Selah Sue, a właściwie Sanne Putseys krakowskim koncertem w klubie Studio rozpoczęła swoją minitrasę po Polsce. Młoda i niezwykle utalentowana artystka ostatnimi czasy zawładnęła rynkiem muzycznym, w Polsce debiutancki krążek „Raggamuffin” pokrył się platyną.

Szerszej publiczności znana jest niestety m.in. z popularnej reklamy czekalodowych batoników. Taki chwyt marketingowy z reguły jest fatalnym posunięciem, ponieważ dany muzyk (oraz jego przebój) przez długi okres czasu kojarzony jest tylko i wyłącznie z reklamą telewizyjną. Mam nadzieję, że w przypadku Selah będzie inaczej. Albumem „Raggamuffin” oraz występem na żywo w Krakowie artystka potwierdziła, że ma znacznie więcej do zaoferowania oprócz najbardziej znanego przeboju „This World”.

Selah czarowała publiczność piosenkami zagranymi solo na gitarze. Połączenie delikatnego akompaniamentu oraz charakterystycznego wokalu brzmiało kojąco. Zdwojana energia biła ze sceny, gdy do artystki dołączał się band. Sączyły się rytmy soulu, hip-hopu (Selah znakomicie rapuje), odrobiny reggae oraz elementy dubstepu. Interakcja z publicznością była bardzo swobodna, a gra świetlna idealnie współgrała z muzyką.  Jestem przekonany, że każdy będzie mile wspominał ten koncert.

Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji Pauliny Olechowskiej (fotograf JazzSoul.pl).

[nggallery id=133]