Radiostatik – mieszanka neo-soulu!

Radiostatik to nowy, neo-soulowy projekt Michała Wróblewskiego, znakomitego polskiego pianisty i kompozytora. Zespół powstał w 2015 roku w Nowym Jorku na Manhattanie w studiu MSR podczas sesji nagraniowej pierwszej płyty zatytułowanej “Radiostatik”. To tam, na zaproszenie Terence’a Blancharda, światowej sławy trębacza jazzowego i kompozytora, wielokrotnego zdobywcę nagrody Grammy, Wróblewski stworzył sesję nagraniową zespołu. Jej efektem jest płyta pod tym samym tytułem, która ukaże się już w lipcu. Wyprodukował ją Russell Elevado – również wielokrotny zdobywca Grammy, który ma na koncie realizację nagrań takich sław, jak Erykah Badu, Angie Stone, Jill Scott, Alicia Keys czy D’Angelo. Autorem wszystkich kompozycji i tekstów jest Michał Wróblewski.

Do projektu zostali zaproszeni muzycy sesyjni: Dana Hawkins (perkusja) oraz Joshua Crumbly (bas), AnDre Washington (wokal). Pojawił się na niej również Terence Blanchard, który zagrał gościnnie w 4 utworach. Po powrocie do Polski Michał Wróblewski do współtworzenia Radiostatik zaprosił swoich kolegów ze studiów: Sebastiana Kuchczyńskiego (perkusja), Michała Kapczuka (bas) oraz Andrzeja Gondka, który dograł gitary do materiału zarejestrowanego w Stanach. Dodatkowym wsparciem mieli być goście ze Stanów Zjednoczonych: AnDre Washington oraz Raashan Ahmad (rap). W takim składzie Radiostatik udał się w pierwszą trasę koncertową, która objęła kilka polskich miast: Łódź, Białystok, Warszawę (koncert w studiu im. Agnieszki Osieckiej w radiowej Trójce) oraz Trzebnicę, a także festiwal jazzowy w Kownie na Litwie i występ w klubie b-flat w Berlinie.

Ich koncert to oniryczna podróż pełna opowiadanych za pomocą muzyki przygód. Całą historię, która tworzy koncept album, wymyślił Michał Wróblewski. Koncerty uzupełnia animacja autorstwa Matijosa Gebresalessiego. W żadnym wypadku nie ma jednak mowy o zasypianiu na koncertach – Radiostatik to zwierzę sceniczne, którego frontmani są skłonni wtopić się w tłum by wspólnie bawić się z publicznością, a instrumentaliści sprawiają, że sale i sceny trzęsą się w posadach. Doskonałe technicznie wykonanie w połączeniu ze świetnymi aranżacjami, przesiąkniętymi rasowym funkiem i jazzem z dodatkiem solidnej porcji rapu sprawiają, że jest to prawdziwa, neo-soulowa uczta muzyczna.