8 grudnia br. w Muzycznym Studio Polskiego Radia im. Agnieszki Osieckiej przy ul. Myśliwieckiej 3/5/7 zaśpiewała Monika Borzym, która zaprezentowała materiał ze swojego drugiego albumu – „My Place”.

Z faktu, że koncert emitowany był na żywo w Programie Trzecim Polskiego Radia, całość rozpoczęła się punktualnie, czyli ok. 20:05. Po zapowiedzi Piotra Metza, na scenę weszła Monika Borzym, która zaprezentowała wszystkim tytułowe „swoje miejsce”.

Na samym początku Borzym zaprezentowała pierwszy utwór z drugiego albumu – „Falling”Już wtedy mieliśmy do czynienia z muzyką na najwyższym poziomie, ze świetnym perkusistą Tomaszem Waldowskim oraz pianistą Mariuszem Obijalskim. Ciepły wokal artystki wprowadził każdego w pozytywny nastrój, który kontynuowany był w kolejnej propozycji z albumu – „Tildal Wave”Prawdziwą gwiazdą podczas tej prezentacji okazała się jednak nie Monika, a gość specjalny – mistrz jazzowej trąbki Michael Patches Stewart. Trębacz po raz kolejny udowodnił, że jest najlepszy.

Bardzo dobre warunki głosowe Moniki we wszystkich zaprezentowanych utworach podkreślała sekcja instrumentalna: saksofonista Radosław Nowicki, gitarzysta Krzysztof Kawałko, basista Marcin Pendowski oraz wspomnieni wyżej: Mariusz Obijalski (m.in. w „Finding Her Way” dedykowanemu producentce koncertu – Zofii Sylwin) oraz Michael „Patches” Stewart. Trzeba przyznać, że zaproszenie go na koncert było strzałem w dziesiątkę. Szkoda, że w większości utworów nie można było usłyszeć jego gry. Kiedy jednak już pokazał, co potrafi, każdy był pod ogromnym wrażeniem.

Słabym punktem koncertu było wykonanie przez artystkę polskiej wersji singla „Off to Sea”. Gwiazda wieczoru nie brzmiała w nim ciekawie, często fałszowała. Spowodowane to było zapewne problemami z odsłuchem, na które skarżyła się pod koniec utworu.

Prawdziwą perełką okazały się natomiast covery wykonane przez Borzym. Najwięcej emocji wywołał, zadedykowany zmarłemu przyjacielowi, „Pejzaż bez Ciebie”, podczas śpiewania, którego artystka nie kryła łez wzruszenia, czym dodała występowi jeszcze większej dawki emocji. Tuż po prezentacji poruszającej serca każdego zgromadzonego na sali utworu, Monika wykonała jazzową wersję przeboju Britney Spears – „Toxic”, który zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie bardzo pomysłowym frazowaniem, genialną grą perkusji, fortepianu oraz wstawkami basu i saksofonu. Ostatnim coverem wykonanym przez 23-letnią Monikę był, znany z „My Place”, „Only Girl (in the World)” z repertuaru Rihanny. Jak zapowiedziała sama Monika, „udowodniła, że ze średniego popowego utworu można zrobić dobry jazzowy”. Rytmiczne brzmienia perkusji, bridge zagrany na fortepianie czy wstawka saksofonu stworzyły imponującą całość.

Po wykonaniu ostatniego coveru, Monika Borzym podziękowała wszystkim za przybycie, a na bis wykonała utwór „Extraordinary Machine” ze swojej pierwszej płyty – „Girl Talk”.