Są w historii muzyki spotkania, które z perspektywy czasu wydają się nieuniknione. A jednak czasem trzeba czekać na nie niemal czterdzieści lat.
Na albumie „Soyka / Stańko” po raz pierwszy ukazują się nagrania z dwóch niezwykłych sesji Stanisława Soyki i Tomasza Stańko, zarejestrowanych w 1988 roku w Studiu S-4 Polskiego Radia w Warszawie. To muzyka surowa, spontaniczna i niemal całkowicie instrumentalna – zapis spotkania dwóch wielkich osobowości w momencie, gdy każda z nich znajdowała się w zupełnie innym punkcie artystycznej drogi.
Spotkanie bez scenariusza
Warszawa, rok 1988. Polska stoi u progu historycznych przemian, ale w radiowym studiu najważniejsze jest to, co dzieje się pomiędzy fortepianem a trąbką.
Stanisław Soyka ma wówczas 29 lat. Jest jednym z najciekawszych głosów swojego pokolenia, ma już za sobą kilka płyt i doświadczenia związane z nagrywaniem dla zachodniego rynku. Pracuje nad materiałem, który wkrótce złoży się na „Radioaktywny”, a w jego muzyce zaczynają pojawiać się idee rozwinięte później na przełomowym albumie „Acoustic”.
Tomasz Stańko jest od niego starszy o siedemnaście lat i ma już status jednego z najważniejszych europejskich jazzmanów. Jego język muzyczny jest rozpoznawalny od pierwszych dźwięków: bezkompromisowy, intuicyjny, pełen napięcia i charakterystycznej, niepodrabialnej barwy.
W studiu nie próbują jednak tworzyć „duetu gwiazd”. Nie powstają piosenki ani materiał podporządkowany repertuarowym oczekiwaniom. Powstaje muzyka chwili.
„Soyka / Stańko” jest dokumentem dwóch jednodniowych, eksperymentalnych sesji. Stańko pokazuje pełnię swojego improwizatorskiego kunsztu, a Soyka – kojarzony przede wszystkim z głosem i piosenką – przypomina, jak oryginalnym, fizycznym i pełnym temperamentu jest pianistą. Śpiew pojawia się zaledwie w krótkich wokalizach. Na pierwszym planie pozostają fortepian, trąbka i rozmowa prowadzona bez słów.
Dwie suity, jeden muzyczny świat
Pierwsza z sesji odbyła się w sierpniu 1988 roku. Wtedy powstała w pełni improwizowana „Medula oblangada”. Jej przewrotny tytuł jest zniekształceniem łacińskiego określenia „Medulla oblongata”, czyli rdzenia przedłużonego — śladem charakterystycznego dla obu artystów upodobania do zabawy językiem, skojarzeniami i brzmieniem słów.
Kilka miesięcy później, w listopadzie, Soyka i Stańko ponownie spotkali się w Studiu S-4, nagrywając „Suitę zaduszną”.
Oba utwory tworzą muzykę abstrakcyjną, otwartą i nieprzewidywalną. Nie ma tu tradycyjnego podziału na solistę i akompaniatora. Jest za to nieustanny dialog dwóch bardzo różnych temperamentów.
Soyka gra potężnie, rytmicznie i transowo. Słychać w jego fortepianie fascynację soulem i gospel, ale także niezwykłe wyczucie dramaturgii. Stańko odpowiada mu dźwiękiem oszczędnym, chropowatym i niepokojącym, wprowadzając do tej muzyki żywioł czystej abstrakcji.
W dokumentacji sesji jako autorzy zapisani są obaj artyści. I rzeczywiście – ta muzyka istnieje przede wszystkim dzięki ich wzajemnej reakcji. Każdy kolejny motyw rodzi się z poprzedniego gestu, frazy, pauzy.
Dla uważnych słuchaczy album ma jeszcze jedną niespodziankę. W ostatniej części „Suity zadusznej” pojawia się pochód akordów, który kilka lat później stanie się harmonicznym fundamentem utworu „Play It Again” z albumu „Acoustic”. To jeden z tych momentów, kiedy archiwalne nagranie przestaje być jedynie dokumentem przeszłości, a zaczyna odsłaniać proces narodzin przyszłych pomysłów.
Muzyka odnaleziona po latach
Nagrania przez blisko cztery dekady pozostawały w archiwum Polskiego Radia. Ich odnalezienie pozwoliło dziś usłyszeć nieznany dotąd rozdział w twórczości obu artystów – tym cenniejszy, że wymyka się ich utrwalonym wizerunkom.
Soyka jest tutaj jazzowy jak rzadko kiedy, choć nie próbuje naśladować języka klasycznych pianistów jazzowych. Stańko pozostaje bezkompromisowy i natychmiast rozpoznawalny, a jednocześnie wyjątkowo uważnie reaguje na partnera.
Nie jest to więc zapis historycznej ciekawostki ani „odnaleziona taśma” interesująca wyłącznie archiwistów. „Soyka / Stańko” brzmi jak pełnoprawny album: intensywny, wymagający i zaskakująco współczesny.
Za odnalezienie materiału w archiwum Polskiego Radia oraz koncepcję wydawniczą odpowiada Adam Domagała. Współczesny mastering przygotował laureat Grammy Jacek Gawłowski.
Album również jako przedmiot
Wyjątkowy charakter wydawnictwa podkreśla jego oprawa graficzna przygotowana przez Izabelę Jurczyk i Roberta Bobryka, autorów projektu bestsellerowego boksu „Tomasz Stańko – Polish Radio Sessions 1970–91”.
Tym razem zdecydowali się na formę ascetyczną i oszczędną, w której najważniejszą rolę odgrywają fotografie.
Fizyczne wydanie „Soyka / Stańko” zawiera kolekcjonerskie printy portretów obu muzyków autorstwa Andrzeja Tyszko. Zdjęcia powstały w latach 80. i są nie tylko elementem projektu albumu, lecz także autonomicznymi pracami fotograficznymi, przygotowanymi do ekspozycji.
Tyszko przez dekady pozostawał blisko obu artystów – zawodowo i prywatnie. Wielokrotnie fotografował ich na potrzeby okładek i plakatów, a relacje te z czasem przerodziły się w prawdziwą przyjaźń. Dzięki temu również wizualna strona albumu ma charakter szczególny: nie jest stylizacją na epokę, lecz jej autentycznym śladem.

„Soyka / Stańko” – po blisko czterdziestu latach
Album ukazuje się na LP i CD oraz we wszystkich najważniejszych serwisach streamingowych, również w wersjach wysokiej rozdzielczości.
To nieznane dotąd spotkanie dwóch gigantów polskiej muzyki. Nie rekonstrukcja, nie hołd i nie spojrzenie wstecz, ale zapis prawdziwego artystycznego ryzyka: dwóch muzyków zamkniętych na jeden dzień w studiu, bez gotowej odpowiedzi na pytanie, dokąd zaprowadzi ich muzyka.
Po niemal czterdziestu latach możemy wreszcie usłyszeć, dokąd dotarli.


