Amerykański zespół jest ewenementem na jazzowym rynku. Yellowjackets, to grupa istniejąca od blisko czterdziestu lat, mająca na koncie prawie trzydzieści pozycji fonograficznych i miliony fanów na całym świecie, co pozwala bez cienia wątpliwości nazwać formację legendarną. Mimo zmieniającego się składu nadal główną oś twórczości stanowi pełna energii muzyka fusion z niezliczoną ilością około-jazzowych inspiracji. Yellowjackets postanowili rozwijać stylistykę jazz-rocka, choć dekada lat osiemdziesiątych sugerowała powrót do jazzu akustycznego, nie przeszkodziło to zespołowi w zdobyciu dwóch statuetek Grammy (oraz trzynastu nominacji!) i osiągnięciu milionowych nakładów płyt – jak w przypadku kultowego krążka „Shades”.

Opasła dyskografia nie oddaje jednak atmosfery na koncertach, z których słyną Yellowjackets. Przemyślane kompozycje, perfekcyjni instrumentaliści i niepodrabialne brzmienie kwartetu, którego filarami są Russell Ferrante i Bob Mintzer powoduje, że kolejne dokonania nie tracą na aktualności. We Wrocławiu kwartet zaprezentował materiał z ostatniego albumu zatytułowanego „Cohearence”.

Koncert odbył się wczoraj, tj. 27 kwietnia w Imparcie.