Jak się robi muzykę? Jaki jest sekret, jaka receptura na dobrą piosenkę i dobre wykonanie? Jedni powiedzą, że lata praktyki, inni że talent, jeszcze inni że łut szczęścia. Jak dla mnie muzyka to nie tylko zapis nutowy, zamówiona piosenka i wykreowany stosownie do sytuacji tekst. Ważne aby było to „coś” między wierszami. Wydaje mi się, że nie da się tego nauczyć, ani zamówić, ani tym bardziej liczyć na cud. Pomiędzy dźwiękiem a oddechem jest artysta. Całe szczęście, że są tacy, którzy też to czują i spełniają te kryteria.

Niektórzy znają ją z talent show, inni z Ladies Jazz Festival, jeszcze inni z małych klubowych koncertów. Dziś cały kraj się dowiaduje, że Aga Czyż to pełnokrwista artystka, która ma swoje zdanie, a w jej głowie znajduje się kraina dźwięków. Płyta była czymś oczywistym, gdyż coraz więcej słuchaczy domagało się kawałka Agi tylko dla siebie. Ja również. To co wyróżnia ją spośród rzeki wokalistek to niewątpliwie oryginalność i charyzma. Jej frazowanie i akcentowanie jest podobne tylko do Agi Czyż. Nie znam drugiej tak opornej na tendencję i przewidywalność. Wystarczy zresztą posłuchać otwierającego album A. „Kawałek po kawałku”. Ucho nastawia się bardziej, bo umysł rozszerza źrenice. Silny, zdecydowany, naszpikowany emocjami wokal używający przepiękne alikwoty robi to odważnie i zdecydowanie.

Trzonem instrumentalnym są Jacek Szwaj (piano), Damian Kostka (bas) oraz Mateusz Brzostowski (perkusja). Ten kto choć trochę interesuje się poznańskim jazzem wie, że są to nazwiska jednych z najbardziej utalentowanych muzyków jazzowych młodego pokolenia. Zaskakującym jest, że płyta nie ma producenta. Przeoczenie? Ależ skąd! U artystki tej klasy nie ma przypadków. Materiał nagrany został „na setkę”. Studio pełniło zatem rolę sali koncertowej, gdzie ta czwórka zarejestrowała całość jednocześnie, bez dopieszczania i dogrywania. Jest autentycznie, szczerze i uczciwie. Kto się wsłucha usłyszy nawet pedał fortepianu. Piękne! Tak samo jak same kompozycje i słowa. Można powiedzieć, że to Aga Czyż w pigułce. Utwory są zapisem nie tylko jej przeżyć, ale i nas wszystkich. Wierzę, że niejeden słuchacz odnajdzie się w tych historiach.

„Nieważne jaki jest cel – Twojej podróży / Najbardziej liczy się to, żebyś wyruszył”

Teksty są dziełem Agi, a muzyka w większości jest współautorska. Dwie anglojęzyczne kompozycje „Surrender” oraz „I need you” brzmią światowo i mogą spokojnie płynąc za morza i oceany.

Całość sklejona prostymi jazzowymi harmoniami i melodyjnymi wstawkami jest bardzo przystępna ale i dosadna. „Momenty” na przykład z ciężkimi partiami smyczków wciskają się mocno powodując gęsią skórkę. Tuż za nimi jest mój ulubiony „Plan awaryjny”. Podziwiam jak Aga umie opowiadać o tym, o czym śpiewa. Robi przy tym takie smaczki wokalne, że nie mogę się oprzeć, aby zapętlić ten utwór i słuchać go dziesięć razy pod rząd. Ogromna zasługa sukcesu tej płyty to wspomniani muzycy. Kostka na kontrabasie jest niesamowity, ale to przecież wszyscy wiedzą, a kto nie wie ten trąba. Szwaj doceniony przez samą Hannę Banaszak, z którą koncertuje jako akompaniator emanuje wręcz subtelnością dźwięków. Brzostowski natomiast udziela się w tylu projektach, że nie sposób opisać jak bardzo ceniona jest jego gra. Tak, Aga dobrała sobie team perfekcyjnie. Mam nadzieję, że zamykający całość niezwykle osobisty, wręcz pamiętnikowy „Więcej” jest przedsmakiem tego co dalej. Bo oczywistym jest, że teraz chcemy więcej i więcej Agi Czyż. Brawo! Kawał dobrej… najlepszej roboty!

Album do kupienia na oficjalnej stronie artystki: www.agaczyz.com.

Ocena płyty: