Na ten koncert czekałam, od kiedy przeczytałam o nim w sieci, a w duchu wyobrażałam sobie to o wiele wcześniej. I stało się! Sobota, 20 lipca 2013 roku, kilka chwil po godzinie 19:00 wystartowali!

W składzie: Hiromi Uehara – fortepian, Anthony Jackson – gitara basowa i (ku zaskoczeniu wszystkich, którzy spodziewali się członka Toto na warszawskiej scenie) Steve Smith – perkusja, zawładnęli duszami publiczności na blisko dwie godziny. Nie zabrakło kompozycji z pierwszej (mojej ulubionej) płyty , pt. „Voice” jak m.in. „Labyrinth” czy „Desire”, a także nieskończenie wypełnionej emocjami aranżacji II części Sonaty c-moll „Patetycznej” L. van Beethovena, która zarówno w wykonaniu studyjnym jak i live jest niewyobrażalnie przenikliwa.

Trudno w jakikolwiek sposób zaszufladkować dźwięki płynące tamtego wieczoru na warszawskiej Starówce. Hiromi jest pianistką, która, według mnie, w swojej muzyce miesza wszystko, co ją dotknie. Japońska precyzja zderza się w niej z kobiecą, wrażliwą naturą. Brzmienie akustycznego fortepianu spod jej palców jest niesamowicie krystaliczne, przenika każdą komórkę kogokolwiek, kto znajdzie się w ich pobliżu. Następnie te same palce biegają po Nordzie Lead wydobywając z niego mocno syntetyczne dźwięki stanowiące mocny kontrast, również w stosunku do sekcji rytmicznej. Nie zostawię też bez komentarza tej ostatniej, bowiem bez głębokiego, „tłustego” basu Anthony’ego Jacksona i pulsowania bębnów Steve’a Smitha kompozycje nie byłyby tak osadzone i „wgniatające w ziemię”, tak brawurowe i energiczne, a zarazem uderzające precyzją.

Cóż więcej dodać? Tym, którzy spędzili sobotni wieczór z festiwalem Jazz na Starówce i dźwiękami Hiromi: The Trio Project dziękuję, natomiast tym, którzy przegapili – niech szczerze żałują. Po takiej dawce dźwięków od takich ludzi nie jestem w stanie otrząsnąć się do dziś!