardzo nastrojowe utwory zawierają masę warstw i brzmień, opartych na sztywnym, zapętlonym rytmie. (…)

„ACIDtoJAZZ” to przede wszystkim dobry popis samplingu i erudycji artysty, czerpiącego z wielu gatunków i estetyk. Ale warto przewertować swoje pomysły, bo Fang Akompaniament ma ogromny potencjał i smykałkę to ciekawych melodii. Jest dobrze, ale może być jeszcze lepiej, mamy w końcu 2013 roku i nu-jazz uległ redefinicji już kilkakrotnie, może pora przedefiniować go po raz kolejny?

CHRISTIAN SCOTT | CHRISTIAN ATUNDE ADJUAH
8.11.2013 | G. 22:00 | Klub Żak
BILETY:
70 zł | KUP KARNET

SKŁAD:
• Christian Scott | trumpet
• Cory Fonville | drummer
• Christopher Funn | bass player
• Lawrence Fields | piano
• Matthew Stevens | guitarist
• Braxton Cook | saxophone (alto)

Zdobywca Edison Award, trębacz, kompozytor, producent i lider zespołu – Christian Scott jest prężnym przedstawicielem grona utalentowanych, młodych muzyków, którzy swoją artystyczną wizję rozszerzają poza ścisłe granice tradycyjnego gatunku. W ciągu swojej kariery, Scott okazał się nieustraszonym poszukiwaczem; od nominowanego do nagrody Grammy debiutu Rewind That, do ostatniego albumu, przekraczającego gatunkowe ramy Yesterday You Said Tomorrow. Scott podnosi jeszcze stawkę zajmującym, podwójnym albumem Christian aTunde Adjuah, inspirującą i prowokującą kolekcją 23 ścieżek, które rozkręcają się poza zasięg jazzowych wpływów, przekraczają jego niezbadane terytorium.

Christian aTunde Adjuah jest bez wątpienia najbardziej osobistym, jak dotychczas projektem młodego artysty, odbitym w tytule albumu i na jego okładce przedstawiającej zdjęcie Scotta w tradycyjnym stroju kultury Czarnych Indian Nowego Orleanu. Scott mówi: Okładka jest autoportretem, dwupoziomowym przedstawieniem mojej osoby w insygniach kultury afro-amerykańskiej Nowego Orleanu, potocznie znanej jako kultura Czarnych Indian, czy Indian Mardi Gras. Zdjęcie przedstawia tą samą myśl, co ogólna idea płyty.

Z trąbką Scotta w centrum większości kompozycji, płyta prezentuje refleksyjne ballady, lekkie i nastrojowe krajobrazy, zaprawione gitarą i skażone rockiem, trąbkowe ekstazy, nawoływania i udręczone jęki. Zespół Scotta składa się z gitarzysty Matthew Stevensa, perkusisty Jamire Williamsa, basisty Kristophera Keith Funn i pianisty Lawrenca Fieldsa (pianino Filedsa jest często dla lepszego efektu spreparowane przez nałożenie papieru na struny), gościnnie występują także saksofonista tenorowy Kenneth Whalum III, alto saksofonista Louis Fouche IIII i puzonista Corey King.

W notatkach na płycie Christian aTunde Adjuah, zatytułowanych jako list do przyszłych artystów, urodzony w Nowym Orleanie, a zamieszkały w Harlemie Scott pisze: jako artysta zawsze próbuje robić rzeczy, które jeszcze nie były zrobione. Wykracza to poza próby bycia biegłym technicznie. Wymaga zdolności do odtworzenia minionego biegu myśli w trakcie rozważania nowych krajobrazów… W rozmowie dodaje: wszystko zależy od woli wytyczania nowych ścieżek i poszukiwania nieznanych lądów – narzędzi zyskiwania lepszego zrozumienia kontekstu tej drogi jaką jest odkrywania własnej przeszłości.

