Każdy lubi czasem poeksperymentować, czy to ze swoim wyglądem, wnętrzem mieszkania czy też próbując nowego drinka. Nie zawsze wychodzi to nam na dobre, zwłaszcza w przypadku tego ostatniego. Najbezpieczniejsze są chyba koktajle muzyczne, które w najgorszym razie grożą poważnym uzależnieniem, ale nie szkodzą zdrowiu. Taką mieszankę gatunków serwuje nam Sean Haefeli na swoim najnowszym albumie „Rise„. Jazz i hip hop, z naciskiem na to pierwsze, różnorodne i piękne melodie,  przyjemny dla ucha męski wokal, instrumenty dęte, dużo perkusji i kontrabasu. Po prostu rewelacja. Poniżej cały album do odsłuchu.