Zespół Tuleje, czyli Gosia Zagajewska, Ksawery Wójciński oraz Wojtek Kurek na swojej trzeciej płycie „Nagłe Przejaśnienia” zwracają się ku bardziej uniwersalnym formom, zachowując jednak autorski język kompozycji. Teksty, tym razem pisane przede wszystkim w trzeciej osobie, rezygnują z osobistych wyznań na rzecz roli uważnego obserwatora. Ale największą zmianą fundamentu muzycznego jest wysunięcie na pierwszy plan gitary basowej, która niemal całkowicie zastępuje znany z poprzednich płyt kontrabas. O tym, co spowodowało te zmiany w muzyce zespołu, opowiedział basista Ksawery Wójciński.
„Nagłe Przejaśnienia” to zmiany w sposobie prezentacji, czy raczej artykulacji w Waszej twórczości. Czym są podyktowane?
„Nagłe Przejaśnienia” to próba wyjścia poza idiom muzyki Tradycyjnej w stronę autorskich kompozycji. Zasadnicza różnica polega na zmianie instrumentarium z kontrabasu na gitarę basową. Zmiana ta powoduje przejście w kierunku ‘mocniejszych’, bardziej pop-rockowych brzmień. A wszystko to okraszone elektroniką Gosi w bardzo wyważonych proporcjach. To zmiana zdecydowanie głębsza niż zmiana prezentacji. Zmiana sposobu narracji, snucia opowieści. Zmiana w strukturze języka.
Twój bas jest tu wiodący na przemian z bębnami Wojtka. Natomiast nie porzuciłeś kontrabasu zupełnie, bo słychać go na początku utworu „Lot”
Nie porzuciłem, ale używam go tutaj jako element aranżacyjny, kolorystyczny.
W większości utworów brzmi on jednak bardzo wyraźnie, często prowadzi melodyjnie – trochę jak u Lecha Janerki
Zgadza się, ale wyraźnie wchodzi w rolę drugoplanową, wciąż jednak bardzo istotną dla całości.
Te utwory mają też nieco inną strukturę, bardziej zwartą. Mam wrażenie, że to Gosia więcej bawi się tutaj głosem, niż Wy.
Poprzednie dwie płyty zostały zarejestrowane w niewielkim odstępie czasowym, są do siebie pod wieloma względami podobne. Poczuliśmy potrzebę przy tej trzeciej płycie wzięcia ostrego zakrętu, to było wyzwanie by pozostać w spójności z wypracowanym dotychczas stylem, językiem, przy jednoczesnym zaprezentowaniu czegoś świeżego, zaskakującego. Dlatego każdy z nas prawdopodobnie ten zakręt wybrał we własnym, obranym kierunku, pod własnym kątem. Każdy znalazł sobie inną przestrzeń do eksperymentu, dlatego w całości te nasze działania mogą wydawać się rozwarstwione. Ktoś poszedł bardziej w stronę struktury ktoś w stronę rozszerzania środków ekspresji. Ale gramy ze sobą tak długo i mamy wszyscy potężną intuicję, więc te indywidualne ścieżki splatają się w spójną całość.
Zaczynaliście od autorskich opracowań muzyki ludowej ze wschodniej Wielkopolski. Teraz wasze opowieści są bardziej uniwersalne.
Zgadza się. Właściwie to muzycznie wyzwoliliśmy się z tych tradycyjnych kręgów. Bardzo ważna jest tu warstwa liryczna. Słowa Gosi stanowią spójną, przemyślana całość, która wplata się idealnie w formę albumu. Niezmiernie ważna też jest tu praca producencka Wojtka Kurka, który bardzo mocno i dogłębnie przefiltrował ten materiał przez swoją wyobraźnię. Ostateczny kształt brzmieniowy płyty zawdzięczamy właśnie Wojtkowi.
Nie obawiasz się ograniczenia grania w takiej formule ze względu na instrumentarium?
Wręcz przeciwnie. Gitara basowa, sprzężona z urządzeniami peryferyjnymi, elektroniką, otwiera bardzo szerokie możliwości brzmieniowe, aranżacyjne, energetyczne i wreszcie harmoniczne i dynamiczne. To jednak zupełnie inny instrument niż kontrabas.
Przypuszczam, że produkcja, ale i samo miejsce, w którym nagrywaliście tę płytę – S4, miało tu znaczenie?
Tak, oczywiście. Wspaniałe, komfortowe warunki zapewnione przez radiową dwójkę miały tu ogromne znaczenie. To bardzo inspirujące doświadczenie. Jesteśmy bardzo za to wdzięczni.
Rejestrowaliście te utwory na setkę?
W dużej mierze tak. Plus oczywiście jakieś dogrywki typu chórki, czy overduby.
Te 9 utworów zamyka całość, czy powstało też coś ponad to?
Te 9 utworów to cały materiał, który został zarejestrowany. Właściwie wszystkie utwory weszły na płytę.
Pytam, bo to wydaje się wręcz idealnym zestawem do grania na żywo. Będziecie grać ten materiał w całości?
Tak! Oczywiście. Ale będzie to też swego rodzaju wyzwanie aranżacyjno-techniczne by muzykę że studia przenieść z taką samą energią i aranżacyjną precyzją na scenę. Cały czas nad tym pracujemy, szczególnie, że nasze instrumentarium jest dość ascetyczne (nie licząc oczywiście elektroniki).


