Bisquit “Nagi Król”

Mało jest grup, które jak Bisquit na każdej ze swoich płyt utrzymują równie wysoki poziom. Tym razem, zespół Joanny Chacińskiej i Tomka Krawczyka z gracją, finezją i gorzkim humorem odnosi się do najlepszych tradycji polskich zespołów rockowych lat 80′. Na najnowszym krążku „Nagi Król” muzycy robią to w przekonujący sposób i to sprawia, że nie spotkają się z zarzutami o epatowanie kiczem; są na tyle uniwersalni, by każdy, niezależnie od muzycznych gustów, znalazł w ich twórczości coś dla siebie.

Nagi Król” to po prostu kolejna bardzo dobra płyta zespołu bardzo dobrych artystów.

bisquit-nagikrol-cover

Na  początek może być głos. I jeszcze jakiś inny dźwięk. Na przykład gitary. Śpiew Joanny Chacińskiej jest zjawiskiem pięknym i złożonym, dlatego można próbować opisu, zaczynając z różnych punktów. Artystka ma głos olśniewający, niejednokrotnie więc, jak przystało na prawdziwą jazzwoman, improwizuje – śpiewając intuicyjnie ustala ciągi dalsze. Talent i natchnienie nierozerwalnie łączą się z pracą i konstrukcją, po prostu z przemyśleniem wykonywanej muzyki. I dalej: to, co intelektualne, przechodzi w emocje. Przyjemnie jest pogłówkować nad tym, jak te piosenki są zrobione. Do ich przyjęcia, do wzruszenia się kilkoma nutami czy frazami, wystarczy zwykła wrażliwość.

Oczywiście, im większa wrażliwość, tym lepiej.

Na „Nagim Królu” muzycy podnoszą poprzeczkę bardzo wysoko – dużo odważniej, niż na dotychczasowych płytach, potraktowali brzmienie wszystkich instrumentów, pojawiły się eksperymenty z brzmieniem wokalu. Nowa rola akompaniamentu, świadomie ograniczonego do paru orientujących akordów, do szkiców, podkreśla walory głosu. Ale żeby wokalistce nie było zbyt łatwo błyszczeć na tle surowych nutek, ona sama podejmuje wyzwanie na poziomie koncepcyjnym: pokazuje jak śpiewa i jak myśli o śpiewaniu. Rezygnuje świadomie z jaskrawych efektów, starając się o spójną interpretację utworów.

Wspomniana wcześniej stylistyka lat 80’ jest dla muzyków Bisquit zbiorem możliwości: oszczędne melodie są zaczątkiem, linią do rozwijania i splatania w nowe wzory. Nie chodzi przy tym o nostalgiczną wersję współczesnych utworów, lecz o pochodzące z tamtych czasów elementy, które przepracowane, stają się integralnym składnikiem nowej muzyki.

W warstwie tekstowej „Nagi Król” jest reakcją na rzeczywistość i nastroje społeczne, na zmiany we współczesnym świecie, na podziały, które tworzą się między ludźmi. O tym śpiewa Joanna Chacińska w otwierającym album utworze „Bum”, który nieprzypadkowo znalazł się na pierwszym miejscu – jest bowiem myślą przewodnią całego albumu. Singlowy „Nagi Król” to oryginalna koncepcja artystów na ocalenie człowieka przed naiwnością otaczającego go szaleństwa codzienności. W połączeniu z ciekawym riffem gitary i energetycznym refrenem tekst brzmi bardzo wymownie, szczególnie w kontekście obecnej sytuacji na świecie.

Każdy znaczący artysta ma zapewne własną receptę na tworzenie płyty. Sposób zespołu Bisquit to zebranie krótkich życiowych historii – bo małe rzeczy, które dzieją się w życiu każdego z nas, mają swoje odzwierciedlenie w rzeczach wielkich – napisanie chwytliwych melodii, skrzyknięcie sztabu muzyków z różnych kultur i środowisk, a na koniec stworzenie nowocześnie brzmiącego krążka, gdzie po każdym przesłuchaniu można odkryć coś zupełnie nowego, innego.

I taka jest właśnie znakomita płyta „Nagi Król”.

Ocena płyty: