„Time To Build” jest albumem, do którego naprawdę trzeba usiąść. Mamy w nim pomieszanie mnóstwa stylów, zaczynając od hip-hopu, kończąc na brzmieniach chilloutowych, które przypominają mi nagrania Bonobo.

DJ Czarny & TAS udowodnili tą płytą, że są naprawdę świetni w tym co robią. Ich najnowszego dzieła słuchałem z otwartą buzią, miażdżyły mnie każde kolejne dźwięki. Rewelacyjne aranżacje, instrumentarium oraz wcześniej wspomniane głosy nadają albumowi zarówno szkielet jak i dusze. Nie jest to kolejna płyta młodych ludzi, którzy lubią się bawić muzyką. Słychać, że oni nią żyją i oddają się jej w pełni.

Miałem nie pisać o utworach, które mnie najbardziej poruszyły, ale zrobię to ponieważ kilka zasługuje na szczególne uznanie. Pierwszym z nich jest „Escape”. W początkowych chwilach wydaję się być prostą kompozycją, jednak nic bardziej mylnego. Jak dla mnie jeden z lepszych utworów jakie słyszałem w tym roku!

Drugim kawałkiem jest „Where Is My Heaven?”. Tutaj największe brawa, według mnie, należą się klawiszowcowi – Markowi Pędziwiatrowi. Cudowne, Glasperowe zagrywki dodają mu przysłowiowej „kropki nad i”.

Ostatnim utworem, który chciałbym wyróżnić jest „Too Close”. Połączenie lounge z delikatnymi jazzowymi „zaczepkami”, zakończony gitarą elektryczną, którą utwór zawdzięcza Jakubowi Frydrychowi. Nie można nie wspomnieć o ostatnich sekundach, gdzie usłyszymy flet.

Całą płytę oceniam bardzo wysoko. Mamy w niej to czego brakuje na polskiej scenie – różnorodność. Chłopaki gratuluje Wam, mam nadzieję, że dalej będziecie robić tak świetne produkcję!