Album „The Lighthouse (Live with the Dans)” to wyjątkowy zapis koncertowego spotkania, w którym Jono McCleery wraca do najbardziej pierwotnej formy swojego grania. Zamiast rozbudowanej produkcji otrzymujemy trio: głos i gitara McCleery’ego, perkusję Dana See oraz bas Dana Gulino. Ten minimalizm nie ogranicza – przeciwnie, odsłania esencję piosenek i relacji między muzykami.

Projekt „Live with the Dans” jest zapisem długiej, artystycznej przyjaźni. McCleery i dwaj Danowie grali ze sobą jeszcze zanim jego twórczość trafiła na większe sceny i do katalogów renomowanych wytwórni. Po latach spotykają się ponownie, by bez pośpiechu i bez zbędnych ozdobników sprawdzić, jak te same utwory brzmią dziś. Efekt jest zaskakująco świeży – jakby piosenki dopiero teraz znalazły swoją ostateczną formę.

Album nie sprawia wrażenia „wyprodukowanej koncertówki”. Brzmienie jest naturalne, momentami surowe, a jednocześnie klarowne. Słychać oddech sali, drobne pauzy, subtelne zmiany dynamiki. To zapis chwili – takiej, która wydarza się tylko raz i nie próbuje udawać czegoś większego niż jest.


Repertuar stanowi przemyślany wybór utworów z różnych etapów kariery McCleery’ego. Starsze kompozycje zyskują nową lekkość, nowsze – większą głębię. Trio nadaje im wspólny rytm i spójność, dzięki czemu album brzmi jak zamknięta opowieść, a nie przypadkowy zbiór nagrań z koncertu.

Największą wartością płyty jest chemia między muzykami. Bas i perkusja nie dominują, lecz prowadzą utwory z wyczuciem, zostawiając przestrzeń dla głosu. McCleery śpiewa spokojnie, bez demonstracyjnych emocji – i właśnie w tej powściągliwości tkwi siła przekazu. Każda piosenka ma czas, by wybrzmieć.

„The Lighthouse (Live with the Dans)” nie jest wydawnictwem krzykliwym ani nastawionym na szybkie wrażenie. To płyta do słuchania w skupieniu – najlepiej od początku do końca. Pokazuje artystę dojrzałego, pewnego swojej drogi i świadomego, że czasem najmocniejsze światło daje nie reflektor, lecz niewielka latarnia na brzegu.