Scott swoją muzykę z Christian aTunde Adjuah określa jako „stretch music” – rozciągana muzyka, podobnie jak na albumie z 2010 roku Yesterday You Said Tomorrow. W notatkach na okładce płyty pisze, że nazywają jego podejście rozciąganiem „stretch” i notuje: to prawda, że próbujemy rozciągać jazzowe rytmy, melodie, konwencjonalne harmonie a nie zastępować, pozwala to zawrzeć więcej form, języków i kultur muzycznych. Sednem moich przekonań jest wiara, że żaden ze środków ekspresji nie jest ważniejszy niż inne. Ta myśl zmusiła mnie do próby stworzenia dźwięków, które pomimo akulturacji innych form muzycznych, języków, tekstur, konwencji i procesów są nieskażone podziałem na gatunki.

Scott porównuje swoją rozciągniętą muzykę do muzycznej wersji kubistycznego przetwarzania obiektu. W kubizmie obiekty są rozbierane na części, analizowane i ponownie składane w formę abstrakcyjną, która odmalowuje obiekt z licznych perspektyw. To daje ogólny wgląd na części składowe tego obiektu, pełniejszą prezentację tego, czym obiekt (a w przypadku Scotta – dźwięk) jest. To brutalna próba pozbawienia słuchacza niepewności znaczeń i intencji, zmuszenia go do bardziej skupionego odbioru przekazywanego mu uczucia.” – mówi Scott, dodając, że aby przenieść tą metodę w kategorię muzyki musiał stworzyć nowe konwencje harmoniczne, które nazwał „forecasting cell” (komórki przepowiadające), będące dźwiękiem, który daje pojęcie o końcowym efekcie harmonicznego zdania, wyprzedzając faktyczne rozwiązanie. Mówi: Forecasting Cell pomagają wyjaśniać intencje improwizatora skłaniając go i akompaniatora do ciągłej rewaluacji krajobrazu melodycznego, harmonicznego, co powoduje wyostrzenie dialogu.

Jeżeli chodzi o tytuł płyty, Scott mówi: po raz pierwszy wymyśliłem tytuł przed nagraniem płyty. Wyjaśnia: okładka, płyta, wszystko jest dopełnieniem mojego nazwiska. Ja jestem Christian Scott aTunde Adjuah. Te dwa dodane człony nazwiska: aTunde i Adjuah, pochodzą od nazw miasteczek zachodnio-afrykańskiego narodu Benin, czyli dzisiejszej Ghany. To mój sposób przekazania światu, że akceptuję całą moją przeszłość i chcę ją poznawać. W pewnym więc sensie nie zmieniłem nazwiska. Uzupełniłem je, żeby odzwierciedlało kolejną cząstkę mojego dziedzictwa i pochodzenia – tę część przed Scottem.

Christian aTunde Adjuah otwiera Fatima Aisha Rokero 400, w którym trębacz odważnie wzlatuje ponad gitarę Stevensa niesiony przez dziwne muzy. Utwór opowiada o czystkach etnicznych i porwaniach, a konkretnie o gwałcie na 400 tubylczych kobietach z Sudanu w miejscowości Rokero. Fatima Aisha Rokero 400 podzielony jest na cztery części, z których każda reprezentuje 100 ofiar miejscowych Dżandżawidów (muzułmańskiej milicji Sudanu). Następny kawałek to mocny, rytmiczny New New Orleans (King Adjuah Stomp) – zbitek tradycyjnej muzyki Afroamerykanów z Nowego Orleanu, potocznie znanych jako Czarni Indianie (do którego to grona należy Scott – wystarczy spojrzeć na jego pierzasty strój na okładce płyty), z tradycyjnymi rytmami nowoorleańskich parad i bounce. Melodia oddaje żywotność Nowego Orleanu po przejściu huraganu Katrina.

