Najświeższa odsłona cyklu Blue Note Sessions okazała się prawdziwą ucztą dla wrażliwych słuchaczy. Tigran Hamasyan zaprezentował solowy recital fortepianowy, który od pierwszych minut wprowadza w stan skupienia. Nie jest to koncert w tradycyjnym rozumieniu, lecz intymna rozmowa z instrumentem, w której każda pauza ma taką samą wartość jak zagrana nuta.

Hamasyan od lat wymyka się prostym kategoriom. Jego muzyka jest zakorzeniona w jazzie, ale oddycha w zupełnie innym rytmie. Słychać w niej echa ormiańskiej tradycji, elementy klasyki, a miejscami energię niemal rockową. Jednak tym, co definiuje go najmocniej, jest improwizacyjne myślenie i absolutna wolność narracji. W sesji te cechy stają się jeszcze bardziej wyraziste, bo nic nie odwraca uwagi — tylko fortepian i artysta.


Wiele fragmentów recitalu rozwija się w sposób organiczny: delikatne motywy rosną powoli, jakby wyłaniały się spod powierzchni, po czym przechodzą w zaskakujące kulminacje. Hamasyan traktuje ciszę jak pełnoprawny element kompozycji — chwile zawieszenia wybrzmiewają tu równie intensywnie jak gęste, szybsze przebiegi. To muzyka, która nie spieszy się i nie próbuje niczego udowodnić. Jest raczej zaproszeniem do podróży we własne wnętrze.

W solowym kontekście szczególnie widoczna jest emocjonalna szczerość gry Hamasyana. Nie ma w niej ozdobników ani efekciarstwa; w ich miejsce pojawia się koncentracja, czasem nostalgia, czasem surowa energia. Dzięki temu sesja działa jak doświadczenie artystyczne — z jednej strony intymne, z drugiej pełne potęgi, która wynika z totalnej kontroli nad formą i strukturą.