Legendarny pianista jazzowy Ahmad Jamal wystąpił wraz ze swoim kwartetem podczas festiwalu Leopolis Jazz Fest we Lwowie. Był to prawdopodobnie jedyny koncert artysty w Europie w tym roku.

Występ Ahmada Jamala i jego kwartetu poprzedziła ceremonia wręczenia statuetki Złotego Lwa – Międzynarodowej Nagrody Muzycznej Leopolis Jazz Music Awards imienia Eddie’go Rosnera, której 88-letni Ahmad Jamal jest tegorocznym laureatem (nagroda przyznawana jest w ramach festiwalu od 2012 roku i została ustanowiona w celu „uznania muzyków, którzy w znacznym stopniu przyczynili się do rozwoju muzyki jazzowej”). 

Podczas ceremonii wręczenia nagrody, licznie zgromadzona publiczność owacjami na stojąco, długimi i gromkimi brawami wyraziła uznanie dla legendarnego pianisty.

Ahmad Jamal z uprzejmością przyjął nagrodę, podziękował, po czym przekazał statuetkę swoim asystentom i skierował się w stronę fortepianu.

Wręczający nagrodę mer Lwowa Andrij Sadovy, widząc że laureat odchodzi bez tradycyjnego przemówienia zapytał, czy ten nie zechciałby powiedzieć kilku słów do mikrofonu.

„To jest mój mikrofon” – odpowiedział Ahmad Jamal, wskazując na lśniący, czarny fortepian Steinway & Sons.

W tym samym momencie przypomniał mi się jeden z wywiadów, w którym Jamal nazwał siebie „pozbawionym słów gawędziarzem”.

Kiedy chwilę później usiadł przy fortepianie, na sali nagle zapanowała cisza.

Wszyscy w skupieniu czekali na opowieść Mistrza.

Ahmad_Jamal_fot._Mariusz_Jakubus_01
fot. Mariusz Jakubus

Opowieści Ahmada Jamala słucha się z zapartym tchem. Są nastrojowe, ale też porywające, trzymające w napięciu, pełne dramatycznych zmian tempa akcji i niespodziewanych zwrotów.

Czasami można odnieść wrażenie, że chaotyczne.

Ale kiedy wydaje się, że cała historia zaczyna się rozmywać, ginąć w gąszczu wątków pobocznych, nagle z ich plątaniny wyłania się motyw przewodni, unosząc się z zuchwałą lekkością nad ich powierzchnią.

Jakby cała ta misterna budowla połamanych rytmów, tworzona przez Jamesa Cammacka (kontrabas), Herlina Rileya (perkusja) oraz perkusjonistę Manolo Badrenę, stworzona została po to, by nadać kontrast, by stworzyć przestrzeń dla pianisty, jeszcze bardziej potęgując „lekki dotyk”, z którego słynie Jamal.

Chaos jest tylko pozorny. Jamal jest zdyscyplinowany i minimalistyczny. W jego opowieściach nie ma niepotrzebnych słów. Gra dokładnie to, czego potrzeba i nic więcej”.

Sposób, w jaki kwartet łączy złożoność rytmu i delikatność imponuje. Tak samo jak imponujące jest zgranie kwartetu, odczytywanie intencji pomiędzy poszczególnymi muzykami.

W przypadku Ahmada Jamala i kontrabasisty Jamesa Cammacka to zupełnie zrozumiałe – muzycy koncertują wspólnie od 38 lat. Ale Railey i Badrena nie odstępują im ani na krok.

88 – letni Ahmad Jamal zdaje się być niewrażliwy na upływ czasu. Po scenie porusza się wolno, jakby nieco ostrożnie, ale kiedy tylko zasiada za fortepianem, sprawia wrażenie jakby ubywało mu kilkadziesiąt lat. Jakby dźwięki fortepianu były jego eliksirem długowieczności, a on właśnie zażywał kolejną dawkę.

Jest w samej postaci Ahmada Jamala coś fascynującego. I nie chodzi tu wcale o to, że jest – jak sam o sobie mówi – „chodzącą historią”, że gra na pianinie od 85 lat, na scenie obecny jest od 67 lat, a jego kariera muzyczna obejmuje kilka epok jazzu.

Jakaś niewidzialna aura otaczająca postać, która sprawia, że w milczeniu obserwujesz każdy jej ruch. Mądrość, doświadczenie, skupienie, pokora, spokój, elegancja. Coś, co sprawia, że sam chcesz stać się lepszy, mądrzejszy, rozwijać się.

Świadomość czasu. Świadomość, jak wiele jeszcze możemy osiągnąć, zanim czas się zatrzyma.

Ahmad_Jamal_fot._Mariusz_Jakubus_02
fot. Mariusz Jakubus

Ahmad Jamal – zapewne ze względu na wiek – koncertuje rzadko. Występy na żywo rezerwuje – jak mówi – tylko na „specjalne okazje”. Koncert we Lwowie był jego pierwszym koncertem w Europie w tym roku. Na oficjalnej stronie artysty brak wzmianek o kolejnych europejskich koncertach, więc kto wie, czy nie była to jedyna okazja, żeby usłyszeć ulubionego pianistę Milesa Davisa na Starym Kontynencie w 2018 roku.