Pierwszy krążek wypełnia potem lekka, stłumiona trąbka w Who They Wish I Was, o tym jak wielu ludzi porównywało zespół Scotta z klasykami lat 60. takich jak kwintet Milesa Davisa; łomocący Pyrrhic Victory of aTunde Adjuah o negatywnych reakcjach na dodatkowe człony nazwiska Scotta; podobny do walca hołd Of Fire (Les Filles de la Nouvelle Orleans) o wykutej w ogniu urodzie nowoorleańskich kobiet; melancholijny, niemalże bolesny Dred Scott o historycznej postaci mężczyzny urodzonego w niewoli, który bezskutecznie błagał o wolność. Ten kawałek to konceptualny lament z inklinacja muzyczną – mówi Scott.

Pierwsza płyta zawiera także dojmujący, przyprawiający o gęsią skórkę vs. the Kleptocratic Union (Ms. McDowell’s Crime) – refleksje na temat autentycznej historii bezdomnej, czarnoskórej kobiety Tanya McDowell, która przebywa aktualnie w więzieniu w Connecticut, za wysłanie dziecka do szkoły publicznej, bez zameldowania w rejonie. Imponujący, zatopiony w myślach Danziger zakończony żarliwym wołaniem trąbki, o policji mordującej niewinnych ludzi w Nowym Orleanie w 2005 roku. Pierwsze z trzech krótkich interludiów Kuro Shinobi – improwizowane jazzowo/hip-hopowe trio Fieldsa, Funna i Williamsa (pozostałe dwa interludia znajdują się na drugim dysku: przyśpiewka R&B Van Gogh i Cumulonimbus grany przez Fieldsa, klasycznie elegancki motyw na pianinie zmieszany z rytmami hip-hopu z Zachodniego Wybrzeża).

Ponadto są tam dwie piosenki rodzinne. Rytmicznie ślizgający się, uroczysty Spy Boy Flag Boy o roli Scotta jako plemiennego skauta i dyplomatycznej funkcji plemiennej jego brata Kiel lub roli współczesnego herolda Czarnych Indian nowoorleańskiego pochodzenia. Utwór oparty na rytmach tych kultur jest także hołdem dla dziadka – Wielkiego Wodza Donalda Harrisona Sr., jedynego wodza czterech różnych plemion. Drugi kawałek to Kiel, refleksyjny portret brata bliźniaka, uznanego i nagradzanego młodego reżysera. Inny kawałek o tym tytule pojawia się na płycie Scotta z 2006 roku – Rewind That, jego debiucie w wytwórni Concord Jazz. Nowy utwór o Kielu i nowa „Cara” z drugiej płyty, o mojej matce, pokazują rozwój moich myśli i emocji na przestrzeni lat – mówi Scott. Chciałem zmodernizować dźwięk kojarzący mi się z rodziną, żeby oddać te uczucia.

Drugi krążek otwiera chwytliwa melodia warczącej gitary, pełen nadziei The Berlin Patient (CCR5), o chorym na AIDS z San Francisco, wyleczonym dzięki terapii eksperymentalnej w Berlinie; miażdżący dźwiękami trąbki Jihad Joe o żołnierzach walczących po drugiej stronie w Iraku i Afganistanie; refleksja, że wojna ma wiele perspektyw. Melodyjny Liar Liar o pełnym zwodzenia końcu związku i prezentująca samo piękno ballada I Do, którą Scott napisał z okazji swoich zaręczyn.

Inne ścieżki to funky-groove Alkebu Lan (nazwa kontynentu afrykańskiego sprzed kultury greckiej); łatwo wpadający w ucho, liryczny Bartlett Stevensa, w którym Scott gra na trąbce w zakresie trzech i pół oktawy, co żartobliwie określa zemstą swojego gitarzysty po wszystkich stawianych mu przez lata trudnych zadaniach); pełen werwy Trayvon nawiązujący do ostatniego zabójstwa niewinnego czarnego nastolatka na Florydzie; wreszcie Away (Anuradha & the Maiti Nepal) o handlu niewolnikami seksualnymi.

