Kilka tygodni temu spotkaliśmy się z Mattem Duskiem w jednym z warszawskich hoteli. Artysta przyjechał do Polski aby promować swój najnowszy album, pt. „My Funny Valentine: The Chet Baker Songbook”. Już niedługo przyjedzie ponownie do naszego kraju aby zagrać kilka koncertów, więcej o nich tutaj. Poniżej nasza rozmowa.


Niedawno w Polsce odbyła się premiera Pana nowej płyty, znajduję się na niej duet z Edytą Górniak, jak doszło do Waszej współpracy?

Z Edytą mieliśmy razem nagrywać już trzy lata temu, ale wtedy nie udało się zgrać terminów i niestety nagranie nie doszło do skutku. Jednak wiedziałem, że kiedyś nagramy wspólnie utwór. Edyta ma ogromny talent i potencjał. Pomysł duetu na moją nową płytę podsunęła mi moja żona – uwielbia głos Edyty. Stwierdziłem, że to znakomity pomysł, skontaktowałem się z nią. Po tym jak się zgodziła zaprosiłem ją do mojego studia w Kanadzie aby wszystko omówić. Po powrocie Edyty do Polski zaczęliśmy nagrywać utwór, ona tutaj a ja w Kandzie. Taka jest historia naszej współpracy.

Jak długo trwało układanie tracklisty na płytę „My Funny Valentine: The Chet Baker Songbook”?

Długo, bardzo długo. Zaczęliśmy we wrześniu 2011 roku, skończyliśmy w 2013. W sumie trwało to 18 miesięcy.

Wiemy, że zebranie utworów, to jedna strona medalu, a jak długo trwały prace nad płytą?

Równie długo. Postanowiłem przesłuchać wszystkich nagrań Cheta Bakera i bardzo dokładnie się w nie wsłuchać. Podobnie było przy wybieraniu utworów, słuchałem kilkanaście razy jednego kawałka i zastawiałem się czy wybrać ten utwór czy nie. Nagrywałem więc wszystkie, które podobały mi się najbardziej. Dopiero po nagraniach wybierałem te, które faktycznie przemawiały do mnie.

Od zawsze wiedział Pan, że będzie śpiewał jazz?

Robię to co umiem najlepiej (śmiech). Muzykę pop śpiewam na karaoke, m.in. utwór Madonny „American Pie” (śmiech). A tak na serio, zawsze lubiłem jazz, zakochałem się w tym gatunku, sam nie wiem dlaczego. Po prostu kocham jazz.

Jest Pan nazywany następcą Franka Sintary, zgadza się Pan z tym stwierdzeniem?

(chwila ciszy) O rany… hmm… jestem bardziej wokalistą nowego pokolenia, jak np. Michael Bublé, Jamie Cullum, Harry Connick, Jr. Jesteśmy w pewnym sensie jego następcami. Ale swoją drogą, takie porównania są bardzo fajne, tym bardziej, że nie mam aż takiego wielkiego dorobku artystycznego, jest to bardzo miłe.

Niedługo odwiedzi Pan nasz kraj z kilkoma koncertami, czego polscy fani mogą się spodziewać?

Na pewno tego, że z wszystkimi będę rozmawiał po polsku (śmiech).

Naprawdę?

Taki mam plan, zobaczymy co z niego wyniknie. Ponadto chcę wykonać jedną z tradycyjnych polskich piosenek, kto wie może jakiś utwór Edyty Górniak (uśmiech).

Jest szansa na wykonanie wspólnie z Edytą Górniak utworu, który nagraliście?

Taki mam plan. Mam nadzieję, że to wypali. Jeszcze nie wiem jakie plany na czas moich koncertów w Polsce ma Edyta, ale mam nadzieję, że uda się wspólnie wystąpić.

Jak jesteśmy już przy duetach, to chcieliśmy o to zapytać. Myślał Pan nad duetem, np. z Michaelem Bublé?

Tak, dlaczego nie! Znamy się z Michaelem, mamy świetny kontakt. Spotykamy się od czasu do czasu na jakichś imprezach, wtedy zawsze staramy się wspólnie zaśpiewać jakiś utwór. Do duetu studyjnego nigdy nie doszło, nie dlatego, że z Michaelem tego nie chcemy. Wynika to z braku czasu. Michael jest cały czas w trasie, ja również. Następnie pracujemy nad albumami. Tak więc na razie jest to niemożliwe, ale mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości nagramy coś wspólnie.

Dziękujemy za rozmowę i do zobaczenia na koncertach.

Również dziękuje i do zobaczenia.