jazzpospolita

7 marca, godz. 19:00 – koniec pracy, czwartkowy wieczór. Zaplanowałam go spędzić w towarzystwie muzyki Jazzpospolitej oraz Bueno Bros, zwłaszcza, że wtedy miała miejsce swojego rodzaju premiera współpracy scenicznej, jaka nawiązała się między formacjami po spotkaniu w ramach festiwalu Męskie Granie 2012.

Imprezę rozpoczęli Bueno Bros, czyli bracia Trzcińscy, na scenie duet DJa radiowego i producenta muzycznego, znanego ze współpracy m.in. z zespołem Hey, czy Moniką Brodką, świeżo „przybyli” z 7-letniej brytyjskiej emigracji. Otrzymaliśmy więc różnorodny set naszpikowany dźwiękami z różnej maści padów i małych syntezatorków.

Następnym punktem wieczoru było wspomniane już na początku „połączenie sił” obu grup (dodam, że Bueno Bros są autorami remiksu utworu „Czerwona Flaga (ale ja się kąpię)” zawartego pierwotnie na pierwszej płycie Jazzpospolitej „Almost Splendid”, potem w formie zremiksowanej na płycie „Repolished Jazz”), co naprawdę pięknie zmiażdżyło dźwiękiem. Jazzpospolita znana jest z dużej zawartości elektroniki w swoich utworach, jednocześnie w towarzystwie inspiracji jazzem i rockiem progresywnym z lat 70-tych, natomiast w połączeniu pomysłami Bueno Bros, brzmiało to jeszcze ciężej, przestrzenniej i przez to ciekawiej. Wykonany został oczywiście wspomniany numer „Czerwona Flaga (ale ja się kąpię)” i inne.

Po opuszczeniu sceny przez BB (ale nie na długo!), Jazzpospolita (skład: Michał Przerwa – Tetmajer – gitara, Michał Załęski – klawisze, syntezatory, Stefan Nowakowski – kontrabas, gitara basowa, syntezatory, Wojtek Oleksiak – perkusja, pady perkusyjne) przystąpiła do prezentacji tylko i wyłącznie swojej twórczości, serwując numery takie jak: klipowe „Laszlo And Cousins”, „Tribute To Aerobit”, „Ciężkie Powietrze”, czy też świeżutkie, premierowe nowe utwory, które miejmy nadzieję, niebawem usłyszymy na longplayu grupy. Mnóstwo ciekawych pomysłów, brzmień, melodii, efektów dźwiękowych takich jak: delay, zapętlone pady perkusyjne czy „rozwalanie Norda” w postaci solówek pianisty dało do zrozumienia, że muzycy Jazzpo są absolutnie bezkompromisowi w swojej twórczości.

Ostatnim punktem wspólnego show muzyków był powrót braci Bueno na scenę i wykonanie jeszcze jednego, ostatniego wspólnego numeru. Była to swego rodzaju „wisienka na torcie”, która sądzę, że rozwiała wszelką niepewność co do celności współpracy artystów i zostawiła różnorodne wrażenia wśród obecnych słuchaczy.

Na dowód dzielimy się poniżej kilkoma zdjęciami z tej fantastycznej imprezy.

[nggallery id=154]