Najlepsze polskie jazzowe płyty 2016 roku według JazzSoul.pl

Zgoda. Rok 2016 nie należał do najspokojniejszych. Nie bylibyśmy jednak sobą, gdybyśmy nie starali się w tej ogólnej beznadziei dostrzegać pozytywów. Jednym z nich jest to, że nieźle obrodziło w jazzie. A co cieszy najbardziej, to to że tyczy się to jazzu krajowego. Kiedy spoglądamy kolejne razy na te listy, najlepszych naszym zdaniem płyt światowych i polskich, świta nam myśl, że ta polska część w niczym nie ustępuje liście światowej. Ba! Postawieni przed ultimatum, właśnie tę polską wzięlibyśmy na bezludną wyspę. To cieszy. Wracając więc do sedna, kto nagrał najlepszy album jazzowy w 2016? Zapraszamy do czytania, słuchania i dzielenia się przemyśleniami!

20.

Lam „Lam”

Muzyka dla inteligentnych. Jest tu niesłychana precyzja, na myśl przywodząca elegancję porządkujących świat teorii naukowych.

19.

Light Coorporation „64:38 Radio Full Liv(f)e”

Burza. Kłęby. Energia. Czyli nagranie live koncertu sprzed 3 lat. Niby to wychodzi z rocka progresywnego, a momentami brzmi jak zupełnie odjechane free. Wiele znakomitych momentów. Nieokiełznana!

18.

Sławek Jaskułke „Senne”

Piszą o tej płycie, że kontemplacyjna. A to jest coś więcej – to jest odłączenie wszystkich wtyczek. W tym jednej najważniejszej – z otaczającym nas hałasem i wrzaskiem. Wytchnienie.

17.

Tropy „Eight Pieces”

Repetycja, repetycja, repetycja. Długie utwory, rozmaite stylistyki. Brzmi świeżo i odrobinę niepokoi.

16.

Mateusz Pliniewicz Quartet „Warsztat Dźwięku”

Debiut i to ze skrzypkiem w roli głównej. To jest zagrane z jakąś cudowną lekkością i feelingiem. Znowu przez chwilę chce się żyć.

15.

Dominik Bukowski Quartet feat. Amir ElSaffar “Sufia”

Jazz-world-fusion. Czyli po naszemu – połączenie polskich folkowych korzeni z muzyką bliskiego wschodu i elementami improwizacji. Mieszanka wybuchowa!

14.

Paweł Kaczmarczyk „Vars & Kaper: DeconstructiON”

Polskie klasyki wydobyte z czeluści zapomnienia. Nie tylko przypomina, że istnieli w Polsce wspaniali kompozytorzy, ale też odświeża te starocie, dodając im nowego szlifu i wydobywając nieoczywiste do tej pory znaczenia.

13.

Bauer Bałdych Duchnowski Konrad „Trans-Fuzja”

Jak ktoś przez to przebrnie (wiemy, że to nie będzie łatwe!) to będzie kontent. Płyta wysokiego kalibru, w której splata się jazz z muzyką poważną.

12.

Kajetan Borowski Trio „Totem”

Solidna pozycja. Jazzowe trio. Trudno uwierzyć, że to dopiero debiut.

11.

Maciej Kądziela feat. Grzech Piotrowski „The Taste Of The World”

Polski kopenhaski zespół. Jest coś w tej muzyce, co nie pozwala cżłowiekowi się nudzić. Niezwykłe napięcie, świetne melodie, melancholia. Mocna płyta.

10.

Marcin Wądołowski Trio „Standards”

Tak się powinno nagrywać płyty ze standardami. Niebanalne i NOWE aranżacje, błyskotliwe i pełne poloty wykonanie. A do tego utwory mistrzów Milesa i Coltrane’a. Świetna gitarowa płyta.

9.

Eskaubei i Tomasz Nowak Quartet „Tego chciałem”

Napisaliśmy w recenzji: “eksplozja wolności diablo inteligentnie kontrolowana”. I dalej tak uważamy. Doskonała, a przede wszystkim energiczna fuzja jazzu i rapu.

8.

Adam Pierończyk „Monte Alban”

Płyta inspirowana jedną górą w Meksyku. Do tego dwudziesta w dorobku saksofonisty. Bardzo introwertyczna, kontemplacyjna, ale jednocześnie niebezpieczna i z pazurem. Nadążacie?

7.

Krystyna Stańko „Novos Anos”

Słuchając tej płyty, prawie uwierzyliśmy, że bossę novę wymyślono gdzieś nad Wisłą. Grają tu naprawdę świetni muzycy.

6.

Monika Borzym „Back to the Garden”

Dostępne na rynku były ostatnio różne płyty z piosenkami Joni Mitchell. Do czasu nagrania tej, nie było żadnej dobrej.

5.

Wacław Zimpel „Lines”

To jest muzyka, która najpierw została pomyślana, a potem zagrana. Jest więc w niej ład, koncepcja, mało improwizacji, a więcej kompozycji. Na górze polifonia, na dole rytmy zaczerpnięte z południowych Indii. Strzał w dziesiątkę!

4.

Jachna / Mazurkiewicz / Buhl “Dźwięki Ukryte”

Nagranie z koncertu w Synagodze. Jest tu przestrzeń, opowieść, absolutna improwizacja. Wciąga, hipnotyzuje, zaciekawia!

3.

Niechęć „Niechęć”

Ta płyta nie gra. Ta płyta rozdziera przestrzeń. Wrzask saksofonów, dynamika, ciągłe zmiany tempa. W końcu dojrzała Niechęć!

2.

Lotto „Elite Feline”

Mroczny i brudny w najpiękniejszych tych słów znaczeniach. Zapomnijcie o świętach, świat jest zimnym i opustoszałym miejscem.

1.

Kamil Piotrowicz Sextet „Popular Music”

Szorstkie to, ale osadza się w głowie doskonale. Dzieje się tu tak dużo, że trudno to na spokojnie opisać. Świetne struktury przeplatających się dźwięków, niepokojące melodie, doskonała technika, naprawdę dobre kompozycje. Niczego więcej nie oczekujemy.