Jazzpospolita “Humanizm”

Zaczynali prawie dziesięć lat temu jako młodzi gniewni odlotowcy, ale, jak mogliśmy przekonać się rok temu na płycie „Jazzpo! Live Made In China”, aktualnie pierwszej nu-jazzowej grupy Polski nie pasjonują już żarliwe łamańce, a bardziej nastrojowe i malarskie – choć też free – opowieści. Kwartet ze Stefanem Nowakowskim na kontrabasie, Wojtkiem Oleksiakiem na perkusji, Michałem Przerwą-Tetmajerem na gitarze i Michałem Załęskim na klawiszach, czerpie natchnienie przede wszystkim z naturalnych brzmień. Ich eklektyczne nagrania, mimo pozornych zawiłości, są niezmiennie barwne.

Tak też jest na omawianej płycie „Humanizm”.

Jazzpospolita "Humanizm"

Dla dobrej muzyki upływ czasu ma znaczenie marginalne. Nasza wybitna Jazzpospolita od lat grywa manierą na wskroś indywidulaną i swobodną, czując się równie dobrze w otoczeniu elektrycznym i akustycznym. Muzyczni erudyci hołdują projektom fusion, raz nawiązując do finezji Duke’a Ellingtona, innym razem przypominając muzykę do niemych filmów czy cyrkowych sztuczek. Jednak finał zawsze jest porażającym kolażem współczesnej muzyki – jej szacownej tradycji i wszechobecnej nowoczesności.

Jazzpospolita do każdego kolejnego projektu podchodzi z coraz większym namaszczeniem i nowym filozoficznym przesłaniem. Sesja do „Humanizmu” upłynęła w familijnej atmosferze XIX-wiecznego dworku w Nieborzynie i stanowi budujący przykład kompromisu, który był konieczny, aby nie „przefajnić”. W nowoczesnej, głównonurtowej formie nagrano utwory, które tworzą mądrze zbudowany ciąg, którego wspólnym mianownikiem jest charakterystyczne analogowe brzmienie. Na nim osadzone są, dokładane w sposób niezwykle wyważony, improwizacje. Niejeden zrobiłby z tego dwie płyty, ale znakiem firmowym Jazzpospolitej są właśnie takie koncentraty.

Niebagatelną rolę w pielęgnowaniu melancholijnej aury odegrały zaproszone do nagrań wokalistki: Paulina Przybysz w „Combination” i Novika w „Zakamarkach” – marzycielki doceniające subtelną estetykę wysokich lotów. Piosenki zostały osadzone na radiowych rytmach, niemniej w warstwie wokalnej i instrumentalnej udało się zachować klimat romantycznych opowiastek. Pojawiły się kolorowe harmonie, miękkie soulowe falowanie, wielogłosowe aranże, w których wykorzystano piękne współbrzmienia strun i klawiszy. Dzięki temu mamy zrelaksowane granie. Jazzpsopolita w „piosenkowym” wydaniu sprytnie balansuje na krawędzi wytrawności i nie popada w gładki banał.

Instrumentalny „Humanizm” prowadzi nas w krainę magicznej harmonii i naturalnych dźwięków, gdzie echa nowoczesności akcentowane są jedynie przez syntezator. Partie solowe muzyków nie przytłaczają, a muzyczne pasaże wabią ciepłymi melodiami. Tylko podziwiać bogate spektrum nastrojów i muzycznej energii emanującej z krążka, na którym post-rock, nu jazz i psychodelia idą ze sobą w parach, trójkątach i drużynowo.

W swojej najnowszej odsłonie fonograficznej Jazzpospolita prezentuje bardzo wartościowy materiał w dojrzałej formie, jest on jednak adresowany, obym się mylił, do raczej wąskiego grona słuchaczy lubiących zamglone klimaty. Superprodukcja dość przewidywalna, zrobiona według najlepszych własnych recept, przeto należy się jej pobłażliwa ocena, niż rzeszom plagiatów.

Ocena płyty: