Dariusz Petera podsumował 2014 rok

Dariusz Petera na co dzień klawiszowiec Fusion Generation Project. Grupa powstała w 2009 roku, tworzą go: Dariusz Petera (fortepian, instr. klawiszowe, leader), Krzysztof Lenczowski (gitara, wiolonczela), Łukasz Jan Jóźwiak (bas) oraz Krzysztof Kwiatkowski (perkusja).

Zespół opiera swój repertuar głównie na własnych, oryginalnie zaaranżowanych kompozycjach, a doskonałe umiejętności muzyków, kreatywność oraz nowoczesne brzmienie, tworzą ciekawy konglomerat nastrojów oscylujących między różnymi gatunkami. Muzyka FGP, choć wyraźnie oparta na klasycznej estetyce jazz- rock’a nie pozwala się zamknąć w muzycznych standardach tego gatunku, czerpiąc z muzyki improwizowanej oraz współczesnych form jazzu. Te składniki świadczą o profesjonalizmie muzyki wykonywanej przez FGP, a co za tym idzie, dostarczają odbiorcom niebywałych wrażeń.

————————————————-

Marcin Wasilewski Trio „ Spark Of Life”

Marcin Wasilewski należy do grana moich ulubionych pianistów jazzowych. Moja muzyczna przygoda z triem Marcina, na dobre zaczęła się od płyty „January”. Od tego czasu z uwagą śledzę rozwój solowej kariery muzyków kwartetu Tomasza Stańki, z niecierpliwością czekając na kolejne płyty. Ponieważ w muzyce cenię piękne melodie, wyrafinowane harmonie oraz przestrzeń, rodzaj muzycznej wypowiedzi jaką prezentuje trio, najbardziej mi odpowiada. Bez względu na to, czy muzycy grają autorskie kompozycje, czy utwory innych artystów – a w przypadku „Spark Of Life” rozrzut repertuarowy jest dosyć duży- wszystko brzmi bardzo spójnie. Od pierwszych dźwięków słychać jest nieprzekombinowaną formę, która daje pretekst do znakomitych improwizacji. Doskonałe frazowanie Marcina oraz nienaganna, subtelna technika, dają ujście emocjom, jakie wytworzyły się w studiu. Muzycy tria: Sławomir Kurkiewicz, Michał Miśkiewicz oraz grający gościnnie na saksofonie Joakim Milder, to klasa sama w sobie. Ci artyści, swoim kunsztem i wyczuciem, dopełniają całości dzieła, jakim jest płyta „Spark Of Life”. Szczerze polecam ten album, ponieważ jest to najwyższa półka jazzu określanego jako „europejski”. Zachęcam również- jeśli ktoś jeszcze tego nie zrobił- aby sięgnąć do poprzednich płyt zespołu. Jest tam wszystko, co w formule tria fortepianowego powinno być zawarte.

Leszek Kułakowski „Looking Ahead”

Jest to najnowsza płyta kompozytora i pianisty Leszka Kułakowskiego. Jak przyznał artysta, w przypadku tego albumu podstawą jego twórczości są emocje, i tak rzeczywiście jest. Kompozytor świadomie zrezygnował z epatowania umiejętnościami warsztatowymi. Wielopłaszczyznowość aranżacji, zestawienie muzyków biorących udział w nagraniu oraz ich idealne porozumienie, pomogły mu wydobyć uczucia, które chciał wyrazić. W kompozycjach znajdujących się na płycie, jest dużo wolności, wytchnienia oraz słowiańskiej wrażliwości, co wpisuje ją w nurt tzw. jazzu „europejskiego”. Oprócz utworów balladowych, na płycie znajdują się również kompozycje bardziej dynamiczne, które tworzą kontrastową całość. Dialogi instrumentów, kontrapunkty, doskonałe improwizacje, a przede wszystkim klimat i kompozycje, spowodowały, że na pewno jeszcze nie raz powrócę do tego albumu.

