Przepiękne wnętrza, nietuzinkowy głos, elegancja w stylu R&B i wielkie wzruszenie po obu stronach –  tak właśnie wyglądał wyczekiwany wieczór z Emeli Sandé! Artystka jak zwykle nie zawiodła swoich fanów i zarówno siłą swojego głosu jak i energią wbiła publiczność w krzesła a nawet… ich z nich podniosła!

Tak właśnie minął wieczór 22 lutego w ICE Kraków.

Kiedy Emeli wyszła na scenę publiczność przywitała ją bardzo entuzjastycznie i z wielkim wyczekiwaniem zasiadła w swoich fotelach. Sandé prezentowała się bardzo dostojnie w swoim czerwono-fioletowym płaszczu w geometryczne figury, sięgającym po same kostki i z krótko ściętymi naturalnymi włosami. W scenicznych światłach stanęła przed publicznością bardzo ciepła, energiczna i czarująca. Emeli zaraziła całą salę ogromną energią – poruszała się niczym raperka z gospelową duszą! Artystka pokazała tego wieczora to z czego jest znana od dawna – jej kunszt, talent, wyczucie i dojrzałość muzyczna są na najwyższym poziomie.

Emeli wystąpiła w towarzystwie 10 osobowego zespołu i na długo pozostanie w pamięci swoich fanów. Dwóch trębaczy i jeden puzonista z gracją tańczyło w rytm wykonywanych utworów. Nie odstawał również dwuosobowy chór! Talent muzyczny obojga był równie imponujący, co pokazali wykonując utwór „Can’t Take My Eyes off You” autorstwa Frankiego Villiego. Do tego dwóch perkusistów, dwóch gitarzystów i jeden pianista – tworzyło to mieszankę iście wybuchową! Każdy z nich udowodnił, że nie bez powodu dzieli scenę z Emeli Sandé – był to bowiem wieczór muzycznego kunsztu!

Emeli rozpoczęła koncert od swojego bardzo znanego utworu „Hurts”. Potem nadszedł czas na kolejne utwory z jej najnowszej płyty, jak: „Where I Sleep”, „Lonely”, „Give Me Something”, „Every Single Little Piece”, „Kung-Fu”, „My Kind Of Love”, „Breathing Underwater”, „Heaven”, „Piece Of my Heart”. Zatrzymajmy się jednak na chwilę przy utworze „Heaven”, który jak pamiętamy z płyty, jest połączony z elektroniką. Tutaj tego nie było – wszystko zostało zastąpione dęciakami oraz przeszkadzajkami. Bardzo interesująca zmiana! Jednak prawdziwie emocje przyszły przy bardzo wzruszającej kompozycji – „Clown”.

Emeli sam na sam z pianinem  – niczego nie trzeba było więcej!

Utwór długo wybrzmiewał jeszcze w głowach widzów, czego efektem były niekończące się brawa i podziękowania z obu stron! Zaraz potem Emeli zaprezentowała kompozycję „River”, przy której pokazała na co naprawdę ją stać!

Zaraz potem nadszedł moment na „Starlight”, „Beneath You’re Beautiful” i… „Read All About It”. Podczas „Beneath You’re Beautiful”, który oryginalnie Emeli wykonuje z Labrinth prawdziwy pokaz swoich umiejętności dał wokalista z dwuosobowego chóru, a publiczność podziękowała mu gromkimi brawami i wiwatami. Z kolei „Read All About It” sprawiło, że widownia całkowicie… zamarła. Był to najbardziej wzruszający moment podczas tego koncertu, gdzie nikt nie mógł oderwać się od przejmującego głosu artystki.

Zwieńczeniem wieczoru było „Next To Me”. Przy tym utworze publiczność po prostu oszalała! Niemal każdy wstał z krzesła i ochoczo śpiewał razem z artystką jej najbardziej popularny utwór, tańcząc i klaszcząc przy tym w najlepsze.

Na bis, Emeli zdecydowała się na utwór, który nie znajdował się na jej set liście  – było to „Little Bit No Longer”, którym ostatecznie Brytyjka pożegnała polską publiczność w ICE Kraków.

Był to bardzo dobry koncert, gdzie energia, talent i oprawa muzyczna była doskonale dobrana, a każdy z przedstawianych utwór miał swoją historię i  komentarz ze strony gwiazdy wieczoru.