„Barbican Heights” to spotkanie trzech muzycznych światów, które na co dzień krążą po różnych orbitach: dubowej wizji Adriana Sherwooda, transowej perkusyjności African Head Charge i jazzowego języka Speakers Corner Quartet. Krótka forma, cztery utwory, a jednak ogromna przestrzeń – coś między studiem-laboratorium a kolażem dźwięków, które łączy niezwykle charakterystyczna wrażliwość producenta z On-U Sound.

Tytuł EPki nie jest przypadkowy. Barbican, z jego betonową geometrią i kulturową infrastrukturą, działa tu jak punkt odniesienia. To zarówno miejsce przyszłego wspólnego koncertu tria projektów Sherwooda, jak i metafora – wysokości, z których można spojrzeć na Londyn, jego brzmienie i historię.

Adrian Sherwood od dekad pozostaje jedną z najbardziej konsekwentnych postaci w brytyjskim dubie. Choć wywodzi się z jamajskiej tradycji produkcyjnej, nigdy się w niej nie zamknął – traktuje studio jak poligon doświadczalny, gdzie dub styka się z post-punkiem, muzyką industrialną czy elektroniką. Jego wytwórnia On-U Sound to z kolei archiwum eksperymentów, które równie dobrze mogłyby powstać w Kingston, co w londyńskim squacie.

African Head Charge – jeden z najdłużej działających projektów Sherwooda – jest tego najlepszym dowodem. To muzyka psychodeliczna, rytualna, zanurzona w afrykańskich inspiracjach, a jednocześnie poddawana dubowej obróbce. Z drugiej strony mamy Speakers Corner Quartet, przedstawicieli południowolondyńskiej sceny, gdzie jazz od lat przenika się z elektroniką, spoken word i kulturą basową. Na „Barbican Heights” oba światy zostają połączone z chirurgiczną precyzją.


EPka działa trochę jak miniatura dużego projektu, w którym Sherwood i jego współpracownicy testują nowe sposoby dialogu. Jest tu dub, ale nie klasyczny; jest jazz, ale nie w akademickim wydaniu; jest afrykański rytm, ale przefiltrowany przez samplery i mikserskie pokrętła. To muzyka zakorzeniona w tradycji On-U Sound, a jednocześnie wyraźnie reagująca na to, co od kilku lat dzieje się w Londynie – zwłaszcza na renesans jazzowej sceny i jej otwartość na brzmienia spoza anglosaskiego kanonu.

„Barbican Heights” to EPka niewielka objętościowo, ale szeroka w horyzontach. Sherwood nie tyle spaja dwie grupy muzyków, ile tworzy dla nich wspólną przestrzeń – coś w rodzaju dźwiękowego tarasu widokowego nad Londynem. Każdy z czterech utworów zagospodarowuje inne piętro tej konstrukcji, ale wszystkie razem tworzą spójną, hipnotyczną całość.

To jedna z tych płyt, które zostają w głowie długo po wybrzmieniu ostatniego akordu – jak pogłos niosący się po betonowych korytarzach Barbicanu.