“Poznajemy naszą publiczność, uczymy się, jak oddychają, czego lubią słuchać…” – wywiad z 2Cellos

Duet 2Cellos tworzą wiolonczeliści Luka Šulić i Stjepan Hauser. Muzycy wydali swój czwarty album studyjny pt. “Score”, który promują w trakcie światowej trasy koncertowej. Już w poniedziałkowy wieczór zaprezentują się przed polską publicznością na koncercie w warszawskim Torwarze. W rozmowie z JazzSoul opowiedzieli o powstawaniu nowej płyty, zdradzili plany na kolejne miesiące i opowiedzieli, jak zmienili się od początku kariery.

2Cellos: teraz więcej osiągamy na koncertach przy użyciu mniejszego wysiłku

“Score” jest waszym czwartym albumem. Czy teraz, po wydaniu już trzech płyt, łatwiej wam tworzyć kolejne aranżacje, czy po sukcesie poprzednich krążków czujecie szczególną presję?

Stjepan Hauser (2Cellos): Teraz mamy łatwiej, pod wieloma względami. Na nowej płycie pomagała nam Londyńska Orkiestra Symfoniczna (London Symphony Orchestra). Zazwyczaj jednak tworzymy we dwóch, więc wszystkie brzmienia, jakie słyszysz, musimy zrobić sami. Jako że operujemy dwiema wiolonczelami, mamy dużo pracy. Ale dzięki temu w efekcie końcowym powstają piękne melodie, teraz dodatkowo z akompaniamentem orkiestry.

Luka Sulić (2Cellos): Trzy poprzednie płyty są bardzo do siebie podobne. Przy “Score” chcieliśmy stworzyć coś innego, nowego dla naszych fanów.

Stjepan: Przy piątej powracamy jednak do korzeni, czyli do rockowych brzmień!

Luka: Więc znów szykuje się ostra praca. (śmiech)

Stjepan: Dokładnie. Jeśli zrobilibyśmy jeszcze jedną płytę taką, jak “Score”, to byłoby już za dużo dla naszych fanów.

Jak długo przygotowywaliście materiał na “Score”?

Stjepan: Nagranie zajęło nam trzy dni, ale tworzenie aranżacji, rozmowy z producentami i to wszystko wokół trwało ze dwa miesiące.

Luka: Chcieliśmy na tej płycie pokazać śpiewającą jakość wiolonczeli. Na pierwszych trzech płytach byliśmy bardzo rockowi, pokazywaliśmy, jak bardzo jesteśmy dzicy. Teraz chcemy pokazać naszą intymną, elegancką stronę, dlatego wybraliśmy najpiękniejsze, najbardziej romantyczne piosenki filmowe.

Stjepan: Poza tym, nikt jeszcze nie zrobił takiego albumu z brzmieniem wiolonczeli. Jak coś robimy, to chcemy, by było to coś, czego ludzie jeszcze nie znają.

Publiczność będzie mogła usłyszeć was podczas trasy koncertowej, której częścią jest wasz koncert w warszawskim Torwarze. Co szykujecie dla widzów?

Luka: Zagramy oczywiście materiał z płyty “Score” z całą orkiestrą. Potem przejdziemy do rockowych kawałków, żeby fani mogli doświadczyć wszystkich naszych stron. Będzie to kompleksowa podróż.

Nagraliście klipy do kilku utworów z płyty, wszystkie zrobiły niezłe wrażenie na internautach. Macie w planach wydać jeszcze jakieś teledyski do utworów ze “Score”?

Stjepan: Tak, ukażą się jeszcze teledyski do motywu z “Titanica” [“My Heart Will Go On” – red.] i “Łowcy jeleni” [“Cavatina” – red.].

Nad którą aranżacją pracowaliście najdłużej? Która spędzała wam sen z powiek?

Stjepan: Na tej płycie to może nie, ale bardzo dużo pracowaliśmy nad utworem “Thunderstruck”, który znalazł się na naszej poprzedniej płycie pt. “Celloverse”. To niby prosty utwór, ale połączyliśmy rockowe brzmienie z klimatem barokowym, co nie jest takie łatwe.

Luka: Numer zaczyna się barokowo, ale w drugiej części zaczyna się prawdziwy, rockandrollowy odjazd! Całość musiała być spójna, a myślenie nad właściwymi rozwiązaniami oraz próby zajęły nam kilka miesięcy. Musieliśmy znaleźć najlepszą aranżację, co było kluczowe.

Wiecie, jak jesteście odbierani w Chorwacji? W Polsce, jeśli jakiś wykonawca “przebije się” poza polski rynek, nie jest zazwyczaj dobrze komentowany wśród rodaków. Jak jest u waszym przypadku?

