Przedostatni dzień trzeciej edycji festiwalu World Wide Warsaw zamknął koncert Thundercata. Stephen Bruner, kryjący pod tym pseudonimem, zaprezentował wirtuozerski i energetyczny sposób gry na basie. Wsparty Dennisem Hammem na klawiszach i rewelacyjnym Justinem Brownem na perkusji, zaczął tak samo jak na płycie „Drunk”, czyli od „Rabbot Ho”, po czym „Kot” szybko odegrał obie części utworu „Thron”, odjeżdżając w trakcie w rejony totalnego free jazzu.

Takie zabiegi zresztą były dość naturalne podczas całego setu, ponieważ panowie co jakiś czas (najczęściej znienacka) odpływali w niezwykłe bujne i ambitne improwizacje. Przykładem takich wariacji były m.in. utwory „Jethro” i „Lava Lamp”, które płynnie przeszły jeden w drugi. Nieco spokojniej wypadł „Heartbreaks + Setbacks”, zaś hitowy „Them Changes” rozbujał publikę. Następnie panowie zaproponowali kolejne jazzowe łamańce, wykonując pomiędzy nimi „I Am Crazy” i „3 A.M.”. Z kolei w „Bus in These Streets” Stephen wplótł „These Walls” z repertuaru Kenricka Lamara, zachęcając publikę, by zaśpiewała z nim.

Kolejno pojawiło się kilka cytatów z twórczości Flying Lotusa i jeszcze jedno odwołanie do Lamara za sprawą „Complexion”, które nieco zwolniło ten bardzo intensywny set. Jeszcze kołyszące „Evangelion” i „Is This Love?” oraz cudownie pulsujący „Daylight”. Na koniec nastąpiło apogeum zabawy w postaci „Oh Sheit It’s X”, a na bis wybrzmiał śpiewny „Lotus And The Jondy”.

Dla takich koncertów się żyje! Cudowne, ciepłe brzmienia i nieziemskie odjazdy improwizacyjne zdominowały ten wieczór. Thundercat sztukę grania na żywo opanował w stopniu mistrzowskim.