Debiut płytowy Dominiki Zioło o nieprzypadkowym tytule „Między nami” to muzyczna opowieść o relacjach najbliższych sobie osób. Przewrotne, ale i poruszające teksty, akustyczne brzmienia, latynoskie rytmy, nastrojowe melodie w połączeniu ze zmysłowym głosem wokalistki zabiorą słuchacza w niezapomnianą podróż po zakamarkach kobiecej duszy.

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z artystką, która odpowiedziała na nasze pytania związane z albumem jak i swoimi pasjami oraz planami.

Dominika Zioło: Słuchałeś płyty?

JazzSoul.pl: Tak, nawet kilka razy, recenzja pojawi się na dniach. Przy jednym utworze padło stwierdzenie, że Twój głos jest bardzo podobny do wokalu Edyty Geppert.

Tak?

Płyta jest naprawdę fajna, jednakże ostatnio ukazuje się ich tak dużo, że coś umyka. Płyta jest nastrojowa. Zagłębiając się w Twoją historię, nasuwa się pytanie – idąc na studia wiedziałaś, że właśnie tego typu płytę nagrasz?

Na pewno nie, na studiach nie myślałam jeszcze o tym. Myśl o płycie zaczęła rodzić się w momencie kiedy poczułam potrzebę przekazania tego co mi gra w duszy – czyli zaczęłam coś komponować, próbować pisać… Natomiast to, że płyta jest nastrojowa, bo faktycznie taka jest, to wyszło dość spontanicznie od Twórców tej płyty. Nie zakładaliśmy z góry, że płyta ma trafić do takich i takich odbiorców, że ma brzmieć tak i tak, ma mieć tyle i tyle utworów. Nie było takiej kalkulacji, po prostu tworzyliśmy – Dominik Rosłon, przy moim udziale, muzykę, słowa z kolei Wojtek Byrski i tak powstawały te piosenki. Może kiedy pracowaliśmy nad tą płytą taki nastrój był nam bliski? Chociaż teraz też lubię jej słuchać, jest taka nastrojowa… dlatego zależało mi, aby pojawiła się na rynku jesienią.

Płyta trafiła do sklepów, co dalej? Jakieś koncerty w najbliższym czasie?

Jeżeli chodzi o koncerty, to już je planujemy. Zdecydowanie wolę granie koncertów niż pracę w studio. Sprawiają mi znacznie więcej przyjemności, może z racji tego, że gram ze wspaniałymi muzykami. Gdy trasa będzie już zaplanowana, z pewnością podamy taką informację.

Powiedz mi, spotkałaś się z pozytywnym oddźwiękiem od odbiorców Twojej muzyki?

Spotkałam się i to jest bardzo miłe. Nawet nie przypuszczałam, że tak szybko dostanę tyle pozytywnych opinii o płycie. Zarówno od słuchaczy – osób, które słuchają muzyki, ale nie mają z nią nic wspólnego zawodowo, jak i od osób, które profesjonalnie zajmują się muzyką i to też jest dla mnie ważne.

Umknęło mi pytanie, chciałem zapytać o Twoje inspiracje muzyczne, płyta jak mówisz wyszła nastrojowa…

Może taka wrażliwość jest mi po prostu bliższa. Faktycznie, płyta jest bardziej nastrojowa niż dynamiczna, chociaż ja lubię też utwory rytmiczne i kilka takich na płycie można znaleźć, bo co tu dużo ukrywać,  na co dzień jestem raczej temperamentną osobą :). Natomiast wracając do inspiracji  muzycznych, to są one bardzo różne, ale zdecydowanie preferuję brzmienia akustyczne – takie jak na tej płycie, na której wszystkie instrumenty nagrywane były na żywo, nie ma na niej dźwięków komputerowych. Tak, akustyczne brzmienia – sekcja dęta, kwartet smyczkowy…

Brawo, ale to jest masa pracy, do tego grono ludzi, którzy muszą się zgrać w czasie. Kawał roboty!

Tak, sporo osób brało udział w nagraniu płyty „Między nami”, a było by ich jeszcze więcej gdyby nie Dominiki Rosłon, który grając na wielu instrumentach – nagrywał zarówno partie wibrafonu, marimby, jaki i fortepianu oraz perkusji – więc tak jak wspominałam, lubię takie klimaty. Chociaż elektroniczne brzmienia, jak na przykład Róisin Murphy – również mnie ciekawią, ale to już całkiem inny gatunek muzyczny.

Czy Róisin podoba Ci się w projektach solowych czy może z Moloko?

Zarówno na samą Murphy, jak i na projekt Moloko zwróciłam uwagę.

To bardzo szerokie pojmowanie muzyki…

Tak, dla mnie muzyka ma wiele odcieni. Swego czasu kształciłam się w kierunku klasycznym, więc uwielbiam też na przykład Marię Callas. Ja o inspiracjach mogę mówić dużo i oscylują one w różnych gatunkach muzycznych…

To najważniejsze, aby nie zamykać się na jeden rodzaj muzyki, tylko mieć szerokie spectrum zainteresować, wówczas wydaje się bardzo dojrzałą płytę.

Może tak jest :)

Płyta nagrana jest w języku polsku, nie bałaś się tego, że to nie czas? Wszyscy nagrywają po angielsku, czy to dobry pomysł?

