Na polskiej scenie muzyki instrumentalnej pojawia się nowy, intrygujący projekt. Syndyba, duet tworzony przez Miłosza Bazarnika i Łukasza Giergiela, prezentuje swój debiutancki album zatytułowany po prostu „Syndyba”. To wydawnictwo, które wyrasta z bardzo osobistych doświadczeń, łącząc minimal jazz, neoklasykę i subtelną elektronikę. Premiera płyty winylowej została zaplanowana na 20 listopada 2026 roku nakładem Polvinyl Records, a jej limitowana edycja jest już dostępna w przedsprzedaży.
Za projektem stoją dwaj muzycy reprezentujący różne, ale znakomicie uzupełniające się muzyczne światy. Miłosz Bazarnik odpowiada za instrumenty klawiszowe, natomiast Łukasz Giergiel za perkusję. Ich współpraca zaowocowała materiałem, w którym organiczne brzmienie fortepianu spotyka się z żywą rytmiką i delikatnymi warstwami syntezatorów. Całość czerpie z estetyki współczesnej europejskiej muzyki instrumentalnej, szczególnie tej kojarzonej ze skandynawskim minimalizmem.

Jednak o wyjątkowości tej premiery decyduje nie tylko kierunek muzycznych poszukiwań. Za albumem kryje się poruszająca historia. Impulsem do powstania kompozycji była potrzeba poradzenia sobie z emocjami po stracie nienarodzonego dziecka. Muzyka stała się sposobem na wyrażenie doświadczeń, dla których trudno znaleźć odpowiednie słowa. Nie jest to jednak projekt skupiony wyłącznie na bólu i żałobie. Równie ważne miejsce zajmują w nim nadzieja, bliskość i radość, które potrafią powrócić nawet po najbardziej bolesnych przeżyciach.
Symboliczny wymiar ma także nazwa zespołu. Słowo „syndyba” pochodzi od Stasia, małego syna Miłosza Bazarnika, który używał go jako spontanicznego okrzyku szczęścia i dziecięcej radości. Ten niecodzienny tytuł nabiera szczególnego znaczenia w zestawieniu z historią powstania albumu. Łączy dwa przeciwstawne doświadczenia – stratę i afirmację życia – tworząc emocjonalny fundament całego wydawnictwa.
Debiut Syndyby wpisuje się w nurt muzyki, w której istotną rolę odgrywają przestrzeń, oszczędność formy i naturalność brzmienia. Inspiracji stylistycznych można szukać w twórczości artystów związanych z wytwórnią Gondwana Records, w kameralnym jazzie duetu Svaneborg Kardyb czy neoklasycznej estetyce Hani Rani. To jednak przede wszystkim autorska propozycja dwóch polskich instrumentalistów, którzy postanowili opowiedzieć własną historię za pomocą fortepianu, perkusji i elektroniki.
Na albumie znalazło się dziesięć kompozycji. Pierwszą stronę winyla wypełniają „Stay”, „Balm”, „Long Journey”, „Calls Master” i „My Solace”. Na drugiej umieszczono „Magical Forest”, „Changes”, „Dark Light”, „Who Knows” oraz zamykający wydawnictwo „No Expectations”. Już same tytuły przywołują skojarzenia z podróżą przez różne stany emocjonalne – od tęsknoty i potrzeby ukojenia po zmianę, niepewność i akceptację. W kontekście genezy projektu układają się w interesującą, choć pozostawiającą słuchaczowi swobodę interpretacji, opowieść.
Ważnym elementem premiery jest fizyczna edycja albumu. Polvinyl Records przygotowało wydanie na 180-gramowym winylu w efektownej kolorystyce White/Black Marble. Płytę wytłoczono w niemieckiej tłoczni R.A.N.D. Muzik, a mastering powierzono Kamilowi Łazikowskiemu z Soyuz Studio. Całość uzupełnia starannie zaprojektowana okładka z tłoczeniem typu embossing.
Nakład ograniczono do zaledwie 100 egzemplarzy, co nadaje tej premierze dodatkowy kolekcjonerski charakter. Po wyczerpaniu nakładu wydawca nie planuje ponownego tłoczenia albumu w tej samej wersji kolorystycznej. Warto podkreślić, że biało-czarny marmurkowy wzór winyla wydaje się wyjątkowo trafnym dopełnieniem artystycznej koncepcji Syndyby. Kontrastujące barwy mogą przywodzić na myśl emocje, które towarzyszyły powstawaniu muzyki, a ich wzajemne przenikanie dobrze koresponduje z ideą odnajdywania nadziei pośród trudnych doświadczeń.
Premiera „Syndyby” zasługuje na uwagę również dlatego, że pokazuje interesujący kierunek rozwoju polskiej sceny instrumentalnej. Coraz częściej pojawiają się na niej projekty, które nie próbują podporządkować się tradycyjnym podziałom gatunkowym. Jazz spotyka się z neoklasyką, instrumenty akustyczne z elektroniką, a muzyczne eksperymenty stają się nośnikiem bardzo osobistych historii.
W przypadku Syndyby właśnie ta osobista perspektywa wysuwa się na pierwszy plan. Debiutancki album nie jest jedynie prezentacją umiejętności instrumentalnych czy próbą odnalezienia własnego miejsca na muzycznej mapie. To przede wszystkim artystyczna wypowiedź zrodzona z autentycznego doświadczenia, w której muzyka pełni rolę emocjonalnego języka.

