Bruno Mars jest niekwestionowanym nr 1 wśród współczesnych artystów. Prócz tego, że świetnie śpiewa, potrafi robić naprawdę znakomite utwory! Po pierwszym odsłuchaniu „Unorthodox Jukebox” byłem zachwycony, według mnie album jest o wiele lepszy od debiutu, a to w ostatnich czasach bardzo rzadko się zdarza. Po zapowiedziach singlowych (i nie tylko) wiadomo było, że możemy spodziewać się czegoś niezwykłego, ale żeby aż tak bardzo!?

Już pierwszy utwór „Young Girls” zapiera dech w piersiach. Zapowiada się bardzo spokojnie po czym wchodzą rewelacyjne tomy oraz chóry, które nadają utworowi (mimo że to ballada) pazura. Kolejnym utworem z tracklisty, który zasługuje na wielkie uznanie (prócz singla „Locked Out Of Heaven”) jest kawałek „Treasure”. Rewelacyjny funk, który przypomniał mi czasy kiedy to namiętnie słuchałem grupy Earth, Wind & Fire.

Pamiętacie utwór „It Will Rain”, który Bruno nagrał na potrzeby jednej z części sagi Zmierzch? Na albumie znalazł się utwór w bardzo podobnej konwencji, gdzie najważniejszy jest wokal artysty oraz instrument prowadzący – „When I Was Your Man”.

Ogólnie płyta jest bardzo spójna, tracklista jest ułożona w taki sposób, że album w ogóle nie nudzi, czeka się na kolejny utwór z wielkim zniecierpliwieniem. Według mnie jednym z najlepszych utworów na płycie jest „Moonshine”, którego nie potrafię do żadnego innego przyrównać. Piękna ballada, z bardzo chwytliwym riffem gitarowym na początku, który później jest „we mgle” basu oraz perkusji. Najbardziej urzekła mnie linia melodyczna oraz pogłosy na wokalu, które są idealnie dobrane!

Podsumowując, Bruno Mars odwalił kawał dobrej roboty! Nie rzucał słów na wiatr pisząc na swoim Twitterze, że będzie to album rewolucyjny, wszystko się sprawdziło. Mamy jedną z lepszych płyt 2012 roku! W naszym rankingu, który stworzymy bliżej końca roku na pewno znajdzie się bardzo wysoko! Brawo!

Od dzisiaj album w polskich sklepach muzycznych, nie możecie go przegapić podczas świątecznych zakupów!