Recenzja: Film “Viramundo” – podróż z Gilberto Gilem

Viramundo to niezwykła historia brazylijskiego muzyka, który próbuje ukazać nam jaką role w naszym życiu pełni tożsamość narodowa. Na pozór może wydać się to dość niecodziennym projektem, jednakże wędrując razem z bohaterem filmu udaje nam się poznać głębie kierujących nim emocjami. W taki oto sposób Gilberto Gil – brazylijski polityk i muzyk, rozpoczyna naszą wspólną wędrówkę, aby przez muzykę starać się uświadomić nam to co najważniejsze.

Muzyka jest życiem, dzięki niej zachowujemy swoją odrębność, swoją duszę. Takie przesłanie niesie film. Historia w nim ukazana to muzyczna wędrówka przez kontynenty, od Ameryki Południowej przez Australię do Republiki Południowej Afryki. Za każdym razem w tych trzech miejscach spotykamy się z problemami politycznymi, mniejszościami, “rdzennymi mieszkańcami” oraz ich walką o zachowanie swojej TOŻSAMOŚCI. Jednakże jest element, który wychodzi na przeciw wszystkim problemom jest to MUZYKA. Najczystsza, najgłębsza forma wypowiedzi, dzięki niej nadal trwamy, nadal możemy być tym kim jesteśmy i nie zatracamy siebie.