Stjepan: Naprawdę? Myślę, że to typowe dla Słowian. (śmiech) U nas jest podobnie, choć z drugiej strony wyprzedajemy wszystkie koncerty, które gramy w Chorwacji.

Luka: Ludzie są z nas dumni, ale faktycznie: im więcej osiągniesz, tym więcej masz hejterów. Osobiście jednak nigdy nie spotkaliśmy się z krytyką. Internetowego hejtu nie ma co za to brać na poważnie, bo te wszystkie komentarze pisane są przez “przegrywów” [ang. loosers], którzy mają czas na pisanie takich komentarzy.

Jak wspominacie swój pierwszy, wspólny koncert?

Stjepan: Był wspaniały. Ale pamiętaj, że zaczynaliśmy z samego szczytu. Po wydaniu teledysku do “Smooth Criminal” wydarzył się prawdziwy cud: telewizyjny debiut zaliczyliśmy w talk show Ellen DeGeneres, naszym pierwszym koncertem był iTunes Festival 2011, a pierwszą trasę koncertową zagraliśmy z Eltonem Johnem.

Teraz macie wiele koncertów za sobą. Jak z perspektywy czasu patrzycie na to wszystko? Co się zmieniło przez te kilka lat w was samych?

Stjepan: Nabraliśmy doświadczenia, teraz więcej osiągamy na koncertach przy użyciu mniejszego wysiłku.

Luka: Poza tym mniej się stresujemy, jesteśmy wyluzowani, dzięki czemu się nie przemęczamy. Wiemy też, jak rozszaleć publiczność. To również dzięki nabranemu doświadczeniu.

Stjepan: Dokładnie. Poznajemy naszą publiczność, uczymy się, jak oddychają, czego lubią słuchać. Z roku na rok udoskonalamy siebie samych i nasze występy, dzięki czemu dążymy do perfekcji. To ważne, by patrzeć na fanów, na ich reakcje, uczucia. Niektórzy artyści nie zmieniają się, uparcie trzymają się swoich setlist, nawet, jak to nie zdaje egzaminu podczas koncertu, bo ludzie się nie bawią. Artysta musi szanować widza, jego potrzeby.

Wydaliście już cztery płyty, w planach macie kolejną. Czy chcielibyście nagrać ścieżkę dźwiękową do jakiegoś filmu? Wasza muzyka idealnie by do tego pasowała.

Luka: W przyszłości dlaczego nie? Napisaliśmy już kilka oryginalnych utworów, niektóre wykorzystane były w filmach, np. w napisach końcowych. Bardzo lubimy proces pisania czegoś od początku. Jeśli znajdziemy więcej czasu albo nie będziemy tak dużo koncertować, jak teraz, to z chęcią skupimy się na czymś nowym. Rozmawialiśmy o tym już z Hansem Zimmerem, który wyznał, że chciałby stworzyć co wspólnie z nami. Byłoby wspaniale!

Stjepan: Myślę, że nasza muzyka idealnie pasowałaby do jakiegoś filmu dramatycznego. Nie do “Iron Mana” czy “Batmana”, ale właśnie do czegoś emocjonalnego, z jakąś konkretną, może tragiczną historią.

Ostatnio jeden z was wziął ślub…

Stjepan: To on, to on! (śmiech) *wskazuje palcem na Lukę*

Luka: (śmiech) Tak, to ja. Oprócz tego dwa tygodnie temu urodził mi się syn!

Gratuluję! Trudno jest pogodzić rolę ojca z pracą w studiu i ciągłymi koncertami? Niedługo ruszacie do Stanów Zjednoczonych…

Luka: Wszystko jest możliwe, jak odpowiednio to sobie zaplanujesz. Musisz znaleźć odpowiednią kobietę, która jako żona może być niezależna i będzie mogła zostać w domu z dzieckiem. Poza tym musisz być dojrzałym, odpowiedzialnym człowiekiem. Na tym polega cały sekret.

Stjepan: Dlatego ja ciągle jestem sam! (śmiech)

Może jeszcze za wcześnie na takie pytania, ale czy będziesz chciał wychować dziecko na muzyka, czy jednak będziesz chciał, by zajął się czymś innym?

Luka: Już teraz lubi słuchać dużo muzyki, więc jestem pewien, że kiedyś dam mu kilka lekcji gry np. na fortepianie. Jak słyszy muzykę, to od razu się uspokaja, przestaje płakać, zaczyna z pasją się przyglądać, wsłuchuje się w melodie. Cieszę się, że wykazuje zainteresowanie muzyką, nie będę chciał tego zmarnować. Będzie mi zależało, by rozwijał się i muzycznie, ale i sportowo.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Dziękujemy!