Cztero-oktawowy zamszowy baryton. Kilkanaście razy nominowany do Grammy, zwycięzca w 2009 roku jako Best Jazz Vocal Album za Dedicated To You. Ośmiokrotny tytuł Male Singer of the Year przyznawany przez Jazz Journalists Association.

Zresztą nie trzeba tu niczego tłumaczyć, wystarczą dwa słowa, Kurt Elling.

Jego głęboki, nasycony ciepłem głos, perfekcyjna technika i precyzyjna żonglerka uczuciami to składniki każdego albumu. Najnowszy, The Questions nie odbiega niczym od tych wcześniejszych. Stoi dumnie w szeregu z pełną atencją i akceptacją krytyków na całym świecie. Niesamowitym jest, że ten wokalista, autor tekstów i instrumentalista stawia sobie za misję przekaz ponad wszystko. Pewnie dlatego wykorzystuje w swojej twórczości poezję. Czy jest coś piękniejszego dla piosenki jak niedosłowne, mądre i skrzętnie sklejone ze sobą słowa? Kurt sam pisze większość z nich inspirując się takimi dziełami jak np. „The Idea of Order at Key WestWallace’a Stevens’a w utowrze „The Enchantrees”. Czasem cytuje twórców bezpośrednio, jak Franz’a Wright’a w „A happy though”. Teksty to kluczowy punkt łączący artystę z wybitnymi osiągnięciami. Dzięki nim scala się cały kunszt z talentem Ellinga. Aby dokładnie to pojąć trzeba po prostu posłuchać i dać ponieść się tej muzyczno – lirycznej fabryce emocji.

Na krążku „The Questions” blues przeplata się z jazz/latino i dzieje się to płynnie i delikatnie. Subtelna bossa-nova w „Lonely Town” wzbogacona charyzmatycznym pianem Joey’a Calderazzo i leniwą trąbką Marquis’a Hill’a wzmacnia apetyt na energię. „Endless Lawns” natomiast, jak doskonały afrodyzjak pobudza i wręcz namawia do chwilowego uniesienia. Jakże harmonijne i nieprzesycające całości są te kompozycje. Otwierający kompilację „A hard rain’s a-gonna fall” jest tak doskonały w swojej formie, że aż nie mogę uwierzyć i się nadziwić. Zaczęty zmysłowym a-capella, wymowny poemat jest klasycznym przykładem wykorzystania pełni barw wokalnych Kurta. Jego śpiew nasycony jest spokojem. „American tune„, chwała mu za ten utwór. Według mnie piosenka roku! Zdecydowanie!!!

I have dream” z Branfordem Marsalisem grającym solo na saksofonie to dla mnie numer jeden tej płyty. Utwór uniwersalny, bo nadający się na każdą chwilę, na każdą emocję. Fantastyczna płynność tego materiału jest dziełem skończonym. „Skylark” kołysze zmysły i uspokaja rzeczywistość, a wspomniane już „The Enchantrees” zahacza o subtelną rumbę. Całość zaaranżowana i wyprodukowana w sposób wysublimowany, nienachalny i zdecydowanie skupiający się na harmonii i doskonałym instrumentalnym solo muzyków.

Mam ogromną nadzieję, że przy tegorocznych nominacjach do Grammy Awards ta pozycja stanie w wielu kategoriach. Tu nie ma co opowiadać, tu trzeba słuchać. Nie słyszeć, a słuchać.

Inspirująca, genialna płyta!

Ocena płyty: