Kilka dni temu ukazał się „Do DNA” – trzeci singiel zapowiadający powrót zespołu No Limits na rynek fonograficzny. To utwór, który na swoją premierę czekał kilkanaście lat. Muzykę skomponował Maciej Łyszkiewicz, a autorem tekstu jest Paweł Błędowski – gitarzysta, wokalista i dziennikarz radiowy.
„Do DNA” opowiada o tym, co łatwo przeoczyć w codziennym biegu: o radości życia, uważności na każdy dzień i każdą chwilę. Lekki, bezpretensjonalny tekst spotyka się tu z charakterystycznym dla No Limits brzmieniem – popową melodyjnością, wyrazistym refrenem i swingującą sekcją dętą. To piosenka pełna energii, ale również odrobiny nostalgii, przywołująca wspomnienie lata i wakacyjnych chwil, które zawsze kończą się zbyt szybko.
Choć kompozycja powstała wiele lat temu, dopiero teraz znalazła swój właściwy moment. „Do DNA” jest kolejnym elementem nowego rozdziału w historii No Limits – zespołu, który wraca do nagrywania i koncertowania, pozostając wiernym temu, co od lat stanowi o jego muzycznej tożsamości.
Jednym z najważniejszych elementów brzmienia grupy wciąż pozostaje rozbudowany skład instrumentalny. No Limits funkcjonuje dziś jako ośmio- lub dziewięcioosobowy zespół, w którym ważną rolę odgrywa sekcja dęta – saksofony i trąbka – obok instrumentów perkusyjnych, gitary, basu, perkusji, fortepianu i wokalu Anny Męczyńskiej.
– Kiedyś było nas piętnaście osób. Dziś gramy w składzie ośmio-, dziewięcioosobowym, więc można powiedzieć, że z No Limits zrobiło się trochę „Limits”, ale nadal jesteśmy dużym zespołem. I to jest świadome. Sekcja dęta to nasz znak firmowy – mówi lider zespołu Maciej Łyszkiewicz.
Na nowym materiale obok niego i Anny Męczyńskiej grają m.in. Robert Dobrucki, Patrycja Tempska, Adam Skrzypkowski, Sławek Rodrigues-Porębski, Grzegorz Żmijewski, Maciej Bogusławski i Sławek Czarnata.
Dla No Limits równie ważne jak sam repertuar jest to, w jaki sposób muzyka powstaje. Zespół stawia na naturalne, organiczne brzmienie i grę żywych muzyków – bez budowania studyjnej rzeczywistości, której później nie sposób odtworzyć na scenie.
– Bardzo zależało mi na tym, żeby to była muzyka grana przez prawdziwych ludzi. Żeby brzmiała naturalnie. Żeby to, co nagrywamy w studiu, dało się później zagrać na koncercie właściwie jeden do jednego – podkreśla Maciej Łyszkiewicz.
Podobnie patrzy na to wokalistka Anna Męczyńska, dla której najważniejsza pozostaje autentyczna energia wykonawców.
– Jeśli mamy zespół z takimi muzykami, to grzechem byłoby z nich nie korzystać. To jest żywa energia. Bardzo wierzę w energię człowieka na scenie. Można mieć wielkie show, światła, ekrany i choreografię, ale jeśli nie ma w tym człowieka, to mnie to mniej interesuje. Chcę poczuć, że ktoś naprawdę dla mnie śpiewa – mówi.
„Do DNA” dobrze oddaje tę filozofię. To utwór oparty na melodii, zespołowym graniu i naturalnej energii muzyków. Jednocześnie pokazuje No Limits jako grupę, która nie próbuje odcinać się od własnej historii, ale wykorzystuje ją jako punkt wyjścia do kolejnego etapu.


