Kajetan Borowski Trio “Totem”

Coraz więcej na naszym rynku muzyki jazzowej młodych, niezwykle utalentowanych twórców, którzy określają brzmienie współczesnego polskiego jazzu. Doskonałym przykładem jest Kajetan Borowski i jego Trio.

Totem to pierwsze wydawnictwo sygnowane nazwiskami Borowski, Dworak i Masłowski.

Kajetan Borowski Trio totem

Z zaangażowaniem przesłuchałem i przesłuchuję tę płytę, zwłaszcza że jestem fanem Kuby Dworaka, który jest jednym z najbardziej charakterystycznych polskich kontrabasistów, ale nie on jest tutaj sednem projektu. Kompozycje lidera są charakterystyczne i spójne, co tworzy tożsamość muzyczną artysty. Miesza się tutaj klasyczny jazz instrumentalny z wirtuozerią i nowoczesnym podejściem do kompozycji. Całość brzmi lekko i melodyjnie, ale na szczęście ma w sobie cząstkę intrygi, która nie pozwala zaszufladkować Totem w estradowe jazzowe tło, będąc jedynie chwilą skupienia.

Płyta wciąga dzięki wyczuciu improwizacyjnym Kajetana, który jako nauczyciel fortepianu na Instytucie Jazzu Akademii Muzycznej w Katowicach doskonale zdaje sobie sprawę do czego można wykorzystać każdą fortepianową strunę. Urzekły mnie równie mocno jak same kompozycje także i ich nazwy. Cylinder, Bomba, Hey, Panda… Proste, nieprzekombinowane, dające duże możliwości wyobraźni, no i chwała, że po polsku. Nasz język jest trudny i bardzo karkołomny do zdefiniowania jednym słowem co chce się przekazać. Tym bardziej należy im się za to toast. Wrócę jeszcze do Kuby Dworaka, który kolejny raz pokazuje ogromną klasę i styl, gdyż wnosi on bardzo dużo do tego projektu. Mam niekiedy wręcz wrażenie, że to nie on gra na basie a bas gra na nim. Miałem przyjemność zachwycania się grą Kuby na koncercie innego jazzowego improwizatora Pawła Kaczmarczyka. Absolutnie nie zawiódł mnie i tym razem, jednakże nie mam zamiaru porównywać tych dwóch rozdziałów. Jego solo w Roots oraz Plus miażdży totalnie, ale to fortepian jest niekwestionowanym punktem scalającym wszystko w jedną bryłę. Wirtuozeria świadoma, można śmiało powiedzieć, że aż cwana. Wszystko w dobrym guście i bez nadmiernego koloryzowania. Kajetan wie, kiedy wycofać się na chwilę dając chwilę na zaczerpnięcie tchu by za moment z powrotem chwycić słuchacza i podrzucić nim parę razy. Song for Boogie to idealny kawałek na światowe składanki wielkich obecnego jazzu instrumentalnego. Frywolne klawisze w połączeniu z walkingowym basem utrzymane subtelną sekcją rytmiczną. Utwór aż prosi się o dobre video i rzut w świat. Dla mnie pewniak, zwłaszcza że każdy z trójki artystów tworzących Kajetan Borowski Trio ma tu swoją chwilę na solo, a rozsypane zakończenie jest idealnie by przełamać konwencję kompozycji. Kończące wszystko Hey równie dobrze może być początkiem, bo zapętlenie całości przychodzi mi z niezwykłą łatwością.

Przyczepić nie ma się do czego, bo płyta jest spójna, technicznie w złocie uformowana, ale brak mi jednego utworu, który byłby kulminacją, totemem pośród wszystkich numerów. Może zostawiają go na kolejne wydawnictwa, w końcu to dopiero początek, a karty na stół kładzie się powoli.

Album można zamówić, m.in. tutaj.

Ocena płyty: