Na ten dzień czekałem kilka lat. Każdy ma listę swoich ulubionych artystów, na których koncert poszedłby za wszystkie pieniądze świata. Dla mnie jednym z nich jest Michael Buble. Dodatkową atrakcją było zobaczyć i usłyszeć na żywo Naturally 7.

Przy takich wielkich gwiazdach rzadko zdarza się, że wszystko idzie zgodnie z planem. W tym wypadku było inaczej. Naturally 7, który supportował koncert Michaela wyszedł na scenę punkt godzina 20:00, wtedy zaczęła się magia. Naturally 7 jest jednym z nielicznych zespołów na świecie, który nie wozi ze sobą instrumentów, wszystkie dźwięki jakie słychać, tj. bas, bębny itp. wydobywane są gardłem. Największe wrażenie zrobił na mnie 'perkusista’, tak dobrze nastrojonych tomów tylko pozazdrościć!

Jak dla mnie support był za krótki, trwał zaledwie 35 minut. Osobiście mam nadzieję, że organizatorzy zauważyli zachwyt widowni i postarają się aby grupa wystąpiła ze swoim własnym koncertem w naszym kraju.

Chwile po 21:00 na scenie zrobiło się mroczno, na kotarze wirowało logo 'MB’ po czym usłyszeliśmy wstęp do ’Cry Me a River’ i ujrzeliśmy gwiazdę wieczoru. Do dzisiaj jestem pod wielkim wrażeniem nie tylko samego koncertu ale również otoczki na scenie. Michael zachwycił wszystkich, nie tylko świetnym głosem i rewelacyjnym zespołem, ale również żartami i dobrym kontaktem z widzami. Po pierwszym utworze, przyznał, że wielu ludzi przed tym nim wziął ślub mówiło mu, że jest gejem. Skomentował to tak: 'gdybym był, był bym z tego dumny’. Udowodnił tym samym, że jest człowiekiem tolerancyjnym. Czytałem wiele artykułów o nim, wiele wywiadów jednak usłyszeć coś takiego praktycznie osobiście – to jest coś!

Artysta nie zapomniał o zmarłym Michaelu Jacksonie, wykonał po fragmencie dwa utwory z jego repertuaru oraz jeden z repertuaru Jackson 5, po czym poprosił wszystkich o wstanie i tańczenie razem z nim do utworu ’Twist and Shout’. Wielkim zaskoczeniem dla wszystkich zgromadzonych był fakt przejścia Michaela wśród publiczności i pozostanie na kilkanaście minut pośrodku hali, na specjalnie na tę okoliczność przygotowanym podeście. W tym momencie razem z nim przemieścił się zespół Naturally 7, gdzie wykonali wspólnie dwa utwory. Jak wytłumaczył to artysta, zrobił to ponieważ wie ile ludzie musieli zapłacić za bilety, chciał im to w ten sposób wynagrodzić. Bardzo miły gest, w zasadzie kolejny – pierwszym było oddanie swojej puli biletów dla fanów. Wracajmy jednak do występu… Jest kilka utworów Michaela, bez których żaden koncert artysty nie może się obejść, jednym z nich jest ’Home’. Oglądałem dużo występów wokalisty ale nie pamiętam żeby utwór zaśpiewany został praktycznie w całości przy dźwiękach gitary akustycznej, dodatkiem była wizualizacja na scenie, która przedstawiała Neptuna na Rynku w Gdańsku.

Po powrocie na scenę wykonał jeszcze kilka utworów, m.in. ’Haven’t Met you Yet’, którym koncert miał się zakończyć. Niestety Michael zapomniał wykonać kilku, bez których publiczność nie wypuści go ze sceny! Tak więc na bis usłyszeliśmy ’Feeling Good’, mój ukochany – ’Me and Mrs. Jones’ oraz ’A Song for You’. Na największe oklaski zasługiwała końcówka utworu, ponieważ wykonał ją bez mikrofonu.

Koncert oceniam jako najlepszy na jakim byłem do tej pory! Wszystko było dopracowane i dopięte na ostatni guzik! Zaczynając od spraw organizacyjnych kończąc na najważniejszej rzeczy jaką jest nagłośnienie, które tutaj grało rewelacyjnie! Drugim elementem, które odgrywa wielką rolę są światła, tutaj również dopracowane były w najmniejszym szczególe. Kolejną rzeczą, która bardzo mi się podobała od strony technicznej to pionowe ekrany na scenie. Bardzo miło patrzyło się na Michaela w ilości 6-ściu (było 5 ekranów na scenie) oraz na kolorowe wizualizację.

Mam ogromną nadzieję, że wokalista jeszcze do nas przyjedzie, zresztą sam to potwierdził! Czekamy więc na kolejny termin wizyty! Poniżej nasza fotorealacja.

[nggallery id=68]

Wideo z relacją 'Ergo Areny’ – koncert Carrerasa i Michaela Buble.