
Zapraszamy 17 listopada 2012 roku o godzinie 18.oo na koncert piosenek „Kabaretu Starszych Panów” w aranżacji jazzowej. Gwiazdą wieczoru będzie Lora Szafran, której towarzyszyć będą: Wojtek Gogolewski na fortepianie; Dariusz Szymańczak na basie oraz Sebastian Frankiewicz na perkusji. Manager – Tomasz Koperwas, Septyma.
Piosenka jest dobra na wszystko, pod warunkiem jednak, że jak w Kabarecie Starszych Panów – brzmi niepowtarzalnie, dowcipnie, a w dodatku wykonana zostanie z najwyższym kunsztem aktorskim.
Wykonawcami piosenek z Kabaretu Starszych Panów – najwybitniejszego polskiego osiągnięcia artystycznego w dziedzinie rozrywki telewizyjnej – obok autorów Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego byli m.in. Wiesław Michnikowski, Kalina Jędrusik, Wiesław Gołas, Irena Kwiatkowska. Tym razem na scenie pojawia się nowa propozycja: koncert piosenek Kabaretu Starszych Panów w aranżacji jazzowej. Znakomite szlagiery stanowią kanon osiągnięć polskiej kultury rozrywkowej. Wyborny smak i inteligentny humor tekstów Jeremiego Przybory w połączeniu z pięknymi, słowiańskimi melodiami Jerzego Wasowskiego to prawdziwe perły polskiej piosenki. Ich melancholijny dystans, niedzisiejsza elegancja, urokliwy romantyzm, wrażliwość na barwę słów zachwycają do dziś. Patrząc na twórczość Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego, powiedzieć należy, że zajmuje ona w naszej kulturze miejsce wysokie i całkowicie odrębne, że sukces tej twórczości jest ogromny, bo po artystach z „Kabaretu Starszych Panów” sięgają po te tytuły artyści młodszych pokoleń. Jest rzeczą oczywistą, że ogromna w tym zasługa zarówno autora tekstów – Przybory, jak i kompozytora – Wasowskiego. Wasowski komponując do tekstów Przybory, interpretował je muzycznie, umiał podkreślić, uwypuklić żart w zawarty tekście, wydobyć zadumę i liryzm. A przy tym te melodie są tak piękne że sięgają po nie najwybredniejsi muzycy jazzowi, grający je jako tzw. standardy. Jeden z tych muzyków powiedział kiedyś, że gdyby Jerzy Wasowski żył w USA, to nazywałby się George Gershwin. Parafrazując to powiedzenie, można rzec, że gdyby Jeremi Przybora pisał np. po francusku, to wymieniano by go jednym tchem obok Brassensa czy Brela, ale Przybora pisze po polsku i jest Poetą słowa śpiewanego. To on wraz z Jerzym Wasowskim podnieśli polską piosenkę do rangi zjawiska artystycznego najwyższej próby.

