Baasch, osoba niektórym znana, innym zupełnie nie. Od jakiegoś czasu możemy posłuchać jego pierwszej EPki – „Simple Dark Romantic Songs” (więcej o niej tutaj). Jaki jest, jaką muzykę tworzy? – tego dowiecie się z naszego wywiadu.

JazzSoul.pl: Skąd wziął się pomysł na twój pseudonim?
Baasch: Zawsze mnie zastanawia to pytanie, według mnie nie ma to znaczenia. Mój pseudonim przylgnął do mnie już dawno temu. Chodziło mi głównie o to, żebym mógł się z nim utożsamiać, stąd Baasch.

Grasz dość nietypową muzykę jak na polski rynek, jak byś ją sklasyfikował?
Każdy muzyk zawsze będzie mówił, że jego muzyka jest trudna do sklasyfikowania.
Zakładam, że ludzie tworząc muzykę, nie zastanawiają się nad tym, jaki będzie to gatunek. Ze mną jest tak samo. Nie mierzyłem w jakiś konkretny rodzaj muzyki. Jeśli miałbym jednak wybrać jedno słowo, pewnie byłby to synth-pop. Mój materiał to piosenki, w których jest zwrotka i refren, poza tym mnóstwo elektroniki, syntezatorów analogowych i tego wszystkiego co znajduję się w „synth”.

Wydałeś ogólnodostępną, darmową EPkę, taki był Twój zamysł?
Nie sklasyfikowałbym tego, jako EPki, to raczej zapowiedź płyty długogrającej. Ale umownie możemy ją tak nazywać. W momencie kiedy umieszczałem poszczególne utwory w sieci zależało mi na tym, aby moja muzyka spełniała swoją funkcję, czyli trafiła do odbiorców, którzy najzwyczajniej będą jej słuchać. Drugą sprawą jest, że bardzo szanuję rewolucję wymiany informacji w Internecie, płyty w wersji fizycznej nie sprzedają się w takim stopniu, w jakim przez Internet. Moja ‚Epka‘ jest darmowa, umieściłem ją jako formę promocji mojej muzyki i przywitania się z odbiorcami, którzy do niej dotrą. Jak będą wyglądały dalsze plany, czy zwiążę się z wytwórnią, czy też nie – na dzień dzisiejszy tego nie wiem. Najważniejsza w tej chwili jest dla mnie praca nad materiałem na album długogrający.

A jak idą pracę nad nowym materiałem?
Prawie codziennie jestem w studiu, na koncertach można usłyszeć już nowe kawałki. Poza studiem, pracuje wytrwale w domu.

Już jutro wystąpisz na Free Form Festival, czego możemy się spodziewać po Twoim występie? Czym będzie się różnił od twojego koncertu na „Uruchomucho”?
Poza utworami, których móżna posłuchać w sieci, zagramy też te nowe, o których wspominałem. Trzeba wziąć pod uwagę atmosferę festiwalu. Podczas koncertu na Krakowskim Przedmieściu graliśmy w ciągu dnia, w plenerze. Jutro natomiast zagramy w klubie, z wykorzystaniem wizualizacji, które powstały na potrzeby naszych koncertów. Na pewno będzie zupełnie inny klimat i energia. Poza tym każdy koncert jest inny, to młody projekt, tworzony od niedawna, na każdej próbie docieramy się i wplatamy nowe rozwiązania.

Do pewnego czasu bardzo ciężko było znaleźć jakiegokolwiek informację o Tobie, nie wspomnę już o zdjęciu, na którym byłoby widać Twoją twarz. W sieci pojawiło się trochę komentarzy z treścią: „Baasch pokaż twarz” itp. Z czego to wynikało?
Przyczyn było wiele. Na początku w ogóle nie chciałem upubliczniać siebie, swojej twarzy. Kiedy robi się muzykę jest to niestety efekt uboczny. Problem zaczął się pojawiać kiedy mieliśmy zagrać pierwszy koncert, były pomysły, aby mieć maskę w trakcie grania, ale ostatecznie się na to nie zdecydowałem. Poza tym występuję również z zespołem Plazmatikon, gdzie normalnie twarz pokazuję. Dlatego postanowiłem pokazać ją również w Baaschu.

Gdzie poza Free Form Festivalem będzie można usłyszeć Baascha?
Kończy się sezon festiwalowy, kolejne takie duże festiwale pojawią się na wiosnę. Będziemy starać się grać jak najwięcej. Moim marzeniem było wystąpienie na Tauronie i FFF – spełniło się. Teraz jestem skupiony przede wszystkim na nagraniu płyty.

Dziękujemy za wywiad i do zobaczenia na Free Form Festival.

Również dziękuje i do zobaczenia.

fot. Tomek Tyndyk, Rua Golba