Frank Ocean, wybitny artysta, który przez wiele lat żył w cieniu swoich wspaniałych tekstów, kompozycji pisząc i komponując dla innych – wychodzi nareszcie na słońce. „channel Orange” jest jego drugą płytą, a pierwszą, którą można normalnie zakupić w sklepach muzycznych. Jaki jest „pomarańczowy kanał”? Wybitny!

Mimo młodego wieku Frank doskonale wie co chcę nagrywać, nie ma parcia na szło i powoli dąży do swojego, wyznaczonego celu. Na regularny album (który można zakupić) czekaliśmy bardzo długo, nareszcie jest i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy.

Album „channel Orange” nasycony jest soulem, można nawet użyć słowa „kipi” z niego dusza. Na pierwszym planie zawsze jest jego głos i niezwykle dojrzałe, odważne teksty. Aranżacje są bardzo minimalistyczne co nadaje kompozycją jeszcze większego wrażenia WOW. Nie ma tutaj słabych punktów, wszystko jest na tej samej płaszczyźnie, dlatego analogicznie nie ma również tych silniejszych. Całości słucha się wspaniale, nie ma nudy. Na wielkie gratulacje zasługuje również samo wydanie graficzne.

Do Franka mam wielki szacunek nie tylko z powodu odwagi muzycznej, ale również jego otwartości i nie bania się tego kim jest. Ostatnio przyznał się (do czego wielu artystów się nigdy nie przyzna – niestety), że jest homoseksualistą. Wydał stosowne oświadczenie, które również w środku płyty można znaleźć. Nie lada odwaga, która przyniosła odzew innych artystów, ku zdziwieniu pozytywne.

Wracając jeszcze do płyty… według mnie Frank jest objawieniem na scenie soul, R&B. Wydaję mi się, że bardzo szybko wejdzie na szczyt i przez bardzo długi czas na nim zostanie. Dowodem na to jest „channel Orange”.