3 dni po koncercie we Lwowie Ahmad Jamal obchodził swoje 88 urodziny. Jednak jak powiedział kilka lat temu w wywiadzie dla Guardiana jego “podróż odkrywcza jest daleka od zakończenia”.

Życzymy kolejnych kilku dekad odkrywania!

Ahmad_Jamal_fot._Mariusz_Jakubus_05
fot. Mariusz Jakubus

Ahmad Jamal jest uznawany za jedną z najbardziej wpływowych postaci w historii jazzu.

Jest obecny na scenie od blisko 7 dekad (dokładnie 67 lat, licząc od wydanego w 1951 roku albumu „Ahmad’s Blue”).

Często podkreśla się jego wpływ na wielu jazzowych mistrzów, takich jak Herbie Hancock, McCoy Tyner czy Bill Evans, ale wśród tych, na których wpłynął jest przede wszystkim Miles Davis.

Miles wielokrotnie wspominał o wpływie Jamala na jego grę. W swojej autobiografii z 1989 roku Miles napisał:

 „Jamal powalił mnie swoją koncepcją przestrzeni, lekkością dotyku, niedopowiedzeniem (…) Kiedy ludzie mówią, że Jamal miał na mnie duży wpływ – mają rację.”

Miles Davis w latach 50-tych zafascynowany był grą Jamala do tego stopnia, że swoim pianistom, również wielkim muzykom – Billowi Evansowi i Redowi Garlandowi –  komunikował wprost: „trzeba to zagrać jak Ahmad Jamal”.

Miles aż do swojej śmierci w 1991 roku wykonywał utwory Jamala, które znalazły się na też na jego albumach – utwór „Ahmad’s Blues” w wykonaniu sekstetu Milesa znalazł się na płycie „Workin’” (Prestige 1956), a utwór „New Rhumba” znalazł się na płycie „Miles Ahead” (Columbia 1957), nagranej wspólnie z Billem Evansem i orkiestrą pod jego dyrygenturą.

Ahmad Jamal jest jednym z najczęściej samplowanych muzyków na świecie.

Fragmenty jego utwór zostały użyte w produkcji takich hiphopowych klasyków jak m.in.: Nas – “The world is yours”, De La Soul “Stakes is high”, Gang Starr “DJ Premier in Deep Concentration”, Jay-Z feat. Mecca “Feelin’ It”, Jeru the Damaja “Me or the Papes”, Common “Resurrection”, Dilated Peoples “Pay Attention”, Common Feat. Kanye West & John Legend –“They say” i wielu, wielu innych.

Jego bogata dyskografia jest gigantyczną kopalnią sampli i jest wciąż eksploatowana.

Utwór „ATM” J.Cole’a, będący drugim singlem najnowszego albumu artysty „KOD”, oparty jest na samplu z utworu “I’ll Never Stop Loving You” Ahmada Jamala, pochodzącego z wydanego w 1960 roku albumu “Happy Moods”.

Ahmad Jamal jest laureatem wielu prestiżowych nagród, w tym m.in. NEA Jazz Masters – najbardziej zaszczytnego wyróżnienia w dziedzinie jazzu, przyznawanego wybitnym artystom (na ogół pod koniec kariery) za całokształt dokonań oraz Grammy Lifetime Achievement Award – przyznawanej wykonawcom, którzy „w swoim życiu dokonali twórczego wkładu o wybitnym znaczeniu artystycznym w dziedzinie nagrań”. Międzynarodowa Nagroda Muzyczna Leopolis Jazz Music Awards imienia Eddie’go Rosnera, którą pianista został uhonorowany we Lwowie, jest kolejną w jego kolekcji.

Ahmad_Jamal_fot._Mariusz_Jakubus_04
fot. Mariusz Jakubus

Festiwal Leopolis Jazz Fest, w ramach którego odbył się koncert Ahmada Jamala, jest jednym z największych festiwali jazzowych w Europie.

W ciągu 5 dni na trzech scenach festiwalu można było obejrzeć 29 koncertów muzyków ze Stanów Zjednoczonych, Francji, Włoch, Wielkiej Brytanii, Austrii, Kanady, Niemiec, Turcji, Izraela, Danii, Luksmeburga, Litwy i Ukrainy.

Poza Ahmadem Jamalem na Leopolis Jazz Fest wystąpili m.in.: Marcus Miller, Charles Lloyd & The Marvels, R+R=NOW, Lee Ritenour & Dave Grusin, Jacob Collier, Jamie Cullum, Lars Danielsson w specjalnym koncercie z lwowską orkiestrą symfoniczną INSO-Lviv, Mario Biondi, Stefano Bollani i wielu innych.

W 2016 roku The Guardian umieścił Alfa Jazz Fest (do 2017 roku festiwal odbywał się pod taką nazwą) na liście 10 najlepszych festiwali jazzowych w Europie.

Kolejna edycja festiwalu już za rok – dziewiąta edycja festiwalu Leopolis Jazz Fest odbędzie się w dniach 26 – 30.06.2019 r.