Wojtek Mazolewski podsumował 2014 rok

Wojtek Mazolewski, ur. 1976r, trójmiejski basista i kompozytor. Założyciel i lider Pink Freud, Wojtek Mazolewski Quintet. Mazolewski to również autor muzyki do spektakli teatralnych, filmów niszowych oraz, ostatnio, kompozytor kompozycji do serii audiobooków wydawanych przez Audiotekę. Z racji tej ostatniej aktywności, basista wyjeżdża w najbliższym czasie w muzyczną podróż do Bangkoku i na Kubę.

Flying Lotus – “You’re Dead!” – jazz 2014 roku! Kalifornijski artysta zadedykował swoją 5 już płytę Alice Coltrane. Jest dobrze. Grają tu także: genialny basista Thundercat oraz sam Herbie Hancock. Pozycja obowiązkowa.

Goat „Commune” – jak głosi legenda to muzyka zrodzona w najmroczniejszych leśnych rejonach Szwecji. We wsi Korpolombolo, że przez stulecia mieszkańcy oddawali się praktykom voodoo, które zapoczątkowane zostały przez podróżującego znachora… itd. Mówiąc krótko – dobry odjazd ze Szwecji z nuta nostalgii za latami 60 i 70-tymi. Trochę psychodelii , rock’n rolla spod znaku Jimiego Hendrixa ale bez solówek. Słychać inspiracje muzyka arabska i afrykańska.

Steve Lehman Octet “Mise en Abime”, Pi Recordings 2014, Lehman to bardzo pracowity i interesujący muzyk. Warto śledzić jego rozwój. Chodź młody, bo urodził się w Nowym Jorku w roku 1978, to niezwykle już doświadczony.
Na nowej płycie możemy posłuchać kolejnych jego eksperymentów z muzyka mikrotonalną.

Michael Mantler „The Jazz Composer’s Orchestra Update”. To piękne odświeżenie i wspomnienie albumu The Jazz Composer’s Orchestra zatytułowanego „The Jazz Composer’s Orchestra” z roku 1968. Roku pamiętnym, w którym przez świat przetoczyła się rewolucja światopoglądowa.

Jako wznowienie mogę polecić płytę „John Coltrane Offering Live At Temple University” – Mistrzostwo. Tylko 2 utwory ale całe bogactwo doznań. Tu jest moc. Coltarne pokazuje nam jakim cudownym kosmosem jest muzyka.

Rok 2014 obfitował bardzo dużą ilość dobrych płyt a także koncertów nie tylko jazzowych.
Warpaint – “Warpaint” (Rough Trade Records) i świetny koncert w na Open’er Festival.

Jack White – “Lazaretto” (Third Man). Jego dwa tegoroczne koncerty w Polsce były skrajnie różne ale oba wspaniałe.

Płyty The Black Keys – “Turn Blue” (Nonesuch) czy Royal Blood – “Royal Blood” tez cieszyły ucho, na koncert zespołów czekam.

Na koniec roku wyszedł też album Natalii Przybysz „Prąd” – pięknie zaśpiewana, szczera i mocna płyta.