Kuba Płużek „First Album”

Pierwsza autorska płyta Kuby Płużka, to według mnie najmocniejszy debiut 2014 roku polskiej pianistyki jazzowej. Wszystkie utwory zawarte na płycie, to autorskie kompozycje Kuby. Zespół występuje jako trio, z Maksem Muchą na kontrabasie i Dawidem Fortuną na perkusji oraz jako kwartet, z udziałem saksofonisty, Marka Pospieszalskiego. Od samego początku płyty, Kuba i jego zespół pokazują na co ich stać. Rozpoczynający album „Ciążownik”, dosłownie wciska w fotel, a słuchacz zadaje sobie pytanie, co będzie działo się dalej? Kuba, mimo młodego wieku, jest już bardzo doświadczonym i świadomym pianistą. Na „First Album” prezentuje cały wachlarz swoich możliwości, począwszy od groove’ owego grania, we wspomnianym „Ciążowniku”, zahaczając o boogie woogie i blues’a, a kończąc na balladzie („Pawełka”). W grze Kuby słychać jest autentyczne emocje, nie ma ściemniania. Jak powiedział pianista, kompozycje powstały na bazie tego, co wydarzyło się w jego życiu. Chyba rzeczywiście tak było, bo w kompozycjach oraz ich wykonaniu, czuć jest niesamowitą autentyczność. Chciałbym jeszcze wspomnieć o doskonałej grze pozostałych muzyków. Sekcja rytmiczna, Maks Mucha oraz Dawid Fortuna, grają niesamowicie czujnie, a Marek Pospieszalski swoimi saksofonowymi improwizacjami, dodaje całości jeszcze większego „pazura”. Szczerze polecam ten album. Naprawdę warto się z nim zapoznać!!!

Kimbra „The Golden Echo”

„The Goldem Echo” jest drugim albumem Kimbry Johnson. Na artystkę zwróciłem uwagę przy okazji wielkiego przeboju Gotye pt. „Somebody That I Used To Know”. Pierwsza płyta „Vows” przyniosła nowozelandzkiej piosenkarce światową popularność. Zachęcony wyjątkowym głosem wokalistki oraz ciekawymi aranżacjami piosenek, czekałem na jej drugi album z nadzieją, że będzie on równie dobry jak pierwszy. Po wysłuchaniu albumu „The Golden Echo” uważam, że ma on szanse zrobić z Kimbry światową gwiazdę „ambitnej” muzyki popularnej. Kimbra czerpie inspiracje w wielu muzycznych światów, próbując przenieść wzorce z „czarnej” muzyki, na płaszczyznę współczesnego popu. Na „The Golden Echo” możemy usłyszeć mieszankę nowoczesnego R&B, hip- hopu, disco, a nawet klubowy funk, nasuwający skojarzenia z produkcjami Prince’a. Wszystko to okraszone jest elektroniką- którą w przypadku produkcji Kimbry uwielbiam- oraz wzbogacone brzmieniem „żywych” instrumentów, na których grają zaproszeni goście. Mogłoby się wydawać, że taka mieszanka stylistyczna uczyni płytę mało spójną. Tak się jednak nie dzieje. Wszystkie piosenki układają się w jedną całość, a głos wokalistki brzmi doskonale. Płytę polecam wszystkim- a w szczególności tym- którzy lubią muzykę pop lat 90-tych, podaną we współczesnym wydaniu.

Snarky Puppy „We Like It Here”

W lutym 2014 roku miała premierę dziewiąta płyta zespołu Snarky Puppy, zatytułowana „We Like It Here”. Moja fascynacja tym zespołem zaczęła się pół roku temu, kiedy to pierwszy raz usłyszałem kompozycję pt. „Lingus”. Ten bardzo rozbudowany skład muzyków tworzących projekt, według mnie wprowadził tzw. muzykę fusion w zupełnie inny wymiar. Sekcja dęta, kwartet smyczkowy, trzy gitary, czterech klawiszowców, sekcja rytmiczna oraz instrumenty perkusyjne, tworzą potężne, nowoczesne brzmienie zespołu. Wszystko to, jako całość brzmi rewelacyjnie! Precyzyjnie zaaranżowane kompozycje oparte są na potężnym groove’ie, a doskonałe improwizacje muzyków- w szczególności „klawiszowców”- powalają na kolana. To co grają Cory Henry czy Shaun Martin, wprawi niejednego słuchacza w niemały zachwyt. Zresztą, każdy z muzyków jest mistrzem w swoim fachu. Takie kompozycje, jak wspomniany wcześniej „Lingus”, „Shofukan” czy „Sleeper”, sprawiają, że do płyty wraca się wielokrotnie. Nad wszystkim czuwa kompozytor, aranżer i producent, Michael League, który jest również basistą zespołu. Bardzo polecam album „We Like It Here”. Nie tylko fanom groove’owego grania, ale również tym, którzy cenią muzykę zagraną z polotem i radością.