„You have to have an open mind – even no mind, a clear mind”
Gary Peacock

Gary Peacock  i Marilyn Crispell. Genialny kontrabasista i fenomenalna pianistka. Okazją do ich kolejnego już spotkania, jest wydana przez ECM płyta „Azure”, dodajmy płyta całkiem niezwykła, ale i wymagająca.

Słuchając „Azure” miałem wrażenie, że słucham ECM’u, swoistego „zjawiska”. Estetyka napisanych przez Peacocka (“Lullaby”, “The Lea”, “Puppets”) i Crispell (“Patterns”, “Goodbye”, “Waltz after David M”) utworów oraz ich wspólne kompozycje, doskonale wpisują się w charakterystyczny dla tej wytwórni muzyczny minimalizm. To właśnie ten minimalizm daje szansę na odkrycie ogromnego talentu obojga artystów. Ich wspólna gra, indywidualne wariacje, sprawiają, że słuchacz doznaje prawdziwie katarktycznego przeżycia.  Warunkiem tego doznania jest jednak pewne skupienie, a nie słuchanie mimo. Wielu osobom, ta płyta na pierwszy „rzut ucha” wyda się odstręczająca. Po bliższym poznaniu jednak, w „Azure” da się odnaleźć piękno. Zresztą nie jest to tylko piękno, takie stricte estetyczne piękno. Te dźwięki sprawiają, że dotyka się zjawiska o niezwykłej, momentami mistycznej wręcz jakości.

Azure_Gary-Peacock-Marilyn-Crispell,images_big,8,3708869

„Azure” to album, z którym naprawdę warto się zapoznać. Muzyka Crispell i Peacocka jest urzekająca, przejmująca. Zebrane na płycie utwory najczęściej zachwycają, zmuszają do refleksji. Istotą kompozycji jest pewna wzniosłość i głębia… Polecam szczególnie wszystkim miłośnikom ECM’u.