Chociaż w klubie Eter, mieszczącym się pod poziomem ulicy, jest naturalnie chłodno, co wspomaga jeszcze klimatyzacja, bardzo szybko temperatura podniosła się, dorównując tej, która w ciągu dnia dawała się nam we znaki. Tyle osób przyszło zobaczyć i posłuchać Paorov Stelar Band. Jeśli ktoś spodziewał się że Band wyjdzie na scenę punkt 20:00, musiał się rozczarować. O godzinie 20:00 na scenie pojawił się Pat Poree.Wkrótce zaś nadeszło kolejne rozczarowanie. DJ był dosyć monotonny, żeby nie powiedzieć nudny.

Support miał trwać godzinę. Miała to być rozgrzewka przed właściwym występem, i początkowo faktycznie tak było. DJ miksował w stylu Parov Stelar,  od razu porywając publiczność do tańca. Szybko jednak okazało się że zabrakło polotu i lekkości, jaką znajdujemy na płytach Bandu. Skoczne kawałki wplatane w toporny i nudny bit pojawiały się coraz rzadziej, a i tańczących było coraz mniej. Mimo to Pat otrzymał gromkie brawa gdy, po grubo pond godzinie, schodził ze sceny. Nie wiem tylko czy był to objaw uznania, czy też raczej radość z tego że uzurpator ustępuje miejsca prawdziwej gwieździe.

Parov Stelar Band zaczęli swój występ z rozmachem. Pojawiającym się na scenie muzykom towarzyszyła niepokojąca animacja, widoczna na ścianie za ich plecami, która w połączeniu z trochę mrocznym wstępem do „Oh Yeah„, wywołała lekki dreszczyk. Przez chwilę zastanawiałem się nawet czy trafiłem na właściwy koncert, ale po chwili moje obawy zostały rozwiane. Właśnie zaczynał grać stary, dobry Parov Stelar Band. Energia, rytm i radość z robienia muzyki, wspomagane przez charyzmę Cleo Panther uderzyły w publiczność z siłą tsunami. Niemal cały klub tańczył, co nie należało do najłatwiejszych czynności, gdyż Eter wypełniony był dosłownie po brzegi. I tak do samego końca, niczym w jakimś tanecznym maratonie. W tym dopracowanym spektaklu, bo tak chyba można mówić o występach tej grupy,  z czerwonym wachlarzem, papierosem w długiej fifce, idealnie dobranymi strojami ala gangsta, wystudiowanymi gestami,  popisami Maxa The Saxa, zabrakło tylko jednego. Różnorodności. Muzyka Parov jest tak bardzo gatunkowo i klimatycznie wszechstronna, a tego wieczora zespół pokazał nam tylko jedną twarz.

Setlista:

1. Oh Yeah

2. Matilda

3. Booty Swing

4. Libella Swing

5. Sally’s Dance

6. Catgroove

7. Chambermaid Swing

8. Homesick

9. Fleur de Lille

10. The Phantom (1930 Version)

11. Baska Brother

12. Jimmy’s Gang

13. The Mojo Radio Gang

14. La Fete

15. All Night

Bis:

16. On My Way Now (Love Part 2)

17. Libella Swing

foto. Joanna Jaskólska CitySounds (jaskolska.com)