Po tych wszystkich wrażliwych społecznie utworach, Scott kończy album swawolnym, zabawnym The Red Rooster, zainspirowanym klubem w Harlemie, dwie przecznice od jego domu na Lenox Avenue, gdzie, jak mówi coś się naprawdę warzy w kontekście budowania wspólnoty; oraz romantycznie pięknym kawałkiem Cara z zapierającymi dech wstawkami trąbki ponad akompaniującym pianinem Fieldsa (inna wersja Cara jako utwór tytułowy pojawia się na albumie Scotta z 2002 roku, jego debiutu w Impromp2 Records). Scott mówi: nie ma lepszego zakończenia płyty ponieważ to utwór dla mojej matki, która wszystko poświęciła dla Kiela i dla mnie.

Prawdziwe dzieło Christian aTunde Adjuah otwiera szeroki wgląd zarówno na teraźniejszość Scotta jak i jego przeszłość, a także dobrze wróży na przyszłość. W notatkach dołączonych do płyty Scott pisze, że słuchacze będą mogli odczuć rozciągnięcie jazzu: mam nadzieję, że młodzi ludzie będą mogli wziąć z tej płyty ideę, że innowacyjność nigdy nie powinna być problemem w praktykowaniu sztuki, że powinno się być zawsze świadomym tego, co było wcześniej i w końcu, że krytyka nie powinna wywoływać niemocy ale zmuszać do działania.

Jego debiutancki album Rewind That, wydany w wytwórni Concord Jazz, jest jedną z najbardziej znaczących premier ostatniej dekady. Zamiast odgrzewać bebop, jak we wczesnych latach 90. zrobiło to wielu młodych muzyków, Christian Scott proponuje mądry, melodyjny zbiór utworów (9 z 11 kompozycji to utwory oryginalne) wykonanych przez jego sekstet. Zanurzony w jazzowej tradycji i jednocześnie podlegający muzycznej ewolucji, absolwent Berklee College of Music jest wyróżniającym się nowym głosem gotowym wpłynąć na przyszłość muzyki jazzowej. Zaledwie dwudziestoparoletni trębacz posiada zarówno brzmienie, jak i pewność siebie wielkich tego instrumentu. Rezygnuje z banałów i naśladownictwa na rzecz ekspresywnej wrażliwości i gotowości do łamania reguł wtedy, kiedy muzycznie jest to dla niego uzasadnione. Pochodzący z Nowego Orleanu, Scott jest należy do nowej generacji trębaczy Crescent City, których rodowód otwiera legendarny King Olivier i Louis Armstrong, a kontynuują tacy wybitni trębacze, jak Winton Marsalis, Terence Blanchard, czy Nicolas Payton.

Udało mu się nie tylko podbić serca tłumów na koncertach w rodzinnych stronach, ale też zapracować na swoje imię, grając u boku swojego wujka – sławnego saksofonisty, Donalda Harrisona juniora. Występy te rozpoczynał, mając 16 lat. Donald nauczył mnie, jak bardzo ważne jest być rozpoznawalnym. Ostrzegł mnie też, żebym nie słuchał zbyt wielu współczesnych trębaczy i nie zaczął przez to brzmieć podobnie do nich. Zamiast tego, Scott wykształcił charakterystyczne tylko dla niego, uderzające brzmienie, które zbliżone jest bardziej do brzmienia saksofonu tenorowego Bena Webstera, niż do ostrych dźwięków zwykle wydobywanych z trąbki.

Scott wymienia wielu wielkich trębaczy jazzowych jako swoje wzory – Roy Eldridge, Dizzy Gillespie, Freddie Hubbard, ale na pierwszym miejscu stawia Milesa Davisa. Miles zaczynał jako bopper, ale pewnego dnia zdecydował pójść w innym kierunku i nie rzucać się tak w oczy swoją muzyką – mówi Scott – zdecydował się wyrażać siebie. To, czego nie gra, jest równie wielkie, jak to, co gra. [materiały prasowe]