27 października to kolejny dzień przeglądu Wrocławski Sound. W sobotni wieczór podobnie jak i w piątkowy zgromadzonej w C.S. Imparcie publiczności zaprezentowały się zespoły poruszające się po różnych gatunkach.  Rockowe brzmienie dostarczyły nam takie zespoły jak Fruhstuck, Joao i Lov. Nie zabrakło także muzycznych eksperymentów opartych na rytmach drill’n’bass które zaprezentował Marcel Arp Ensemble.  Osobiście jednak niecierpliwie czekałem na występ Marceliny oraz Miloopy.

Marcelina w ten dzień wystąpiła na scenie razem z chłopakami z June. Podczas koncertu można było usłyszeć w większości utworu pochodzące z pierwszej płyty artystki wydanej w 2011 roku. Marcelina wraz z June zagrała również 2 utwory pochodzące z płyty chłopaków „July Stars”. Były to „Rocket Boy” śpiewany przez nią samą oraz śpiewany przez Kayah „We have what we need”.

Smaczkiem podczas koncertu był wykonany akustycznie razem z Robertem Cichym cover zespołu Coldplay „The Scientist” oraz premierowa piosenka „Znikam”, która ma się pojawić na najnowszym albumie artystki.

Sam występ Marceliny był poprawny, jednak ja miałem po nim jakiś niedosyt. Może to wynikało z braku zapowiadanych przez samą Marcelinę utworów które mają znaleźć się na nowym albumie? Mimo wszystko, jeśli będziecie mieli okazję wybrać się na koncert Marceliny, idzcie a na pewno nie będziecie tego żałować.

Zespołem zamykającym przegląd była Miloopa i pomimo późnej już godziny to chyba ona zgromadziła tego dnia największą publiczność.

Na setlistę  składały się nagrania pochodzące z wszystkich trzech płyt zespołu. Podczas występu można było usłyszeć w nowych aranżacjach m.in.  pochodzące z płyty „Optica” „Time” oraz „Obscure” , jak i również starsze nagrania takie jak „Shopping Mall Soldiers” i „Coming Get Me” z płyty „Unicode”. Podczas występu na ekranie znajdującym się za muzykami można było zobaczyć wizualizacje tworzone na żywo przez nowy nabytek Miloopy Vj luminator. Natalia Lubrano pomimo problemów zdrowotnych jak zwykle stanęła na wysokości zadania zarówno pod względem wokalnym jak i kontaktu z publicznością, raz co raz zachęcając ludzi do wstania z foteli oraz do tańca.

Występ Miloopy uważam za jeden z lepszych jeśli nie najlepszy z których odbyły się w ramach 4. edycji Wrocławskiego Soundu.  Nogi aż same rwały się do tańca, aż dziw bierze że publika nie posłuchała Natalii i uparcie siedziała w fotelach. Jeśli tylko będziecie mieli okazję aby posłuchać na żywo Miloopy to wybierzcie się a na pewno tego nie pożałujecie.