Trzech wyjątkowych instrumentalistów spotkało się na sali teatralnej Impartu by zaprezentować fuzję indywidualnych doświadczeń muzycznych. Daniels, Możdżer i Oleszkiewicz to utytułowani jazzmani o niebanalnych życiorysach artystycznych i ugruntowanej pozycji.

Eddie Daniels jest amerykańskim gigantem klarnetu. W trakcie swojej ponad pięćdziesięcioletniej aktywności fonograficznej zarejestrował niemal trzydzieści płyt autorskich, a także brał udział w niezliczonych sesjach nagraniowych w charakterze sidemana; współpracując między innymi z orkiestrą Thada Jonesa i Mela Lewisa, Arturo Sandovalem, czy Freddiem Hubbardem. Klarnecistę charakteryzuje lekkość improwizacji i rewelacyjny warsztat, co pozwala mu czuć się swobodnie nie tylko w jazzie, ale również w repertuarze klasycznym. Scott Yanow – uznany dziennikarz i historyk muzyki – napisał, że to co wydaje się dla wielu niemożliwe, Danielsowi nie sprawia żadnego wysiłku, a wśród najistotniejszych jazzowych klarnecistów należy wymieniać jego nazwisko na równi z Buddym de Franco, Bennym Goodmanem i Artie Shawem.

Leszek Możdżer, mimo że swoją jazzową drogę rozpoczynał w zespole polskiego klarnecisty Emila Kowalskiego, to z klarnecistami współpracuje stosunkowo rzadko. Posiadając jednak wyraźne cechy muzycznego lidera w ciągu swojej imponującej kariery zdążył uczestniczyć w tak dużej ilości nietypowych projektów, że wśród przymiotników opisujących jego artystyczne dokonania ciężko pominąć określenia wszechstronny i elastyczny. Możdżer, którego fanom Jazzu nad Odrą przedstawiać nie trzeba, wydaje się być u szczytu swoich dotychczasowych pianistycznych, a także kompozytorskich umiejętności. Potwierdzają to zeszłoroczne premiery płytowe: z jednej strony wirtuozowskie „Jazz at Berlin Philharmonic VII: Piano Night” zarejestrowane wraz z Iiro Rantalą i Michaelem Wollnym, a z drugiej magiczne „Earth Particles” nagrane z orkiestrą Holland Baroque. Pozycje z dyskografii ostatnich lat, a także działalność koncertowa dowodzą, że polski pianista europejskiego formatu angażuje się tylko w projekty o dużym potencjale artystycznym nie rozmieniając swojego dorobku na drobne, a ciągle go potęgując.

Na kontrabasie zagrał pochodzący z Wrocławia Darek Oleszkiewicz. W tym roku mija trzydzieści lat od przyznania muzykowi stypendium California Institute of The Arts i tym samym wyjazdu Oleszkiewicza na Zachodnie Wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Przez trzy dekady polski kontrabasista wyrobił sobie markę nieprzeciętnego pedagoga i wyśmienitego sidemana, będąc zapraszanym na ogromną ilość sesji płytowych, nagrywając z takimi gwiazdami jak m.in. Brad Mehldau, Charles Lloyd, Bennie Maupin, czy Peter Erskine. Kariera Oleszkiewicza pokazuje, że talent improwizatorski, brzmienie i plastyczny akompaniament kontrabasu zawsze perfekcyjnie uzupełniają i spajają projekty w których uczestniczy.

Koncert odbył się 26 kwietnia, we Wrocławskim Imparcie.