Piotr Salata “PS”

„Wędrując przez kilka lat z koncertami po Polsce dotarłem wiosną 2016 roku do studia nagrań. Zatrzymałem się. Z pozbieranych po drodze doświadczeń, melodii i tekstów złożyłem nową płytę”.

Tak oto powstała druga płyta Piotra Salaty. Laureat jednego z telewizyjnych show, nagrodzony na jazzowych festiwalach, dumnie zaspokaja nasze pragnienia o przyjemnej jazzowej polskiej (!!!) piosence. Dlaczego jazz? Przecież zdobywając sukces szaleńczych pościgów uczestników coraz głośniej pukających do drzwi telewizji można stać się popowym kolorowym celebrytą.

Artysta tłumaczy to bardzo prosto:

„Na gruncie tej muzyki znalazłem nowe możliwości ekspresji, swobodniejsze sposoby muzycznego i artystycznego spełnienia. Chyba nigdzie nie udaje się w sposób tak twórczy, jak w jazzie, harmonizować najostrzejszą nawet ekspresję z rytmicznymi subtelnościami swingującego podania tekstu i muzyki”.

Nie są to tylko puste słowa, co by postawić się w jak najlepszym świetle i zyskać aprobatę słuchaczy. Wypowiadane słowa są mniej ważne w porównaniu z tym, co usłyszymy na płycie. Największym atutem jej bezspornie barwa głosu Piotra. Głęboki, szorstki, dosadny ale bardzo ciepły jest znakiem charakterystycznym, a to już połowa sukcesu. Druga połowa to melodyjność kompozycji, porządna oprawa muzyczna, nieskomplikowane uniwersalne teksty i co najważniejsze piosenki w języku polskim. Nawet zaskakujące duety z Gordonem Haskellem są dwujęzyczne. Myślę, że to właśnie to nazwisko jest mimo wszystko wabikiem, który kusi aby chwycić za wydawnictwo „PS”. Taka też i rola duetów, aby przywołać szersze grono słuchaczy. Współpraca ta jest dopiero początkiem ciekawości, bo nawet jeśli „Rio” w wykonaniu obydwu Panów jest bardzo radiową propozycją, to na płycie znajduje się kilka lepszych propozycji.

Zacznijmy od strony bardziej melancholijnej. „Namaluję”, „Światłem”, „Kiedy mija deszcz”, ”Nocna droga” to pozycje dla romantycznych poszukiwaczy miłosnych rymów zaplecionych we wzniosłe melodie. Przyzwoita alternatywa dla często bezmyślnych prezentowanych w radio schematycznych plastikowych piosenek. Piotr Salata może i nie ma górnolotnych tekstów, które skłonią do refleksji ale nie o tu chodzi. Są to proste autentyczne historie o uczuciach w relacji tych, którzy kochają. Druga połowa albumu to kolejna porcja tekstów o miłości, ale w bardziej energicznym wydaniu. „Obiecałaś”, startujący swing jak odrzutowiec wprowadza nas w ten album. Już po pierwszych dźwiękach wiadomo, że będzie zacnie. Zresztą trzon muzyczny pod postacią klawiszowca Rafała Stępienia, perkusisty Pawła Twardocha oraz basisty Mirosława Wiśniewskiego gotów to zapewnić w ciemno. Szczęściarz z Salaty, że ma tak wyborne jazzowych instrumentalistów. Dodając do tego wspomniane duety z Hasekellem w „Rio” i „Żywago” to już tylko formalność, aby uznać całość za udany materiał.

Album jest przyjemny, intrygujący i pobudzający. „Lato ma twoją twarz”, „Z nieba ci spadłem”, „Kochaj śmiej się i płacz” to zdecydowanie najmocniejsze punkty „PS”. Jeśli dostaną szansę aby zostać singlami, to Piotr Salata może mieć swoje kolejne 5 minut. W kategorii jazzu opartym na rozrywce, jest to bardzo mocna pozycja dla fanów tych że klimatów.

Ocena płyty: