Newest Zealand

Klub Sztuki&Sztuczki zaprasza na koncert Newest Zealand. Po dwóch latach przerwy Borys Dejnarowicz i jego zespół zaprezentują 17 kwietnia nowy materiał.

„Nie chcę czuć się ograniczony jedną formułą, estetyką, konwencją…” – rozmowa z Borysem Dejnarowiczem

17 kwietnia grasz z zespołem Newest Zealand w Sztukach&Sztuczkach. To pierwszy koncert w stolicy od dwóch lat. Stęskniłeś się za warszawską publicznością?

Jasne – to przecież nasze środowisko naturalne. Na pewno przyjdzie trochę znajomych z zaprzyjaźnionych grup i nie tylko. Poza tym wygląda na to, że w Warszawie mamy najprężniejszą bazę fanów – ale wkrótce spróbujemy nadrobić to na innych, dalszych frontach.

Podobno zaprezentujecie nowy projekt?

Można to tak ująć, bo chociaż nazwa pozostała ta sama, to Newest Zealand oznacza dziś coś zupełnie innego, niż w momencie wydania debiutanckiej płyty z 2010 roku. Trochę zmienił się skład, jeszcze bardziej uprawiana przez nas stylistyka. Śmiało mogę powiedzieć, że takiego Newest Zealand w stolicy jeszcze nie widziano i nie słyszano.

Usłyszymy tylko nowe rzeczy, czy może publiczność będzie mogła przypomnieć sobie sztandarowe przeboje Borysa Dejnarowicza?

Jeśli za moje standardowe „przeboje” uznać single z dwóch pierwszych albumów The Car Is on Fire, to niestety, ale nie grywam ich z Newest. Za to wykonujemy utwory, które promowały longplaya Newest Zealand – „As Sure As Sunrise”, „Yours Sincerely”, a także naszego najnowszego „hiciora” „Don’t Look at Venus”. Z Newest Zealand śpiewasz, w 2008 r. nagrałeś płytę Divertimento, czysto instrumentalną, wręcz muzykę poważną, wcześniej parałeś się didżejką. Chyba nie lubisz szufladek? Zdecydowanie nie chcę czuć się ograniczony jedną formułą, estetyką, konwencją… Bo to mnie zwyczajnie nudzi. Może dlatego, że postrzegam muzykę w kategoriach całościowych, jako pewnego rodzaju abstrakcyjną wypowiedź – zresztą identycznie podchodzę do muzyki jako słuchacz.

Tego wieczora w Sztuczkach supportuje Was Crab Invasion. Crab Invasion to m.in. indie rock, czyli muzyka z początków Twojej kariery w The Car Is on Fire. Jak jednym słowem określisz muzykę z nowego materiału Newest Zealand?

Crab Invasion to niesamowicie obiecująca kapela, która chociaż jeszcze nie wydała długogrającej płyty, to już pokazała, że stoi ponad podziałami i etykietkami typu „indie rock”. Co do nowego materiału NZ – jednym słowem to „pop”. A szerzej – próbujemy skondensować do zwięzłych, dynamicznych, chwytliwych form piosenkowych dużo muzycznej treści i używamy do tego o wiele więcej syntezatorów, niż wcześniej.

Rozmawiała Dora Rosłońska

Borys Dejnarowicz znany jest z żonglowania stylistykami w muzyce. Jest didżejem i współzałożycielem grupy The Cars Is On Fire, w 2008 r nagrał płytę Divertimento z muzyką poważną. W 2010 r. miała miejsce premiera jego kolejnej płyty, noszącej tytuł Newest Zealand i złożonej w całości z form piosenkowych. Najnowszy projekt Newest Zealand Dejnarowicz określa słowem „pop”.

Tego wieczoru przed zespołem Newest Zealand zagra Crab Invasion – lubelski zespół, który Warszawiacy usłyszeć mogli w lipcu na Męskim Graniu. Oprócz niewymuszonej energii i luzu, wyróżniają się niezwykłą dbałością o melodie i niebanalnym podejściem do harmonii. Rock psychodeliczny, wyrafinowany pop, czy funk – „Kraby” nie oglądają się na etykiety. Jak dotąd, Crab Invasion mają na koncie EPkę „Extend Your Life” (2010) i singiel „Lesson 01/ Margin of Order”.

17 kwietnia, godz. 20 Klub Sztuki&sztuczki, ul. Szpitalna 8A
wstęp 15 zł
http://www.facebook.com/events/547907188564031/