Nie bałam się tego, albo może powiem inaczej – przestałam się tego obawiać, kiedy dostałam pierwszy tekst od Wojtka Byrskiego -tekst do piosenki „Tyle miejsc”, który moim subiektywnym zdaniem jest piękny. W momencie kiedy podjęliśmy decyzję o współpracy z Wojtkiem nie miałam zastrzeżeń do sfery tekstowej, aczkolwiek wiem, że jest ciężko śpiewać po polsku, znacznie trudniej niż po angielsku, jak też trudniej jest napisać dobry tekst po polsku, który byłby ciekawy i niepospolity. Miałam to szczęście, że pracowałam z Byrskim, ale też jeden tekst napisał Bogdan Olewicz, tak więc jestem dumna ze słów do utworów, które znalazły się na tej płycie.

Tak jak wspominałem, jesteśmy po przesłuchaniu płyty, ale płyta przykuwa uwagę słuchaczy również okładką. Znajduje się na niej świetne zdjęcie.

Autorem zdjęć, które znalazły się na okładce jest Bartek Sejwa, z którym bardzo dobrze pracowało mi się nad projektem – mamy podobne poczucie estetyki.

Twoja płyta jest nastrojowa, spójna, dopracowana, powinna trafiać do słuchaczy, sam tytuł też przemawia „Między Nami”. Czy ktoś już próbował porównywać Twoją twórczość?

Bardziej jeżeli chodzi o barwę głosu – kiedyś usłyszałam: Sade, Diana Krall, ale to było w momencie, kiedy śpiewałam więcej jazzowych utworów, standardów, aniżeli w swoim własnym repertuarze, gdzie jest to trudniejsze do wychwycenia.

Wspominasz o repertuarze jazzowym, miałaś z nim styczność? Czy można przypuszczać, że na koncertach poza repertuarem z płyty można spodziewać się utworów i standardów o których wspominałaś?

Swego czasu bardzo dużo graliśmy koncertów, których repertuar składał się częściowo z naszych utworów, a częściowo z inspiracji – głównie jazzowowych – Dianne Reeves czy Caroline  Henderson – bardzo je cenię. Takie granie też mnie wiele nauczyło – zarówno głos się kształtuje, jak i nabywa się umiejętności bycia na scenie, bycia dla publiczności. Był taki czas, że było tego sporo.

To może być ciekawy projekt, czy może taka będzie druga płyta?

Wiesz, nie chciałabym nagrywać  póki co płyty z utworami, które nie powstały dla mnie. Płyty ze standardami, albo też z utworami nagranymi wcześniej przez innych artystów. Takie projekty oczywiście są, ale uważam, że musi być to coś wyjątkowego, nietuzinkowego, aby zwróciło uwagę słuchaczy.

Ostatnio jest to bardzo popularne – artyści coverują, oddają hołd innym wykonawcą. Kroczysz dalej swoją drogą, nagrywając swój repertuar. To ciężka droga…

Tak, to praca, od A do Z :) Dość dużo czasu  zajęła nam praca nad „Między nami”, ale nie mieliśmy presji, żeby jak najszybciej zamknąć materiał. On dojrzewał przez kilka lat, mieliśmy taką możliwość, żeby sobie na to pozwolić. Obecnie jesteśmy z niego bardzo zadowoleni.

My gratulujemy płyty, gratulujemy pomysłu. A czy jest materiał, który nie trafił na pierwszą płytę?

Nie, nie ma materiału który nie trafił na pierwszą płytę i czeka na swoją kolei. Oczywiście były jeszcze inne utwory, ale ja ich po prostu nie kończyłam, bo czułam, że to nie to. Jeżeli chodzi o nową płytę, to zaczęłam o niej myśleć i jakieś pomysły są, ale znając siebie, nie wiem czy to będzie wersja ostateczna. Coś się rodzi w głowie, ale nie wiem jak to będzie finalnie brzmiało.

Wróćmy do początków Twojej edukacji. Rodzice widzieli Cię jako architekta. Jesteś artystką, studiowałaś w Katowicach na Akademii Muzycznej.

Podczas studiów zrezygnowałam z kształcenia się pod kątem muzyki klasycznej, ponieważ nie był to kierunek, w którym chciałam się rozwijać i w którym miałam wystarczające predyspozycje. A to był już na tyle poważny etap, że trzeba było się temu poświęcić w stu procentach. Ja natomiast czułam, że to nie jest moja droga i zrezygnowałam. Ale nie żałuje tego, wydaje mi się, że na dobre to wyszło i mnie i słuchaczom ;) I nie będę śpiewać „Carmen” J Natomiast jestem pełna podziwu dla śpiewaków operowych.

Miłość do Marii Callas pozostała?

O tak! To była osobowość, niesamowity głos i wrażliwość. Taki głos trafia się raz na setki lat. Nadal lubię słuchać muzyki klasycznej, ale osobiście bym się nie odnalazła w tej stylistyce, aczkolwiek studia na Akademii Muzycznej to był piękny czas w moim życiu, który również sporo mnie nauczył.

Jak reagują rodzice na Twoją płytę, na to, że postawiłaś na swoim, jesteś wokalistką, a nie architektem?

Architektem nie jestem, ale mam innego asa w rękawie ;)… Rodzice nie byli zachwyceni na początku moim pomysłem zdawania na Akademię Muzyczną, ale później, z czasem widzieli, że śpiewanie sprawia mi radość, że się w tym odnajduję, jestem konsekwentna w tym co robię, realizuję się i dążę do celu. Przyglądają się do tej pory, kibicują.

Dziękujemy za wywiad.

Dziękuję.

fot. Bartek Sejwa