Do serwisów streamingowych trafił utwór „Rhodomagnetics (Remastered 2026)” sygnowany nazwiskami Johna Coltrane’a i Wilbura Hardena. Nagranie pochodzi z sesji z 1958 roku i zapowiada nowe wydanie materiału zarejestrowanego dla wytwórni Savoy.
„Rhodomagnetics” powstał 13 marca 1958 roku w studiu Rudy’ego Van Geldera w Hackensack w stanie New Jersey. W sesji uczestniczyli John Coltrane na saksofonie tenorowym, Wilbur Harden na flugelhornie, Tommy Flanagan na fortepianie, Doug Watkins na kontrabasie oraz Louis Hayes na perkusji. Utwór znalazł się pierwotnie na albumie „Mainstream 1958: The East Coast Jazz Scene”.
Nagrania Coltrane’a i Hardena z końca lat 50. należą do ważnego etapu w rozwoju stylu saksofonisty. W tym czasie Coltrane intensywnie pracował zarówno jako lider, jak i sideman, a jego sposób improwizacji szybko ewoluował w stronę języka, który kilka lat później stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych w historii jazzu.
Istotną rolę w tych sesjach odgrywał również Wilbur Harden. Obaj muzycy nagrali wspólnie dla Savoy materiał, który trafił na albumy „Mainstream 1958”, „Jazz Way Out” i „Tanganyika Strut”. Choć z czasem nazwisko Coltrane’a zdecydowanie zdominowało recepcję tych nagrań, sesje pozostają ważnym dokumentem współpracy obu instrumentalistów.
Nowy remaster „Rhodomagnetics” jest częścią szerszego projektu wydawniczego. Na 13 listopada 2026 roku zapowiedziano zestaw „The Savoy Recordings (Remastered 2026)”, który ma zebrać trzy wspólne albumy Coltrane’a i Hardena. Wydawnictwo wpisuje się w obchody setnej rocznicy urodzin Johna Coltrane’a, przypadającej 23 września 2026 roku.
Wersja winylowa projektu ma ukazać się jako trzypłytowy box. Materiał został zremasterowany przez Kevina Graya w Cohearent Audio z wykorzystaniem oryginalnych taśm. Zapowiedziano również tłoczenie na 180-gramowym winylu oraz nowe teksty towarzyszące wydawnictwu.
Premiera „Rhodomagnetics (Remastered 2026)” nie oznacza więc publikacji nieznanego wcześniej nagrania, lecz ponowne wydanie archiwalnego materiału w nowej wersji dźwiękowej. To zarazem zapowiedź szerszego powrotu do sesji Savoy z 1958 roku i okazja do przypomnienia jednego z mniej eksponowanych rozdziałów wczesnej kariery Johna Coltrane’a.


