“Tak, będę grała z polskimi muzykami…” – wywiad z Tali Rubinstein

Tali Rubinstein to wyjątkowa artystka. Gra na flecie prostym, śpiewa, pisze, komponuje. Pochodzi z Izreala, a na co dzień mieszka w Nowym Jorku. Jest absolwentką Berklee College of Music w Bostonie i pierwszą flecistką, która podjęła studia na tej prestiżowej uczelni. Tali będzie jedną z gwiazd tegorocznej edycji Sopot Jazz Festival. Opowiedziała nam o swojej drodze do zostania wirtuozem fletu prostego i licznych muzycznych doświadczeniach.

Zaczęłaś grać na flecie prostym w drugiej klasie szkoły podstawowej. Jak to się stało, że sięgnęłaś po ten właśnie instrument?

Jak wiele dzieci wówczas po raz pierwszy zetknęłam się z tym instrumentem na zajęciach pozalekcyjnych. Wtedy nie myślałam o graniu i o muzyce w ogóle. Moje koleżanki i koledzy uczęszczali na różne zajęcia: malowanie, tańce itd. Najzabawniejsze jest jednak to, że ja w przeciwieństwie do nich nie porzuciłam swoich aktywności. I tak trwa to do dziś (śmiech).

Jesteś pierwszą flecistką, która ukończyła Berklee College Of Music. Czy w związku z tym otwarto tam specjalną klasę dla flecistów?

Do tej pory tego nie uczyniono, ale mam nadzieję, że w końcu się to stanie (śmiech). Mam również nadzieję, że powrócę tam kiedyś w roli nauczyciela. Moje studia w Berklee polegały na tym, że miałam prywatne lekcje z nauczycielami w klasach saksofonu, fortepianu oraz innych. Żaden z nich nie wiedział jednak, jak gra się na flecie prostym, ale na tamtym etapie nie było to problemem, ponieważ wtedy byłam bardziej zainteresowana improwizacją, podstawami kompozycj i iharmoniami. Sporo mi dało spojrzenie innych instrumenatlistów na moją grę. Wcześniej we własnym zakresie zgłębiałam natomiast wiedzę dotyczącą techniki gry na flecie.

Masz jednak także wykształcenie klasyczne. Którą muzyczną epokę cenisz najbardziej?

Uwielbiam muzykę barokową. Obecnie pracuje jednak przy projektach, które nie są związane z muzyką klasyczną. Ostatnio jednak będąc w Manili na Filipinach, miałam okazję zagrać z orkiestrą symfoniczną. Okazuje się, że z muzyką klasyczną, jest jak z jazdą na rowerze – nie zapomina się jej tak łatwo.

Grasz w wielu technikach. Nagrałaś na przykład utwór “Debka”, który pojawił się na płycie “Tan Y Tali”, a który jest dość hałaśliwy i zaskakujący.

Zabawne, że o to pytasz akurat w tym momencie, bo to utwór, w którym śpiewam i gram jednocześnie. Te dziwne dźwięki, które w nim słychać, to mój głos przepuszczony przez flet, który nadał taki efekt (śmiech). Brzmi to trochę jak dron, ale spodobało mi się.

Wystąpiłaś obok Chicka Corei i Alejandro Sanza na płycie “Entre 20 Aguas” z utworami Paco De Lucii. Jak do tego doszło? 

To był niesamowity projekt. Odpowiada za niego Javier Limon, który jest także moim producentem. Znamy się jeszcze z Berklee. Wielokrotnie współpracowaliśmy razem. “Entre 20 Augas” to jeden z jego projektów, za pomocą którego chciał złożyć hołd Paco De Lucii. Javier produkował także jego płyty, więc zna bardzo dobrze jego muzykę. Poprosił mnie i mojego pianistę Tala Even-Tzura, byśmy zaaranżowali utwór “Her Song”. Nagraliśmy go w Izraelu i tak znalazł się na płycie.

Jesteś także wokalistką. Patrząc z perspektywy czasu, którą aktywność wolisz bardziej – śpiewanie czy granie?

Trudne pytanie. Lubię kiedy obie te aktywności są zrównoważone. Uwielbiam śpiewać, ponieważ jest to dla mnie spore wyzwanie. Poza tym bardzo różni się od grania. Jest znacznie bardziej wrażliwe. Dla mnie jako praktyka to wciąż dość nowa dziedzina. Cały czas poznaję i odkrywam swój głos. Podobnie staram się być jak najbardziej wiarygodna jako autorka tekstów. Natomiast, kiedy gram na flecie, mogę wyrazić za jego pomocą mnóstwo różnych emocji na różne sposoby i w nieco łatwiejszy dla mnie sposób. Trudno mi jednak wybierać pomiędzy oboma tymi aktywnościami.

Twój trzeci album ma zostać wydany wiosną 2018 roku. Jaka to będzie płyta?

Ten album będzie moim pierwszym w pełni autorskim dziełem. Wszystkie piosenki napisałam całkowicie samodzielnie, natomiast oczywiście pomógł mi je zagrać mój zespół. To płyta, na której śpiewam także autorskie teksty i gram na flecie. Nie jest to płyta jazzowa, ale nie jest to także płyta popowa. Skłaniałabym się bardziej ku określeniu jej mianem world music. Wszystkie nagrania zostały zarejestrowane na żywo, z minimalną ingerencją Javiera jako producenta. Jestem niezwykle podekscytowa na i dumna z tej płyty.

Wystąpisz na tegorocznym Sopot Jazz Festival. Będzie to specjalny projekt?

Tak, będę grała z polskimi muzykami. Uwielbiam przyjeżdżać do różnych krajów i grać z lokalnymi muzykami. Tym razem cieszę się szczególnie, ponieważ nigdy wcześniejnie występowałam w Polsce. Zagram z pianistą Kubą Płużkiem, perkusistką Dorotą Piotrowską oraz rosyjską kontrabasistką Darią Chernakovą. Nie poznałam ich jeszcze osobiście, widziałam jedynie filmiki z ich koncertów. Przed koncertem spotkamy się i wymienimy się swoją tworczością.

Pytam także dlatego, że masz polskie korzenie.

Zgadza się. Całkiem sporo o mnie wiesz (śmiech). Moi dziadkowie z obu stron pochodzili z Polski. Nie znam jednak ani jednego słowa po polsku, więc mam nadzieję, że wizyta w Polsce będzie okazją do nauki tego języka (śmiech).

Dziękuję Ci za rozmowę i do zobaczenia w Sopocie.